-1 C
Warszawa
niedziela, 8 lutego, 2026
Strona głównaHistoriaRozbrajanie Niemców w 9 XI 1918: Warszawę ogarnął szał entuzjazmu, nie stosowano...

Rozbrajanie Niemców w 9 XI 1918: Warszawę ogarnął szał entuzjazmu, nie stosowano siły, zresztą nie było potrzeby

Data publikacji

spot_img

Nastrój panujący w Warszawie w dniach od 9 do 11 listopada 1918 opisany jest w niżej umieszczonych fragmentach wspomnień wówczas jeszcze porucznika, a późniejszego pułkownika, lotnika, Mariana Romeyko:

„Dzień 9 XI przyniósł od dawna oczekiwaną przez wszystkich wiadomość: kapitulacja Niemiec. Warszawę ogarnął szał entuzjazmu. Był to pierwszy dzień rozbrajania Niemców, a właściwie mówiąc samo rozbrajania. Na ulicach Warszawy ukazali się żołnierze niemieccy: Poznańczycy z przypiętymi kokardami o barwach narodowych, Alzatczycy – bez broni i z francuskimi trójkolorowymi wstążeczkami. Zaczęli bratać się z tłumem. Pojedynczo spotykani Niemcy bez oporu oddawali broń nawet wyrostkom. Warszawa poczuła się wolna. Radość wylegających na ulicę  była bezgraniczna. (…)  W nocy z 9 na 10 XI cała Warszawa wyległa na ulice w nieprawdopodobnym podnieceniu. Zapomniano o wszystkich waśniach. Odezwa nowego rządu lubelskiego nie znajdowała oddźwięku w szerokich masach. Warszawka odkuwała się na Niemcach za trzy i pół letni okres okupacji. Tłumy urządzały polowania na Niemców. Każdy chciał powrócić do domu z bagnetem, szablą, rewolwerem, a już w najgorszym razie z pasem niemieckim lub bączkiem od czapki wojskowej. Pilnowano dworców, rejonów zakwaterowania wojsk niemieckich, miejsc, w których spotykało się umundurowanych Niemców. Nie stosowano siły, zresztą nie było potrzeby. Rozbrajaniu towarzyszył ogólny śmiech tłumu, ogólna radość, ogólny entuzjazm, a rozbrajany przy takim akompaniamencie Niemiec najczęściej nie krył swego zadowolenia, jeśli nie wdzięczności. Tak minął 9 XI. I oto w pamiętnym dniu 10 XI błyskawicą rozniosła się wieść po całej Warszawie: Piłsudski w stolicy – Uciekł z Niemiec – Niemcy wypuścili go z więzienia! Ba! Nawet twierdzono, że sam Foch kazał go zwolnić.

„Jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki w społeczeństwie warszawskim nastąpiła kompletna zmiana uczuć w stosunku do Piłsudskiego. Niepochlebne opinie, osądy, krytyka jego osoby i jego poczynań, tak ostra jeszcze dwa tygodnie temu, poszły w niepamięć. W tym dniu Piłsudski nie miał już wrogów, a tylko oddane mu, wierne tłumy ludzi o różnych poglądach politycznych, ludzi z różnych klas społecznych. Wermachtowcy, którzy jeszcze dwa tygodnie temu mówili o nim z rezerwą, dzisiaj z przekonaniem twierdzili: Chwała Bogu, teraz weźmie wszystkich za mordę! Przedstawiciele inteligencji, którzy jeszcze poprzedniego dnia nazywali go z przekąsem socjałem (jeśli nie gorzej), byli pełni entuzjazmu dla księcia socjalisty, dla czerwonego szlachcica, dla kresowego pana, twierdząc, (…) że szybko rozpędzi tę lubelską bandę, gdyż przede wszystkim jest dobrym Polakiem. Wreszcie, Piłsudski znajdował najbardziej gorące poparcie wśród ludzi prostych, robotników, którzy widzieli w nim dawnego towarzysza, dawnego redaktora tajnego Robotnika.

„Wydaje się, że właśnie w tej psychologii oszalałego z radości, a przede wszystkim z powodu klęski Niemiec tłumu, który wypełnił ulice Warszawy w dniach 10 i 11 XI, szukać należy chyba klucza do zrozumienia sukcesu Piłsudskiego, tej nieprawdopodobnej, błyskawicznej zmiany nastrojów, powszechnego zapału. Tłum – a podówczas była to bez przesady cała ludność Warszawy – ten szczęśliwy, pijany wolnością tłum przeniósł cały swój entuzjazm na osobę Piłsudskiego, tym bardziej, że wracał on do Warszawy jako więzień znienawidzonych Niemców, na których się dziś odkuwano. W tym dniu zdobył sobie błyskawicznie, automatycznie, bez wysiłku, uznanie wszystkich – niezależnie od pochodzenia, zawodu czy wyznania. I my młodzi oficerowie, przeważnie dowborczycy, z miejsca zaraziliśmy się tym ogólnym entuzjazmem. Zapomnieliśmy o wszystkim, co o Piłsudskim mówiono. W tym dniu staliśmy się szczerymi jego zwolennikami, ślepo gotowymi pełnić jego rozkazy z pełną wiarą w przyszłość. (…)  Stał się jak gdyby panaceum, uniwersalnym środkiem na wszystkie bóle i potrzeby zarówno Warszawy, jak całej Polski”

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

Najnowsze

NOWE TROPY STARYCH DZIEJÓW CZYLI SIÓDMY TOM „DZIEJÓW POLSKI” PROFESORA ANDRZEJA NOWAKA

„Upadanie i wstawanie”, opowiadające o historii lat 1673 – 1763 potwierdza nadzwyczajną klasę pisarską...

ŚWIAT, W KTÓRYM UPOKARZANIE JEST CNOTĄ

Kiedy na początku roku 2018, po rozpętaniu przez Izrael antypolskiej histerii, z żydowskich mediów...

PROTEST PRZED TELEWIZYJNĄ AGENCJĄ INFORMACYJNĄ

Czy pamiętamy jeszcze, co działo się w mediach zwanych publicznymi natychmiast po wyborach z...

OD SB DO MEDIÓW PUBLICZNYCH – Dorota Kania

Były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, oficer komunistycznego wywiadu, a następnie Urzędu Ochrony Państwa, ma audycję...

Powiązane

WROCŁAWSKA SZTUKA MARNOWANIA SWOICH SZANS

Wpadła mi w ręce obszerna publikacja, która przypomniała mi wydarzenia, nad którymi ubolewałem dziewięć...

MAJOR ADAM TRYBUS – ZAPOMNIANY WIELKI WROCŁAWIANIN

Pani redaktor Maria Woś, nieoceniona nestorka Polskiego Radia Wrocław, w jednym ze swoich ostatnich...

TADEUSZ MIKULSKI – WIELKI WROCŁAWIANIN, „BUDZICIEL WROCŁAWSKIEGO PATRIOTYZMU”

Profesor Bogdan Zakrzewski o Tadeuszu Mikulskim pisał: „Człowiek „opętany” przez Wrocław, najlepszy budziciel wrocławskiego...
Przejdź do treści