15.8 C
Warszawa
czwartek, 21 maja, 2026
Strona głównaKulturaKrzyż Chrystusa – znak nie mniej polski od białego orła - Artur...

Krzyż Chrystusa – znak nie mniej polski od białego orła – Artur Adamski

Data publikacji

spot_img

Polska zaczęła się od przyjęcia Chrztu Świętego, więc i Polski niechrześcijańskiej nigdy niemal nie było. Adam Mickiewicz miał więc rację pisząc, że „tylko pod tym Krzyżem, tylko pod tym Znakiem Polska jest Polską a Polak – Polakiem”.

Siły wiadomej orientacji i w wiadomym celu usilnie dziś wyczarowują jakąś rzekomą „przedchrześcijańską Polskę”. Owszem, możemy mówić o krótkich latach czasów państwa Mieszka, kiedy podejmowało ono już jakieś kroki w celu stania się późniejszą Polską a będąc wówczas krajem jeszcze pogańskim. Możemy też mówić o rodowych i plemiennych wspólnotach, poprzedzających powstanie naszego państwa. A nawet o pogańskich państwach Wiślan i Polan. Mieliśmy też trwający dziesięciolecia proces chrystianizacji formującej się wspólnoty naszych przodków. A także o krótkotrwałym odrodzeniu się kultów pogańskich w pierwszej połowie XI wieku, w wyniku niszczycielskiego najazdu Brzetysława czeskiego i gwałtownego kryzysu monarchii wczesnopiastowskiej. Wszystko to jednak są epizody bardzo dawne, z powodu niedostatku historycznych świadectw znane nam słabo i dotyczące czasów, w których państwo polskie albo jeszcze nie istniało, albo przechodziło dopiero okres pierwszych kilkudziesięciu lat jego formowania. A Polska w jakikolwiek sposób dojrzała, Polaka mająca świadomość bycia Polską, to tylko i wyłącznie Polska chrześcijańska. To dzięki chrześcijaństwu ona powstała i tylko chrześcijaństwu zawdzięcza ona to, że nie podzieliła losu swych rozproszonych, opierających się chrystianizacji zachodnich pobratymców, zdominowanych potem i wynarodowionych tyranią germańską.

Po raz ostatni w swoim życiu audycji Radia Tok FM słuchałem dobrych kilka lat temu i z odbioru tej stacji ostatecznie zrezygnowałem słysząc słowa: „W cywilizowanych krajach przydrożne krzyże są usuwane.” Z propagandą tej rozgłośni czasem się kiedyś zapoznawałem starając dociec, co jest celem jej ludzi i na czym może polegać mentalność jej słuchaczy. Postulat usunięcia krzyża z polskiego pejzażu był już jednak dla mnie nie do zniesienia. O jakiej w ogóle cywilizacji mogła tu być mowa? O jakiej przyszłości kraju, z którego wymaże się najważniejszy znak jego tożsamości? Polskie księgarnie zasypane też zostały publikacjami w rodzaju „Zdjąć Polskę z krzyża” a kilkoro agentów Służby Bezpieczeństwa, którzy seminaria duchowe ukończyli wyłącznie celem realizacji wrogich Kościołowi poleceń ich oficerów prowadzących, w sposób maksymalnie demonstracyjny i medialnie głośny zrzucali potem kapłańskie sutanny. Za co natychmiast zostawali potem nagrodzeni kuriozalnie przyspieszanymi uniwersyteckimi karierami. I oczywiście ci sfalsyfikowani i do szpiku kości zakłamani niegdyś „pełniący obowiązki księży” przed kamerami i mikrofonami postkomunistycznych organów propagandy roją dzisiaj o „dotkliwej obecności krzyża w polskiej przestrzeni publicznej”. Tego samego Krzyża, bez którego Polski by w ogóle nie było. Jasnym więc jest, że owa bolszewicka agentura jest takim samym wrogiem Polski jak osobnicy nagrywający i umieszczający na portalach internetowych filmiki ze swoich akcji ścinania piłami mechanicznymi Krzyży od wieków stojących przy polskich drogach.

Jedna z przepięknych książek, wydanych niedawno przez wydawnictwo Biały Kruk nosi właśnie tytuł „Polska i Krzyż”. Do sięgnięcia po nią zachęca nie tylko niezrównana jakość edytorska, ale też nadzwyczajne postacie autorów, którymi są kardynał Stanisława Nagy, ksiądz Waldemar Chrostowski, profesorowie Andrzej Nowak i Krzysztof Ożóg oraz arcymistrz sztuk fotograficznych Adam Bujak. Kolejne rozdziały prowadzą nas przez bez mała jedenaście wieków narodowej historii, w których Krzyż obecny był zawsze. Najpierw jako znak prawdy, wiary w Boga prawdziwego oraz chrześcijańskiej tożsamości. Potem także jako znak pełnego uczestnictwa zarówno w wierze, jak i wielkim, europejskim, cywilizacyjnym uniwersum. Pojawia się także tradycja Krzyży pokutnych. A kiedy dołącza do nich motyw Krzyży i kapliczek przydrożnych to przypomniało mi to słowa pewnego kapłana – księdza kanonika Franciszka Rozwoda, przed wojną proboszcza podlwowskiej parafii mojego obecnego teścia a potem kapłana mojego wrocławskiego kościoła św. Franciszka, w którym ten sam sędziwy kapłan odprawiał msze święte będą w wieku bez mała stu lat! Kiedy przygotowywałem urodzinowy artykuł dla tygodnika „Niedziela” niezwykły jubilat mówił mi między innymi o swoich pierwszych wrażeniach z Dolnego Śląska, na który trafił po wysiedleniu z rodzinnej Ziemi Lwowskiej. „Tutaj prawie nie było przydrożnych Krzyży!” – ze zdumieniem, oburzeniem niemal wspominał ksiądz kanonik. Mówił, że otoczył opieką zastane na Dolnym Śląsku kapliczki, czasem mające jeszcze rodowód czeski a nawet polski. Było ich jednak dużo mniej, niż na ziemiach, na których przez wieki niezmiennie żyli przede wszystkim Polacy. Zarówno we Wrocławiu, jak i jego okolicach, typowych dla Polski przydrożnych Krzyży było mało. Jednym z pierwszych trudów, jakie w nowym miejscu zadał sobie ksiądz Franciszek Rozwód było więc czynienie ziemi dolnośląskiej w widomy sposób bardziej chrześcijańską, co zarazem znaczy – bardziej polską. Na przekór więc trudnościom piętrzonym przez władze – stawiał Krzyż za Krzyżem, znajdując do dzieła tego legiony naśladowców i opiekunów. Powrót Polaków do Wrocławia i innych miejscowości Dolnego Śląska zaznaczył się więc także i tym, że w każdym wrocławskim osiedlu stoją dziś Krzyże – zadbane, otoczone nie tylko kwiatami, ale przede wszystkim czcią, refleksją, modlitwą. I podobnie jest w innych miastach i w każdej wiosce Dolnego Śląska. Polska na te ziemie wróciła wraz ze swymi niezbywalnymi znakami – z Krzyżami.

„Polska i Krzyż” to właśnie taka lektura niezwykła, uruchamiająca bezlik własnych wspomnień, skojarzeń, otwierająca osobiste zakamarki pamięci. Czyta się ją jak ciąg opowieści o tym, czym każdy z nas jest przepełniony. O tym, co każdemu Polakowi najbliższe. Bo Polski bez Krzyża by nie było. Żadna Polska bez Krzyża nie istnieje. Bo istnieć nasza ojczyzna może tylko w najściślejszym związku z tym znakiem jej najbliższym i dla wszystkich nas najświętszym.

Artur Adamski

Najnowsze

HANNA ŁUKOWSKA KARNIEJ

Oprócz Kornela Morawieckiego, można wskazać co najmniej kilka osób jako współzałożycieli organizacji niepodległościowej „Solidarność...

81 LAT TEMU ZAKOŃCZYŁA SIĘ DRUGA WOJNA ŚWIATOWA

Rzeczywistość, jaka wyłoniła się wraz z końcem najstraszliwszej z wojen to temat ogromnie złożony....

ARKADIUSZ TADEUSZ DOBRZYNIECKI 1966 – 2026

Wszyscy mówili o nim „Arkady”. Nie najczęstsze zdrobnienie imienia „Arkadiusz” wynikało może ze skojarzenia...

ROBERT KRAUZ

Po kilkunastu latach przyznawania działaczom i bliskim współpracownikom organizacji Krzyża Solidarności Walczącej pojawiły się...

Powiązane

NOWE TROPY STARYCH DZIEJÓW CZYLI SIÓDMY TOM „DZIEJÓW POLSKI” PROFESORA ANDRZEJA NOWAKA

„Upadanie i wstawanie”, opowiadające o historii lat 1673 – 1763 potwierdza nadzwyczajną klasę pisarską...

MISTRZOWSKI PRZEWODNIK NIEZRÓWNANEGO REKOLEKCJONISTY

Robert Barron od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych duchownych współczesnego świata. Urodził się...

POŻEGNANIE EWY BARAŃSKIEJ – JAMROZIK

15 września 2025 w kościele parafialnym na krakowskim Salwatorze a następnie na tamtejszym cmentarzu...
Przejdź do treści