18.7 C
Warszawa
poniedziałek, 27 maja, 2024

Rosario Livatino Męczennik sprawiedliwości – Dobre Nowiny

26,463FaniLubię

Chcieli zgasić światło, a tymczasem je zapalili” – powiedział jeden z sędziów o młodym koledze Rosario Livatino zamordowanym przez sycylijską mafię. 37-letni Livatino został beatyfikowany w maju minionego roku. Zginął ze względu na wiarę. Jego postawa jest wzorem dla wielu pracowników włoskiego wymiaru sprawiedliwości, a jego śmierć przynosi owoce, m.in. nawrócenie jednego z zabójców.

Rosario Livatino, niezwykle utalentowany uczeń, poszedł w ślady ojca adwokata. Mając zaledwie 22 lata, ukończył z wyróżnieniem studia prawnicze. Cztery lata później wygrał konkurs na sędziego. Był dyskretny i skryty i, choć nie przepadał za salą rozpraw, to jednak potrafił odważnie bronić prawdy i litery prawa. Ze względu na młody wiek sędziowie nazywali go „giudice ragazzino – sędzią chłopcem”. Koledzy sędziowie widzieli nie tylko jego intelekt i zdolności, lecz także jego głęboką wiarę. Na swoim biurku poza kodeksem karnym i publikacjami z dziedziny prawa trzymał Pismo Święte i krzyż.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Na datę beatyfikacji Rosario Livatino (1952-1990) wybrano 9 maja. To ważny dzień, bowiem przypada w nim rocznica niezwykle ważnej i często przywoływanej wizyty Jana Pawła II na Sycylii (1993), podróży apostolskiej, która była przełomem i głośnym wołaniem Kościoła o sprawiedliwość i pokój. Papież był poruszony egzekucją młodego sędziego i wpływami mafii, która także na Sycylii deprawowała młodych chłopców. Jan Paweł II przed Mszą Świętą spotkał się z rodzicami zamordowanego Rosario Livatino oraz rodziną zastrzelonego w 1988 roku sędziego Antonino Saetty i jego syna. Cierpienie rodziców, które wówczas papież zobaczył, z pewnością bardzo go dotknęło, ponieważ wygłosił pełne emocji wezwanie, które pozostało w sercach nie tylko Sycylijczyków. „Bóg powiedział: Nie zabijaj! Żaden człowiek, żadna ludzka organizacja, mafia, nie może zmieniać i deptać tego najświętszego Bożego prawa! Ten lud sycylijski, tak przywiązany do życia. Lud, który kocha życie i daje życie, nie może zawsze żyć uciskany presją cywilizacji przeciwnej, cywilizacji śmierci. Tu potrzeba cywilizacji życia!” – podkreślał Jan Paweł II podczas nabożeństwa w Agrigento.

Rosario przyjął pracę w sądzie w Agrigento, choć wiedział, że w tym samym budynku sądu pracował również szef miejscowej mafii. Mimo to młody sędzia odważnie wypełniał swoje obowiązki. Był jednym z pierwszych sędziów, który odpowiadał za wdrażanie przełomowego prawa konfiskaty dóbr członków mafii, dlatego też stał się dla szefów grup przestępczych kluczowym wrogiem. Zdarzało się, że Livatino przejmował od kolegów sędziów, którzy mieli rodziny, niektóre sprawy mafii, by w przypadku odwetu sędziowie nie padli ich ofiarą i nie osierocili dzieci.

Rosario miał świadomość, że jego bezkompromisowość i podejmowane działania mogą sprowadzić niebezpieczeństwo nie tylko na niego, lecz także na jego rodziców. „Widzę czarno moją przyszłość. Niech Bóg mi wybaczy” – napisał pewnego dnia w kalendarzu. Livatino wyprowadził się więc od rodziców, aby ich nie narażać. Zrezygnował też z założenia własnej rodziny. W drodze z pracy do domu i do sądu nie korzystał z przysługującej mu eskorty ochroniarzy. Jak mówił, nie chciał narażać ojców dzieci na utratę życia ze swojego powodu.

Rankiem 21 września 1990 r., kiedy jechał z domu do sądu, drogę zajechał mu samochód i motocykl. Czterech młodych chłopców z organizacji przestępczej Stidda, bez skrupułów wykonujących zlecone egzekucje, zaczęło strzelać. Rosario próbował uciec, ale zabójca dobiegł do rannego sędziego. „Chłopcy, co ja wam zrobiłem?” – zapytał Livatino, nim zginął. Młody sędzia otrzymał siedem kul, ostatnią prosto w twarz.

Wzór dla młodych sędziów

„Kiedy umrzemy, nikt nie przyjdzie do nas zapytać, jak bardzo byliśmy wierzący, ale jak byliśmy wiarygodni” – te słowa młodego sędziego są często przywoływane i najlepiej opisują spójność jego postępowania z wyznawanymi wartościami. Po brutalnej śmierci Rosario Livatino, która wstrząsnęła nie tylko rodziną, lecz także środowiskiem prawniczym i społeczeństwem, od razu pojawiły się świadectwa, które podkreślały jego niezwykłe życie. Wyłaniał się z nich obraz człowieka żyjącego Ewangelią. Każdego ranka, gdy Rosario szedł do sądu, wchodził na modlitwę lub Mszę Świętą do kościoła św. Józefa. Każdego dnia żył Słowem Bożym, choć miał też krótki epizod kryzysu wiary i pytań, ale i w tym czasie przychodził na Mszę Świętą.

„Życie i śmierć Rosario Livatino nie pozostawia obojętnym
nikogo. Jest przesłaniem dla wszystkich młodych
ludzi, którzy szukają sławy, łatwych stanowisk,
pieniędzy, którzy sądzą, że za pieniądze można otrzymać
wszystko” – powiedział abp Vincenzo Bertolone, arcybiskup
Catanzaro-Squace, postulator procesu beatyfikacyjnego
w programie „Indagine ai confini del sacro”.

Oprócz świadectw pozostały po nim kalendarze, w których poza terminami spotkań zapisywał też swoje myśli. W jego kalendarzu, na górze pierwszej strony były trzy litery: S.T.D. – Sub Tutela Dei. („Pod opieką Bożą”). To właśnie Bogu Rosario powierzał wszystko to, co robił. W dniu, w którym po raz pierwszy przekroczył próg sądu, zapisał m.in.: „Niech Bóg mi towarzyszy i pomaga mi przestrzegać przyrzeczenia i działać zgodnie z moją wiedzą oraz wychowaniem, jakie dali mi rodzice”.

Salvatore Insegna, kuzyn Livatino, także prawnik, w programie „Indagine ai confini del sacro”, wspomina rozmowy z Rosario, który mówił, że nie chodzi o to, „aby być przeciwko mafii, ale być za sprawiedliwością, za uczciwością, ponieważ tylko w ten sposób nie będziemy zajmowali się jedynie aplikowaniem przepisów prawa, ale pójdziemy dalej, dając nadzieję i odwagę innym”.

Rosario miał głębokie poczucie obowiązku i sprawiedliwości. Pewnego dnia, ku zaskoczeniu strażników, pojechał do więzienia, by dostarczyć nakaz uwolnienia człowieka, który okazał się niewinny. Niekiedy widywano go w prosektorium jak odmawiał modlitwę przy ciele zamordowanego członka grupy przestępczej. Szefowie mafii, którzy zwykle starali się pozyskać także przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, wiedzieli, że Livatino nie da się skorumpować. Drażniła ich jego wiara, wyśmiewali go.

Śmierć Rosario Livatino, a w zasadzie jego życie jest inspiracją dla wielu, przynosi też owoce. Jednym z nich jest nawrócenie Gaetano Puzzangaro z komando zabójców młodego sędziego. Mężczyzna zeznawał też w procesie beatyfikacyjnym Livatino. Gaetano Puzzangaro w 1990 roku miał nieco ponad 20 lat. Wyznał, że tego dnia, kiedy mieli przeprowadzić egzekucję, czuł pewien niepokój. Nie wiedzieli kim jest osoba, którą mają zabić, i co złego zrobiła. Wiedzieli, że to człowiek, który „szkodzi mafii” i nie może być partnerem do rozmów. Puzzangaro miał ciągle cichą nadzieję, że ów człowiek być może zmieni trasę dojazdu do pracy albo pozostanie w domu. Tak się jednak nie stało. Dopiero później, w więzieniu, dowiedział się, kogo zabił. Zaczął więc czytać o Livatino, potem przyjmować kapelana, co z czasem przyczyniło się do nawrócenia. Jego zeznania poświadczyły fakt, że sędzia Livatino został zamordowany także ze względu na odium fdei (nienawiść do wiary).

AG Źródła: Program z cyklu „Indagine ai confini del sacro”: „Il giudice ragazzino Rosario Livatino, martire della giustizia” www.youtube.com/ watch?v=pnglS0bAz8s; Jan Paweł II w Agrigento 3 minuty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Żródło:Dobre Nowiny

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content