23.3 C
Warszawa
sobota, 18 maja, 2024

PROFESOR WOJCIECH ROSZKOWSKI O WALCE, KTÓRA TRWA

26,463FaniLubię

Jedna z ostatnich książek profesora Roszkowskiego nosi tytuł „Jeszcze nic straconego”, kolejne poświęcone są atrakcyjnej, często wręcz fascynującej a większości Polaków mało znanej kulturze naszych sąsiadów. Najnowsza to „Bezbożność, terror i propaganda. Fałszywe proroctwa marksizmu”.

Nie tylko zawartość, ale już same tytuły odnoszą się więc do napięcia, z jakim mamy do czynienia we współczesnej cywilizacji Zachodu. Objawy jej upadku są coraz bardziej ewidentne, ale ciągle jest szansa ocalenia. Do tego jednak zawsze niezbędna jest świadomość istniejących zagrożeń. I to o nich w swej najnowszej książce pisze prof. Wojciech Roszkowski.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Według prastarych przestróg najgorsze zło nie czai się w postaci odrażającej swym wyglądem, lecz wabi powłoką zdolną zainteresować, cieszyć oko, wzbudzać zaufanie. Stąd marksizm, który jeszcze nie tak dawno był największym w dziejach świata zniewoleniem, kusi dziś hasełkami i całymi narracjami o wolności. Za nową symbolikę przyjął też już nie skrzyżowane narzędzia, mogące się kojarzyć ze znojną pracą, lecz paletę barw bogatszą od tęczy. I wyewoluował do całego szeregu postaci w rodzaju klimatyzmu, ekologizmu czy genderyzmu. Nie przeraża już armatnimi wystrzałami rewolucji, bo wstrząsy mogą przecież wybudzić z uśpienia i otworzyć oczy na rzeczywistość, lecz zgodnie z receptą Gramsciego brnie przez instytucje. Dziś żaden John Reed nie pisze książek w rodzaju „Dziesięć dni, które wstrząsnęły światem” – światowego bestselleru niemal „na żywo” opowiadającego o bolszewickiej rewolucji. Teraz zastosowanie ma mechanizm, w którym pewnego dnia obudzić się możemy w świecie niepodobnym do czegokolwiek, co byśmy wcześniej znali i co bylibyśmy w stanie zaakceptować.

Być może nie od rzeczy byłoby się posłużyć przykładem z polskiej historii. Nim dokonały się rozbiory – w ogromnej części ówczesnej klasy politycznej dokonał się rozkład mentalny. W wielkiej mierze było to skutkiem straszliwych wojen XVII wieku, których nie przeżyła prawdopodobnie większość tych, którzy zawsze najmężniej i najskuteczniej stawali w obronie ojczyzny. W stuleciu XVIII takich ludzi bardzo nam brakowało. Osiemnastowiecznej większości nie starczało cnoty zarówno roztropności, jaki cnoty męstwa. Ciągle byli tacy, którzy potrafili stworzyć Szkołę Rycerską, największą w Europie publiczną książnicę, jaką była Biblioteka Rzeczpospolitej, pierwsze w dziejach świata ministerstwo górnictwa czy wielkie dzieła Sejmu Czteroletniego. Większość jednak pogrążała się w marazmie, lwia część skosmopolityzowanej magnaterii na sprawy polskie była obojętna. A to przekładało się na dość powszechną, właściwą masom upadłym na duchu postawę powiewania białą flagą.

Dziś przyszłość naszej cywilizacji też zależy od tego samego. Wystarczy, że dostatecznie duża część Europejczyków zda sobie sprawę ze spoczywającej na nich odpowiedzialności. Starczy, że zrozumie, iż nasz los jest w naszych rękach i z rąk tych potrafi zrobić użytek. Tylko i aż tyle trzeba, żeby potwierdzenie zyskały słowa prof. Wojciecha Roszkowskiego: „jeszcze nic straconego”. Jeśli powstrzymamy upadek europejskiego ducha i zamiast białej flagi skupimy się na trosce o swe dziedzictwo a zarazem skarbu tego przyszłość – przed najwspanialszą z cywilizacji otworzymy perspektywa kolejnych złotych stuleci.

Artur Adamski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content