2,6 C
Warszawa
poniedziałek, 22 kwietnia, 2024

Wojna i dziedzictwo – Artur Adamski

26,463FaniLubię

Po raz pierwszy od kilku dziesięcioleci Polacy żyją w cieniu wojny – wielkiej, pełnoskalowej, w której używane są ogromne ilości środków straszliwego zniszczenia a agresor niemal każdego dnia sięga do metod wręcz ludobójczych. Wojna ta toczy się między dwoma sąsiadami Polski i już miała epizody jej przeniesienia także na nasze terytorium. Przypadkowe pociski przelatywały już na naszą stronę granicy i zabijały naszych obywateli. Obserwujemy dziś kolejny, znaczący dla nas akord rosyjskiej agresji – w bezpośrednim sąsiedztwie naszej granicy operować zaczyna Grupa Wagnera, formacja na wskroś zbrodnicza, złożona ze szwadronów śmierci, których żołdakami są kryminaliści zwolnieni z rosyjskich więzień. Trudno rodowodu tej bandy nie skojarzyć z komandem Dirlewangera, też sformowanym z kryminalistów i też wyspecjalizowanym w rzeziach ludności cywilnej. Jak rozumieć te toczące się dziś wydarzenia, z jakimi bezpośrednio nie mieliśmy do czynienia od pokoleń?

Pragnącym uchwycić niezbędne konteksty z pomocą przychodzi wybitna erudycja i genialne pióro profesora Andrzeja Nowaka. Znakomity tom około stu esejów zatytułowany „Wojna i Dziedzictwo” rozgrywające się na naszych oczach zmagania pozwala postrzegać w wielkiej perspektywie dziejów i kultury Europy środkowej i wschodniej. Pierwszy z wynikających z tej lektury wniosków jest taki, że wojna rosyjsko – ukraińska nie jest niestety w naszej części kontynentu niczym nowym. Od samego swojego zarania państwowość moskiewska była satrapią i to satrapią nad wyraz agresywną. Przy czym charakter wszystkich jej agresji był potwornie niszczycielski. Pierwszym dużej rangi faktem w jej dziejach było unicestwienie Kijowa. Przypomnijmy, że metropolia ta do czasu moskiewskiego najazdu niemal nie miała równych na kontynencie europejskim. Wielkością, zasobnością, liczbą mieszkańców i świątyń przewyższała ówczesny Paryż i Rzym. W znanym ówczesnym Europejczykom świecie Kijów ustępował być może jedynie Konstantynopolowi, stolicy Cesarstwa Bizantyjskiego. Warto też wiedzieć o innych znamionach ówczesnej świetności Rusi Kijowskiej. Była nią znajomość pisma powszechniejsza, niż w którymkolwiek wówczas krajów Zachodu. W czasach, w których annały Francji czy Anglii odnotowywały jedynie fakty takie, jak znaczniejsze bitwy czy narodziny następców tronu w Rusi Kijowskiej pismo bywało wykorzystywane w życiu codziennym. Świadectwem tego są zapiski, zachowane na korze brzozowej, wykorzystywanej jako materiał piśmienniczy. Są wśród nich takie o brzmieniu: „Iwan, pierogi są w garnku”. Kiedyż coś podobnego po raz pierwszy napisał jakikolwiek Niemiec czy Hiszpan? Lecz niestety, jak to już blisko sto lat temu zauważył Feliks Koneczny, często cywilizacja niższa tratowała wyższą. I w dużej mierze tak właśnie przez całe stulecia toczyły się relacje Rosji z jej sąsiadami – kulturowo od niej wyższymi, ale nie potrafiącymi sprostać brutalności barbarzyńskiej przemocy.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-
Wojna i dziedzictwo. Historia najnowsza
Autor: prof. d hab. Andrzej Nowak
Wydawnictwo: Biały Kruk

„Wojna i Dziedzictwo” to księga, w której roi się od przykładów nad wyraz znamiennych starć rosyjskiej satrapii z cywilizacją wolności. Kacapska barbaria kolejnymi ciosami powalała w końcu Rzeczpospolitą, w której standardy prawa i obywatelskich wolności miały poziom taki, do jakiego Rosja nie zdoła się zbliżyć nigdy. Tak, jak i nigdy (na to niestety wszystko dziś wskazuje) nie dorośnie do poziomu jej kultury, obyczaju, poszanowania jednostki ludzkiej, parlamentaryzmu czy demokracji. Za sprawą stuleci wojen, toczonych ze wsparciem niewiele mniej podłych sojuszników, upadnie ten kraj, w którym pierwszy uniwersytet rozkwita bez mała pół tysiąca lat przed pierwszym rosyjskim. A kiedy już Rosja Rzeczpospolitą pokona i wchłonie 82% jej terytorium to okaże się, że 80% potrafiących w niej pisać to czytający i piszący nie alfabetem rosyjskim, lecz łacińskim, bo po polsku. Bo i zdolność tę mieli w miarę powszechnie nie mieszkańcy państwa najeżdżającego, lecz podbijanego. Warto też przy tym zauważyć, że to jakże totalne kulturowe dominowanie Polaków nad Rosjanami nie zostało odnotowane w czasach polskiej wielkości, lecz polskiego kryzysu. Sto lat wcześniej proporcje te byłyby dla Rosjan dużo bardziej druzgocące. Dodajmy do tego jeszcze i fakt taki, że, że ta haniebna dla Rosji dysproporcja poziomu jakże jaskrawo zarysowała się i pomimo tego, że moskiewski zaborca nie zagarnął w roku 1795 największego z polskich miast i najprężniejszego ośrodka naszej kultury. Stołeczna Warszawa, choć wcześniej wyrzynana, plądrowana i niszczona przez bandyckie rosyjskie wojska, w obręb kacapskiego imperium wtłoczona została dopiero dwadzieścia lat później, skutkiem decyzji Kongresu Wiedeńskiego, na którym też zdołała odcisnąć swe kolejne, nikczemne piętno.

Jak zawsze świetna książka profesora Andrzeja Nowaka pozwala zrozumieć i inne jakże ważne procesy i fakty. Pierwszy to nie oparta na absolutnie żadnych przesłankach, dosłownie wyssana z palca czy zrodzona w chorej azjatycko – tatarskiej łepetynie rosyjska mitologia. Częścią tejże mitologii, czyli zbiorku kocopałów i innych bredni jest rosyjskie przekonanie, że Moskwa to kontynuacja tradycji zarówno Rzymu, jak i Bizancjum a ziemie takie, jak np. Ukraina, to wg chorych moskalskich głów „terytoria historycznie rosyjskie”. I jakże konieczne jest zrozumienie w tym momencie tego, co przypomina profesor Andrzej Nowak a co jest kluczem do pojęcia dla wielu – niepojętego. Tego, co od kilkunastu miesięcy zdumiewa cały świat. A tym, co od lutego roku 2022 dla niezliczonych politologów Sorbony, Harwardu, Oxfordu, nie wspominając uniwersytetów niemieckich jest determinacja, z jaką Ukraińcy przystąpili do obrony swojej wolności. Kto zna historię lepiej od tamtejszych historyków ten wie, w jak wielkiej mierze dzisiejsza Ukraina jest dziedzicem tradycji niegdysiejszej Rzeczpospolitej. Tej, która daleko za Dniepr sięgała przez całe stulecia wraz z wielkim konglomeratem praw, wolności, podmiotowości dużej części mieszkańców także tamtych ziem. Tej, w której wolności swej przez całe pokolenia strzegły tysiące Kozaków. I przyglądającej się ustrojowym zasadom Polski, w której co dziesiąty był szlachcicem a co szesnasty Żydem, jakiemu bez zgody króla włos nie miał prawa za cokolwiek spaść z głowy. Tej szanującej prawa innych tak dalece, że oddzielne kodeksy mającej np. dla Ormian. Trwającą przez wieki tradycją tego państwa sięgającego za Dniepr było i to, że każdy prześladowany w innych krajach znajdywał w niej azyl, pomoc i prawo bycia nie tylko gościem, ale w krótkim czasie nawet współgospodarzem.

Tamta Rzeczpospolita dobiegła swego kresu pod ciosami ruskiej satrapii, ale wielowiekowa tradycja przetrwała. Dziś jej dziedzicami są także Ukraińcy. Wolność to dziedzictwo, z którym także oni dziś się utożsamiają. Tocząca się dziś wojna a przede wszystkim heroiczny i jakże skuteczny opór stawiany przez zaatakowanych to dowód potęgi i aktualności tego właśnie dziedzictwa. Kto te wielkie wydarzenia chce zrozumieć w możliwie największej pełni i w przepastnym bogactwie kontekstów arcyważnych i jakże fascynujących ten musi zasiąść do lektury tej niezwykłej książki: „Wojna i Dziedzictwo”, autor: prof. d hab. Andrzej Nowak

Artur damski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content