23.4 C
Warszawa
niedziela, 14 lipca, 2024

KOMPENDIUM – ANTIDOTUM, CZYLI KOLEJNE ZNAKOMITE DZIEŁO PROF. WOJCIECHA ROSZKOWSKIEGO

26,463FaniLubię

Kilkanaście już lat temu, komentując panoszące się na ulicach Paryża czy Berlina kuriozalne wykwity lewackich ideologii prof. Paweł Wieczorkiewicz pozwolił sobie na dość upiorną refleksję. W tonie ponurego żartu wyraził przypuszczenie, że może i lepiej by było, gdyby w roku 1920 Polska nie odparła bolszewickiej nawały, lecz pozwoliła jej podążyć ku Niemcom, Francji i innym krajom zachodniej Europy. Cena takiego kroku byłaby potworna, ale za jego sprawą Francuzi, Niemcy czy Włosi zrozumieliby to, czego do dziś pojąć nie są w stanie. Zrozumieliby, czym tak naprawdę jest marksizm.

Przypuszczam, że dla prof. Wojciecha Roszkowskiego, podobnie jak dla mnie, ciężką do pojęcia jest dzisiejsza obecność ideologii marksistowskiej także w naszej ojczyźnie, jakże krwawo doświadczonej zbrodniami komunistycznego reżimu. Choć może nie jest to aż tak dziwne kiedy uświadomimy sobie, że to, co w 1989 roku okrzyknięto rzekomym upadkiem komunizmu było jedynie przekazaniem władzy z rąk komunistów w ręce postkomunistów oraz kręgów z nimi związanych i w wielkiej części im podporządkowanych. W tamtych latach mówiło się też często o „zaszczepieniu Polaków na komunizm”. Miało to znaczyć, że po jakże dotkliwym doświadczeniu komunizmem Polacy na wszystko, co tę potworną ideologię przypomina, zawsze już będą uodpornieni. Niestety stało się inaczej, gdyż po rzekomym upadku komunizmu to funkcjonariusze PRL – owskiego reżimu niemal bez reszty zapanowali nad mediami, zachowali też dominującą pozycję gwarantującą dyktowanie realiów życia kulturalnego, naukowego i wszystkiego, co bywa nazywane „dystrybucją prestiżu”. Absolutnie nic nie zmieniło się też w sądownictwie, co zapewniło i bezkarność i cieszenie się nakradzionym majątkiem całym pokoleniom niegdysiejszych „właścicieli Polski Ludowej”. Skutkiem tego wszystkie listy kilkuset najbogatszych Polaków wyglądały tak, że osoby nie należące do PZPR – owskiej kasty stanowiły na nich jedynie wyjątki potwierdzające regułę. Do tego wielka część najgłośniejszych opozycjonistów okazała się być agentami komunistycznych służb specjalnych a działacze zwani katolickimi – funkcjonariuszami komunistycznego reżimu „oddelegowanymi na odcinek Kościoła”. Bezpośrednio po roku rzekomej wielkiej zmiany, jakim wg propagandy miał być rok 1989, we wszystkich szkołach wszystkich typów ilość lekcji historii zmniejszono o połowę. Trudno tego nie skojarzyć z równoczesnym wygenerowaniem naczelnego programu masowego formatowania umysłów postkomunistycznej Polski, jakim była i jest pedagogika wstydu. Od trzydziestu pięciu lat posługuje się ona wszystkimi odcieniami kłamstwa. A jego skuteczność gwarantuje właśnie zdecydowane na najwyższych szczeblach władzy celowe upośledzanie świadomości historycznej Polaków. Polega ono między innymi na tym, że raczej promile niż pojedyncze procenty trzydziestu roczników polskiej młodzieży kiedykolwiek miało okazję spotkać się w swych szkołach z historią najnowszą. Permanentnie za to mogły się one z treściami takimi spotkać czytając największe gazety, najszerzej dostępne portale internetowe czy oglądając największe telewizje, słuchając najpotężniejszych rozgłośni radiowych. Przez całe dziesięciolecia przekaz z nich wszystkich płynął bardzo spójny: szef komunistycznego aparatu terroru to człowiek honoru a najwięksi z polskich bohaterów to leśni bandyci, Polacy to podrzędna nacja pazernych szmalcowników a wszystko, co w naszym kraju wartościowe otrzymaliśmy od narodowych mniejszości. Na postacie najbardziej fascynujące kreowano sowieckich agentów z Komunistycznej Partii Polski, wśród których roić się miało od uroczych kobiet, genialnych intelektualistów, artystycznych oryginałów czy pragnących wszystkim Nieba przychylić altruistów. Jeśli więc na czele wszystkich większych telewizji, gazet, radiostacji, portali stały kolejne wcielenia Jerzego Urbana to trudno się dziwić, że nawet w Polsce nie brakuje ogłupiałej gawiedzi, dla której atrakcyjne są kolejne stadia najbardziej zbrodniczej ideologii.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Tym bardziej trudno się dziwić współczesności Zachodu, od ponad stu lat penetrowanego przez jaczejki bolszewizmu. Na uczelniach takich, jak paryska Sorbona, marksizm zawsze przedstawiany był jako niedościgły wzór humanizmu. I trudno się dziwić, że wśród absolwentów Sorbony mnóstwo jest takich, jak Pol Pot, czyli opętanych misją urzeczywistnienia tego, czego nauczyli go profesorowie najsławniejszego z francuskich uniwersytetów. W Kambodży rządy wychowanka paryskiej uczelni życiem przypłaciły miliony niewinnych ludzi. Nie inaczej było w wielu innych państwach, na czele których stawali opętani marksizmem. Ci, którzy jakże często owego opętania nabyli w sławnych wyższych szkołach Berlina, Hamburga, Lyonu, Paryża. I może cieszyć się należy, że opętańcom tym nie udało się zapanować nad większą liczbą państw świata. O tym bowiem, jak liczne są w zachodniej Europie watahy marksistowskich fundamentalistów, świadczyć mogą ołtarze, przez wielotysięczne rzesze zrewoltowanych studentów wznoszone w roku 1968 na ulicach Paryża. Ołtarze a nawet świątynie, w których najdosłowniej religijny kult oddawano Mao Tse Tungowi. Temu samemu, który w tym samym czasie osiągał apogeum praktyk ludobójczych, pochłaniających dziesiątki milionów ofiar.

Wojciech Roszkowski, Bezbożność, terror i propaganda. Fałszywe proroctwa marksizmu, Wydawnictwo Biały Kruk

W dzisiejszej Europie zachodniej komunistyczni zbrodniarze są patronami ulic, ich imiona noszą liczne instytucje. Parę lat temu sam przewodniczący Komisji Europejskiej (pierwsza osoba w Unii Europejskiej!) przewodził ceremonii odsłonięcia w Trewirze ośmiometrowego pomnika naczelnego architekta największego ludobójstwa w dziejach świata. Ośmiometrowy pomnik dla potwora, którego ideologia przyniosła żniwo w postaci stu milionów zabitych!

Krótko po II wojnie światowej Albert Camus napisał powieść – parabolę pt. „Dżuma”, w której tytułowa zaraza tak naprawdę oznacza hitleryzm. Tak, jak II wojna światowa zakończyła się klęską hitleryzmu tak i powieść kończy się zwycięstwem nad zarazą. W tym momencie padają jednak słowa przestrogi, by nie dać się zwieść chwilowemu triumfowi. Zaraza nie została pokonana ostatecznie. Raczej – weszła w stan uśpienia. Symboliczny bakcyl dżumy, o ile nie będzie dostatecznie pilnowany, odrodzić się może w postaci jeszcze groźniejszej. Być może z tym właśnie mamy dziś do czynienia. Niezwalczony bakcyl marksistowskiej zarazy wypoczwarzył się do nowych form i znów stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo dla europejskiej cywilizacji.

„Bezbożność, terror i propaganda. Fałszywe proroctwa marksizmu” wydają się być przede wszystkim solidnym antidotum na największą z trucizn zabijających dziś nasz świat. Książka prof. Wojciecha Roszkowskiego to kompendium wyposażające czytelnika w najbardziej elementarne fakty składające się na marksizm – największe z zagrożeń powodujących rozkład najwspanialszej z cywilizacji. Tak, jak podstawowa wiedza z zakresu higieny zabezpiecza przed zarażeniem się gruźlicą, gangreną czy syfilisem tak kompendium autorstwa prof. Roszkowskiego może uratować przez tym, co stokroć gorsze od tego rodzaju chorób. Z świetnie napisanej, wciągającej i szalenie atrakcyjnie wydanej książki dowiedzieć się można tego, co w naszym współczesnym świecie stanowi niemal wiedzę zakazaną. Ta książka to podróż przez kolejne krainy rozkosznej ułudy, z których każda okazuje się bramą prowadzącą wprost do najgłębszych otchłani piekła. Bo taka właśnie jest długa już przecież historia marksizmu oraz ruchów jemu pokrewnych. Ten sam eksperyment ludzkość praktykowała już w setkach wariantów. Zaczynało się i kończyło – zasadniczo zawsze tak samo. Rewolucja miała być lekarstwem na zło i drogą ku powszechnej szczęśliwości. Zawsze więc miała wielkie rzesze wielbicieli. I mimo, że próby podejmowano na setki sposobów, bez jednego wyjątku następstwa były tragiczne. Bo żaden choć odrobinkę lepszy wariant marksizmu nigdy nie istniał, nie istnieje i nigdy istnieć mógł nie będzie. Każdy jest bowiem oparty na fundamentalnym antropologicznym błędzie. Skutki mogą być więc dla człowieka i każdej ludzkiej zbiorowości wyłącznie katastrofalne.

Kiedy przed laty opublikowana została „Czarna księga komunizmu” członkom partii komunistycznych sprzedawano ją z rabatem. Tak, żeby aktywni zwolennicy tej ideologii dowiedzieli się o stu milionach śmiertelnych jej ofiar. Być może celowym byłoby taki model sprzedaży również w przypadku kompendium prof. Wojciecha Roszkowskiego. W największej jednak mierze zachęcałbym, żeby rodzice wyposażali w tę książkę swoje dzieci. Nie forma, bo ta stanowi krańcową odwrotność wydawnictw drugiego obiegu, ale treść tego dzieła kojarzy mi się bowiem z wydawanymi w podziemiu broszurami zatytułowanymi „W podręcznikach nie znajdziecie”. W latach osiemdziesiątych taki napis miały na okładkach nielegalne serie wydawnicze zawierające materiały ogromnej wagi a zakazane, więc nieobecne w szkolnych programach i podręcznikach. Z najnowszą książką prof. Roszkowskiego jest podobnie – jest doskonałym a niezbędnym uzupełnieniem wiedzy niemal nieobecnej w większych mediach oraz w szkołach.

W czasach PRL – u całkiem serio mawiało się, że jeśli już córka ma zejść na złą drogę to już lepiej, żeby została prostytutką niż komunistką. Oczywiście żaden z tych wariantów życiowej drogi nie jest wart polecenia, ale w tym pierwszym przypadku to jednak i dla rodziców wstyd mniejszy i nawet jeśli dodatkiem do świadczonych usług będą brzydkie choroby to jednak nie będzie to rozsiewanie aż takiego zła, jakim jest komunizm. Kto dobrze pamięta PRL ten i pamięta, że takie myśli wypowiadano wtedy powszechnie i całkiem serio. Bo wtedy dla wszystkich było jasne, że nawet jeśli mamy do czynienia z wieloma wariantami zła to marksizm jest tym złem z samego dna czeluści piekła. „Bezbożność, terror i propaganda. Fałszywe proroctwa marksizmu” to świetne źródło wiedzy o korzeniach, mechanizmach i nieuchronnych a straszliwych manowcach tego zła. Dla młodszych czytelników ta książka to także znakomite zabezpieczenie przed tym, żeby nie zejść na najgorszą z życiowych dróg.

Artur Adamski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content