1,8 C
Warszawa
czwartek, 1 grudnia, 2022

Łódź – miasto jak z komedii Barei – Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

26,463FaniLubię

W ostatnich tygodniach co chwila wybuchają skandale związane z zarządzaniem Łodzią, która coraz bardziej przypomina miasto z komedii Stanisława Barei. Słynny reżyser pewnie miałby ubaw po pachy, patrząc na to, co się wokół dzieje, bo absurd goni absurd. Sami łodzianie nawet by się z tej komedii śmiali, gdyby nie to, że muszą w niej grać. A końca tej komedii z przymusowym udziałem mieszkańców jakoś nie widać.

Za niski wiadukt

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Prezydent Łodzi, znana z nachalnej i bardzo kosztownej propagandy sukcesów nieistniejących, od pewnego czasu zapowiadała kolejny z nich: otwarcie na ul. Przybyszewskiego wiaduktu, pod którym mają przejeżdżać pociągi. Uroczyste otwarcie planowano na listopad tego roku. Okazało się, jednak, że niedokończony jeszcze wiadukt trzeba będzie chyba wyburzyć, bo urzędnicy źle wyliczyli wysokość wsporników i pociągi pod nim nie przejadą. Błąd po czasie zauważył sam wykonawca. Zaskoczeni sytuacją współpracownicy prezydent nie mają sobie nic do zarzucenia.

To nie pierwsza taka pomyłka w Łodzi. Podczas realizacji przedłużającego się latami remontu al. Rydza-Śmigłego źle obliczono szerokość, przez co mijające się tramwaje muszą zwijać lusterka, aby spokojnie przejechać bez uszkadzania pojazdu.

Groteską okazał się też stadion sportowy z trzema trybunami, wybudowany na potrzeby ŁKS przy al. Unii. Kuriozum w skali Europy. Pozbawiony jednej trybuny stadion prezydent Zdanowska reklamowała jako znacznie tańszy, ale gdy czwarta trybuna okazała się niezbędna stadion, stał się jednym z najdroższych.

Zabawa kulturą

Kilka dni temu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi orzekł, że wprowadzone przez ekipę Hanny Zdanowskiej i zakwestionowana przez wojewodę łódzkiego centralizacja (połączenie) miejskich domów kultury jest niezgodna z prawem. W obronie placówek stawali miejscy społecznicy. Podkreślali, że nie chodzi o poprawę systemu kultury tylko o pieniądze. Połączenie wiąże się bowiem z wyprowadzeniem części miejskich ośrodków kultury z cennych budynków, np. położonych w dzielnicach pałacyków, co do których prezydent i jej ekipa mają zapewne już inne plany. Łodzianie wspierali protestujących, nie godząc się na utrudnianie dostępu do kultury. Krytykowaną koncepcją łączenia domów kultury zajmował się bardzo oddany Platformie Obywatelskiej były dyrektor TVP Łódź Jacek Grudzień, który obecnie jest dyrektorem Wydziału Kultury w Urzędzie Miasta Łodzi. W Łodzi nie dziwi to nikogo, że pracujący za PO jako dyrektor publicznej TVP człowiek przeszedł na garnuszek do prezydent Zdanowskiej, zarządzając strukturami partii w regionie.

Lansowanie oszustów

Nieprawidłowe łączenie domów kultury można powstrzymać, ale trzeba zauważyć, że już nie pierwszy raz Hanna Zdanowska łamie prawo. Nie wiadomo, czego oczekiwali wyborcy, głosując na osobę skazaną prawomocnie za poświadczanie nieprawdy w dokumentach. Wielu z nich dopiero teraz przeciera oczy ze zdumienia. W mediach społecznościowych coraz częściej widać kąśliwe uwagi, że łodzianie sami są sobie winni, mają to, co wybrali. Jest na porządku dziennym, że internauci piszą o łódzkich wyborcach per „łudzianie„ (od tych co wciąż się łudzą), kpią z niby 70 procent poparcia dla obecnej prezydent, które, jak wiele innych kwestii, jest wysokością propagandową. To nie 70 procent łodzian głosowało na Hannę Zdanowską, ale 70 procent z tych, którzy poszli na wybory, co daje ok. 30 procent mieszkańców. To i tak sporo, ale jednak znacznie mniej, niż próbują przekonać propagandyści. Nie wolno zapomnieć, że łódzcy wyborcy padli ofiarą oszustwa tejże kandydatki (Hanna Zdanowska występowała w wyborach i reklamowała się jako kandydatka bezpartyjna, choć w tym czasie pełniła funkcję szefowej struktur Platformy Obywatelskiej w regionie).

Dręczenie zwierząt

Wśród łodzian coraz bardziej popularne jest przekonanie, że prezydent miasta tylko deklaratywnie kocha Łódź i bardziej zależy jej na zwierzętach niż na ludziach. Łodzianie krytykują zainwestowanie 300 mln zł w budowę Orientarium w sytuacji, gdy pieniędzy brakuje na wszystko, walą się kamienice miejskie, brakuje mieszkań, a drogi są dziurawe jak ser szwajcarski.

Wygląda na to, że Hanna Zdanowska zwierząt jednak też nie kocha. Reklamowana jako ambasadorka Zielonego Ładu prezydent Łodzi nie ma bowiem nic przeciwko temu, żeby podlegli jej urzędnicy z okazji jubileuszu miejskiego zoo zorganizowali w nim koncert Roksany Węgiel. Można sobie wyobrazić przerażone hałasem biedne zwierzaki! A to przecież nie pierwsza akcja miasta, która powinna obudzić obrońców praw zwierząt. Przed rokiem na walentynki w łódzkim zoo odbył się konkurs porównywania penisów zwierzęcych pod wdzięczną nazwą „Mój jest większy niż Twój”. Poziom wydarzenia niestety adekwatny do poziomu rządzącej Łodzią ekipy (PO SLD).Tego typu groteskowe „akcje promocyjne” organizowane są w Łodzi dość często i to za duże pieniądze.

Światło i dźwięk

Wystarczy przypomnieć pomysł z 2011 roku wydania 400 tys. zł na koncert zorganizowany z okazji zamknięcia Dworca Łódź Fabryczna. Kosztowną imprezę zaplanowano w momencie, gdy miasto oszczędzało na oświetleniu ulic, ograniczyło liczbę kursów tramwajów i autobusów, planowało likwidację dwóch filii MOPS i zwolnienie stu osób w urzędach pracy.

Teraz, gdy cała Europa mierzy się z poważnym kryzysem wywołanym wojną, świat dyskutuje o oszczędności energii elektrycznej, a ograniczenia jej zużycia wprowadzane są w różnych krajach, prezydent Łodzi zamierza jakby nigdy nic zorganizować Festiwal Świateł. Energia elektryczna, której może wkrótce brakować w instytucjach, firmach i gospodarstwach domowych zostanie zmarnowana na oświetlenie paru kamienic w Łodzi po to, by przyciągnąć do pobliskich pubów trochę ludzi, a przy okazji dać zarobić zaprzyjaźnionej firmie. Jak można w tych trudnych czasach przedkładać zabawę nad rozwiązywanie poważnych problemów? W Łodzi zawsze można, bo wieczna zabawa na koszt podatnika to jakby marka rządów Hanny Zdanowskiej i jej ekipy.

W ostatnich dniach społecznicy sfilmowali kierowcę prezydent Zdanowskiej podczas tankowania paliwa do kanistra zamiast do baku służbowego samochodu. Prezydent Łodzi w panice pośpiesznie zwolniła kierowcę, choć jest to ojciec jednego z zatrudnionych w Urzędzie Miasta dyrektorów. Mimo faktów związani z Hanną Zdanowską radni PO podczas sesji poddawali w wątpliwość, czy aby na pewno to był kierowca i samochód prezydentki. Prawdziwy kabaret.

Groteskowy nadzór

Retoryczne pozostaje pytanie, gdzie jest nadzór Rady Miejskiej nad beztroską prezydent i jej działaniami. Większość radnych jest zatrudniona w instytucjach podległych Hannie Zdanowskiej. Nie będą kąsać ręki, która ich karmi. Przewodniczący rady miasta Marcin Gołaszewski, działacz Nowoczesnej.pl, który uzyskał mandat, startując z komitetu Hanny Zdanowskiej wykazał się pazernością, pobierając wynagrodzenie od prezydent za zasiadanie w utworzonej przy niej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, jednocześnie w radach nadzorczych aż dwóch spółek komunalnych, czego zabrania ustawa. Co ciekawe, gdy sprawa wyszła na jaw, przewodniczący Gołaszewski zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej spółki w Zduńskiej Woli, ale interesujące jest, jak się tam w ogóle znalazł. W publicznych wypowiedziach przed kamerami, kierowanych do protestujących łódzkich związkowców z Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi, przewodniczący Gołaszewski podkreślał, że nie zna się na tych sprawach, więc nie będzie zabierał głosu. Mimo to objął stanowisko w radzie nadzorczej tożsamej spółki w Zduńskiej Woli. Przy okazji wyszło na jaw, że poświadczył nieprawdę, jakoby znał przepisy i zgodnie z nimi nie ma przeszkód, aby takie stanowisko objął. Sprawą pazernego ma stanowiska przewodniczącego zajmuje się już prokuratura.

Śmiej się, pajacu

Poza pazernym przewodniczącym rady miejskiej inni radni związani z prezydent Zdanowską zachowują się również jak bohaterowie komedii Barei. Szef klubu Platformy Obywatelskiej kilka miesięcy temu uczestniczył w sesji rady miejskiej, będąc pod wpływem alkoholu. Łodzianie mogli zobaczyć radnego Mateusza Walaska, jak bełkotał do mikrofonu: Nie ma co walczyć z zoo. Jednak gdy przyszło do wyciągnięcia konsekwencji wobec radnego, przewodniczący Gołaszewski i koledzy z koalicji rządzącej go wybronili.

Ci sami radni posiadający większość w radzie miejskiej, nie odebrali też mandatu innemu współpracownikowi Hanny Zdanowskiej – Bartoszowi Domaszewiczowi, który zarabiał na majątku miasta, co jest zabronione. Opinia publiczna z niesmakiem obserwowała wycofywanie przez niego faktur za wykonane na majątku miasta usługi i podkładanie nowych, wystawionych na matkę. O uchylenie mandatu radnemu wystąpił społecznik Wojciech Bednarek. Teraz to wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński wystąpił o wygaszenie mandatu „zaradnemu radnemu”. Jeśli radni radnemu znów mandatu nie wygaszą, zrobi to wojewoda w ciągu 30 dni.

Miś na miarę czasów

Przytoczone powyżej liczne wpadki prezydent Łodzi i jej ekipy to tylko kilka skromnych przykładów. Beztroska rządzącej, niekompetencja jej ekipy i nieudolnoś

władzy jest tak wyraźna, że kosztowna propaganda już nie wystarcza. Pod wykreowanym przez propagandystów płaszczykiem Łódź jest jak kolos na glinianych nogach z każdym dniem coraz bardziej zbliżającym się do upadku.

Z zagłębia filmowego Łódź stała się w ostatnich latach miastem groteskowym. A wykreowana przez propagandzistów na ulubienicę publiczności prezydent Hanna Zdanowska to prawdziwy Miś na miarę naszych czasów. Bareja by tego nie wymyślił!

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content