11,9 C
Warszawa
piątek, 15 października, 2021
spot_img

NARÓD W MARSZU – Michał Mońko

26,463FaniLubię

Naród w marszu, w pochodzie, ale czy idzie tam, gdzie iść powinien? Kto prowadzi naród, kto wytycza drogę narodu? Naród zazwyczaj prowadzi elita narodowa, zwana establishmentem. A u nas, w Polsce, kto i dokąd prowadzi naród? Elita prowadzi, nowa elita, a prawdę mówiąc, to żadna elita, to pies z kulawą nogą. Tego psa z kulawą noga widać dopiero w Europie, w Parlamencie Europejskim, gdzie posłowie z Polski to intelektualna sieczka i plewy.

Czy z tego politycznego, ale i moralnego chaosu, można jeszcze coś uratować dla dobra Polski? Giuseppe Tomasi di Lampedusa, patrząc na zrewoltowaną Sycylię czasów Garibaldiego, pisał w swej znakomitej opowieści „Lampart”: „Dużo rzeczy się zdarzy, ale wszystko będzie tylko komedią”. Jacek Kuroń, zapytany w 1989 o przyszłość, powiedział: „Będzie tak samo, ale śmieszniej”.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Mam pewność, że w Polsce była tylko jedna rewolucyjna zmiana. To były lata 1944/1945. Ta rewolucyjna zmiana przeorała Polskę, przewartościowała i przemełła polskość, zostawiając sieczkę i plewy. To nie jest śmieszne.

Kilka lat temu, w eseju „Czekanie na błysk pioruna” pisałem, że próby odwrócenia tej sytuacji, dokonywane po 1989, należy nazwać dziecięcą chorobą prawicowości. Za wiele było pacierzy, za wiele płaczu i skamlenia, a pioruna, który by błysnął i wszystko odmienił, nie było wcale. W przestrzeni publicznej triumfuje i rozpycha się polityczny cham, zwyczajny prostak.

„Nastąpiło odwrócenie społecznej struktury przez nasycenie warstw wyższych ludźmi z szybkiego awansu społecznego, pozbawionych na ogół wiedzy, kwalifikacji zawodowych, doświadczenia i kultury” – pisze prof. Anna Pawełczyńska w eseju „Zagrożenia człowieka i społeczeństwa”.

W miastach i miasteczkach stara inteligencja została zepchnięta na margines społeczny. Na wsi zniknęły dwory i dworki. Na salony wszedł prostak, nadzorowany przez niewielką grupę sowieckich Polaków. Ten nowy układ na wsi i w mieście stał się w 1989 matecznikiem funkcjonującego do dziś establishmentu.

Establishment nie bierze się z powietrza, ale jest rezultatem wiekowych tradycji, a czasem najazdu albo rewolucji. Wybrany zbiór ludzi, elita narodu, elita kraju musiała posiadać wyróżniające przymioty, które społeczność mogła uznać za wartościowe (fr. elit=wybór). Socjologia najczęściej wyróżnia elity moralne, intelektualne, artystyczne, polityczne, organizatorskie.

„Elita jest zbiorem ludzi, którzy zajmują kluczowe pozycje w organizacjach społecznych i regularnie kształtują procesy decyzyjne piszą Michael G. Burton i John Higley w tekście „Elite settlements” [w:] American Sociological Review, 1987. Do elity należą zazwyczaj przywódcy największych i najzasobniejszych organizacji i ruchów, reprezentujących politykę, związki zawodowe, gospodarkę, media i kulturę, Kościół.

Pojęcie o honorze jest główną ochroną rzeczy wcale niebłahej: form towarzyskich, a także gwarancją prawa do poszanowania, które każdy członek pewnej sfery posiada. „Podczas gdy celem elit politycznych i organizatorskich jest integrowanie wielkiej liczby dążeń indywidualnych, rola elit intelektualnych, artystycznych i moralno-religijnych polega na sublimowaniu energii psychicznej” – pisał Karl Mannheim w książce „Człowiek i społeczeństwo w dobie przebudowy”.

Elity nowej Polski pełnią wobec mas funkcje ideologiczne i hipnotyzerskie, a nie organizatorskie. Hipnotyzerzy i ideolodzy nie są jednak w stanie ukryć natury realnej rzeczywistości, w jakiej wypada ludziom żyć. Niemoralność ludzi elit, skorumpowanie, nadmierne bogacenie się, układy mafijne – wszystko to pokazuje społeczeństwu, że w życiu każdy chwyt jest dozwolony i w konkretnej sytuacji moralny.

W nowej Polsce, w 1989, nie odrodził się porządek społeczny i moralny, cham nie odszedł na emeryturę, buszuje w sejmie. Brakuje zatem ludzi honoru, godności, wielkości, którzy by swoim autorytetem wskazywali drogę milionom Polaków. Brakuje tych, którzy stawiają normy moralne i wstyd przed zewnętrznymi normami przymusu i prawa. Brakuje tych, o których pisał Juliusz Słowacki, że z imienia Polski zrobili „pacierz, co płacze i piorun, co błyska”. Pacierz u polityków jest dziś na pokaz, a pioruna nie ma wcale.

W państwie, które aspiruje do niezależnego bytu, rola elit jest kluczowa. To oni, ludzie wybrani, nadają ton dyskusji politycznej, gospodarczej, społecznej, oni uzasadniają potrzebę swojego istnienia. Nie ma przecież elit bez narodu i odwrotnie, nie ma narodu bez elit. Naród bez elit jest narodem bez głowy, bez wyższej kultury, bez koniecznej postawy moralnej i bez mądrej polityki.

Chamstwo, buta, grubiaństwo, bezwstyd obok gadaniny o wartościach, godności, honorze – to elita dzisiejszej Polski. Mają władzę, ale nie mają pojęcia o honorze, boją się ludzi honoru. Wycinają zatem tych, których się boją i otaczają się wiernymi ordynusami. Wierność kupują, jak się kupuje na targu sałatę albo rzodkiewkę. Lojalność, elitarność, uczciwość i prawdą? A po cholerę zawracać sobie głowę tymi pojęciami!

To ludzie znikąd, łże-elity, jak by powiedziała prof. Anna Pawełczyńska. Na palcach tych rzekomych elit – sygnety, zerwane gdzieś z palców, a może z palcami, na piersiach niedawnych sekretarzy partii – medale za walkę z… komuną, a na stole – zrabowane gdzieś srebra rodowe – czyje to? – zaś na ścianach, oczywiście – portrety przodków, szable i pistolety.

Tu nic nie zmyśliłem. Syn fornala na kilku hektarach z reformy, działacz chłopski najwyższej gildii lat dziewięćdziesiątych, ma dzisiaj kilka tysięcy hektarów ziemi, ma cztery pałace, przy których belweder to kurnik, no i nosi się w butach oficerskich, w bryczesach i skórzanej kamizeli.

Tacy ludzie, jak ludowiec, sięgnęli po stanowiska posłów, dyplomatów, prezesów, a nawet ministrów. Polskę widują dziś zza szyby limuzyny; autobusy, pociągi, dworce, to nie ich bajka. Syn, córka poszli w doktory i też chcą żyć jak żyje tatusiek, pan na włościach. A gdzie w tym świecie tradycyjne elity? Zniszczone, sponiewierane.

Społeczeństwo, które niszczy tradycyjne elity, a faktycznie już zniszczyło elity, a dzisiaj nie dopuszcza do wyłonienia się rzeczywistych elit, odznaczających się wysublimowaniem moralnym i intelektualnym, staje się tłumem. Należy wiedzieć, że Polska żyje właśnie w wieku tłumów, a nie w wieku publiczności. Ludzie, którzy dziś stanowią elity kraju, narodu, państwa są niezdolni do tego, by organizować i sublimować masy, bo sami są częścią mas.

Złudne jest przeświadczenie, że o wyróżnieniu nielicznych, o powołaniu elity (łac. honoro = wyróżnić) decydują zasługi, decydują walory umysłu albo duszy. Elity nowej Polski są wypadkową interesów, mediów, biznesu. Jakiż to zgrzyt spowodowało wejście do prawicowej polityki mec. Turczynowicz-Kieryłło, kobiety wysokiej kultury, nadzwyczaj inteligentnej, znakomitej mecenas i wicemistrzyni Polski w szachach.

Z mężem mec. Turczynowicz, Andrzejem Kieryłło, byłem w sztabach wyborczych Jana Olszewskiego i w kampanii wyborczej AWS. Na początku lat dziewięćdziesiątych dopiero zaczynali być w cenie ludzie mierni, ale wierni. Liderzy prawicowych partii jeździli wówczas samochodami po parafiach i ściągali do sejmu wskazanych przez proboszczów małych, użytecznych ludzików.

Ludzi honoru można dziś spotkać głownie na średnich i niskich szczeblach drabiny politycznej i społecznej. Ludzie ci, rozproszeni, zniszczeni udrękami codziennego bytu, próbują jako jednostki, a nie grupy społeczne, zaistnieć na szczeblach fabryk, kopalń, szkolnictwa, kultury, służby zdrowia, nauki i administracji. Polska będzie rozdarta jak przepalony słońcem perkal, jeśli Polakom będą przewodzić pseudoelity rodem z PRL, a spadkobiercy rzeczywistych elit będą kopać węgiel, łowić ryby, hodować kozy na Podlasiu.

Łże-elity, elity niby intelektualistów, łże-elity żądne bogactwa, żądne władzy i wszelkich oznak dostojeństwa, nie znają wstydu. Te rzekome elity nienawidzą Polski, nienawidzą Polaków, nienawidzą Kościoła.

Niemożliwe jest sformułowanie prawdziwej, a więc obiektywnej i sprawdzalnej definicji o istocie honoru. Honor związany jest bowiem z odczuwaniem i przeżywaniem, a nie z rozumieniem. Odczuwanie i rozumienie stanowią dwa bieguny naszego doświadczenia i odpowiadają dwu przeciwstawnym trybom postrzegania i oznaczania. Za pomocą rozumu i logiki oznaczamy świat; poprzez zachowanie się honorowe oznaczamy samych siebie.

Ludzie honoru byli i są tradycyjnie strażnikami tych wartości, które w ich odczuciu były i są ważne dla tożsamości Polaków. Ludzie honoru stawiali normy moralne i wstyd przed zewnętrznymi normami prawa i przymusu.

„Honor, jak ktoś się wyraził, jest surogatem cnoty, jest pozwoleniem na posiadanie ambicji, na wniesienie do służby całego mnóstwa cech indywidualnych… – mówił Józef Piłsudski 22 stycznia 1920 roku na posiedzeniu Kapituły Virituti Militari – Honor nasz powinien polegać na służbie, komu zaś służymy, to wypisane jest w ostatnim słowie naszej odznaki. Służymy Ojczyźnie, a służba jest niczym, jak słuchaniem praw przez Ojczyznę dla Ojczyzny” (Józef Piłsudski: Pisma zbiorowe, Warszawa, t.5).

Porządek oparty na honorze i służbie dla dobra wspólnego został odwrócony dopiero w mrocznych czasach PRL. Komuniści unicestwili albo wykluczyli z aktywnego życia tych, których nie zabiła zmowa Niemców i Rosjan w czasie okupacji Polski. Honor żołnierza, nauczyciela, urzędnika, lekarza i dziennikarza został zastąpiony przez przymus, nakaz, służalstwo, spryt, układ towarzyski etc.

Wczasach PRL atrybutami inteligenta, człowieka władzy niskiego albo wyższego szczebla, była teczka, pióro w lewej kieszonce marynarki i pogarda dla ludzi ciężkiej pracy, dla robotników i rolników.

Wystarczyło świadectwo ukończenia szkoły rybackiej albo szkoły melioracji i elektryfikacji, by nazywać się inteligentem. Wystarczyło być funkcjonariuszem frontu ideologicznego, funkcjonariuszem dziennikarstwa, oświaty, więziennictwa, funkcjonariuszem ludowej sprawiedliwości, by należeć do inteligencji. To oni sprawowali władzę na poziomie fabryk, gmin, komisariatów i komitetów.

Dzisiaj, kiedy wszystko jest na sprzedaż – słowa i gesty, uczucia, godność i sumienie – coraz trudniej odpowiedzieć na pytanie, czym naprawdę jest honor. Zagnieździła się w naszym kraju elita wyhodowana na karkach zgarbionego narodu. Elita mieszkańców willi w Zalesiu, w Podkowie Leśnej, na Żoliborzu w Warszawie i w Szampanii we Francji. Elita synów i córek peerelowskich generałów, sędziów, prokuratorów. Elita subtelna, wypasiona na zrabowanych przez tatusiów dobrach.

Ta elita, zamiast iść do narodowej Kanossy, zamiast biczować się i sypać sobie na głowę popiół, wychodzi na ulice pod hasłami walki z Kościołem, z Polską albo walki i pieniądze, o 18 000 za etat!! Ani w głowie tej elicie jakaś zaduma nad Polską, nad Ojczyzną. Ta elita bezczelnie rozpycha się, poucza, chłoszcze słowem i obrazem.

Pojęcie honoru nie przekracza dziś prawa i ustępuje przed strachem. „Fakt, że wstyd stanowi zjawisko specyficznie ludzkie sprawił, że właśnie wstyd legł u podstaw regulowania pierwszych, już kulturowych, zakazów ludzkich. Przekształcenie fizjologii w kulturę jest regulowane przez wstyd” (Jurij Łotman: O semiotyce pojęć wstyd i strach w mechanizmie kultury).

Honor ma dzisiaj wartość instrumentalną, służebną wobec polityki, stosunków społecznych i biznesu. Jest kreacją, fikcją. Chcesz pracować? No to zamknij pysk. Bo fabryka, bo supersam, bo teatr, bo media należą do nowego establishmentu, czyli do psa z kulawą nogą.

Nowoczesne media kreują, a nawet fabrykują ludzi rzekomego honoru. Ludzie ci, obdarzeni przez propagandę winoroślą zaufania i reputacji, zstępują z ekranów, ze szpalt gazet w rzeczywisty, ludzki świat codziennego życia i odgrywają swoje fikcyjne role mężów opatrzności, prezesów mediów, polityków kochających ludzi, fundatorów przytułków i bankietów, mądrych władców, którzy biorą odpowiedzialność za Polskę.

O fikcji urzędów, rządów i ludzi pisał Gogol: „Fikcja panuje nad życiem, rządzi nim”. Fikcja rządzi życiem publicznym, a w życiu tym dominują ludzie znikąd, ludzie bez życiorysów i bez przeszłości. Na lewo jest prawa lewica, a na prawo jest lewa prawica. A między lewicą i prawicą, między dwoma młyńskimi kamieniami prawdy i zmyślenia, mielony jest na mąkę chlebową Naród.

Michał Mońko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content