17.6 C
Warszawa
sobota, 18 maja, 2024

Szymon Piekielnik – Stanisław Srokowski

26,463FaniLubię

Ewa Okarmus ze Świdnicy prowadzi w tym mieście znakomitą działalność kulturotwórczą, organizuje spotkania autorskie, debaty publiczne, konkursy. Właśnie niedawno zakończył się konkurs literacki dla młodzieży szkół podstawowych i średnich regionu, poświęcony tematyce historycznej. Uczniowie dzielili się swoją wiedzą o przodkach i znajomych z bliższych i dalszych czasów. Można powiedzieć, że odpowiadali na pytanie: – Skąd mój ród? – To bardzo ważne pytanie. Pozwala zorientować się, jaki jest stan świadomości młodego pokolenia dotyczący własnej historii. Przez takie działania buduje się świadomość narodową. Szkoły, które brały udział w konkursie, zasługują na szczególny szacunek i podziw. Rozumieją, jak ważną rolę odgrywa ludzka pamięć i jak ją należy pielęgnować. Opiekunki i opiekunowie tych młodych ludzi dowiedli, że potrafią współpracować z młodzieżą. Będziemy tu prezentować nagrodzone i wyróżnione prace. Mają one i ten walor, że są autentyczne. Autorzy starali się własnym, czasami chropowatym, ale osobistym językiem pokazać prawdę swojego czasu. Należy im za to podziękować. I pogratulować, że się zdobyli na ważny wysiłek umysłu i charakteru. Niżej pierwsza z prac. – Szymon Piekielnik, uczeń klasy 8c, Szkoła Podstawowa nr 8 im. Kawalerów Orderu Uśmiechu, opiekun pani Marzena Zięba. Polecamy uwadze.

Rodzina ze Wschodu

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

O mojej rodzinie wiem głównie z opowieści dziadków. Ich rodzice, czyli moi

pradziadkowie, pochodzili z okolic Tarnopola, Lwowa lub Stanisławowa. Moi przodkowie, którzy przybyli na Dolny Śląsk ze wschodu, to kolejno: Mendruń (tato babci), Skalska (mama babci), Parkasiewicz (mama dziadka) oraz Pelc (tato drugiej babci). Nie mam wszystkich informacji o rodzinie, ponieważ opowieści dziadków nie były dokładne, bez dat i bez dokładnej chronologii. Dziadkowie nie znali też pełnych historii, ponieważ ich rodzice nie chcieli im opowiadać drastycznych wydarzeń z tamtych lat. W pierwszej kolejności opiszę historię rodziny ze Ścinawy i okolic. O tej części rodziny wiem najwięcej.

Mendruń

Mój pradziadek, Stefan Mendruń, urodził się 1926 roku w Borkach Wielkich (woj. tarnopolskie). Gdy wybuchła wojna, skończył trzynaście lat. Miał czterech braci, trzech starszych i jednego młodszego. Starsi bracia wstąpili do Wojska Polskiego, najstarszy do AK. Mój pradziadek chciał też pomagać w walce z okupantem, lecz jego ojciec był chory. Wraz z matką i młodszym bratem zostali, by się nim zająć.

Podczas wojny najstarszy z braci był w armii Andersa i walczył pod Monte Cassino. Po wojnie wyjechał do Nowej Zelandii. Kilkakrotnie wracał do ojczyzny, ale nie chciał tu zostać na stałe. Babcia nie pamiętała, co się stało z dwoma braćmi z Wojska Polskiego. Po wojnie pradziadek wraz z rodziną zostali przewiezieni wagonami towarowymi do Krzelowa (województwo dolnośląskie), gdzie już pozostali. Sam pradziadek przeprowadził się do Ścinawy i zaczął pracować jako kolejarz. Założył rodzinę i pozostał w Ścinawie do końca życia.

Skalska

Moja prababcia (żona pradziadka Stefana), Wanda Skalska, urodziła się w 1923 roku w Borysławie (woj. lwowskie). Gdy wybuchła wojna, miała szesnaście lat. Wiem, że we wczesnych latach wychowywała się w dużej rodzinie, miała siedmioro rodzeństwa. Prawie wszyscy członkowie jej rodziny zostali zamordowani przez UPA na jej oczach. Prababci udało się przeżyć, bo udawała martwą. W tym momencie historia się trochę urywa. Wiem jeszcze to, że podczas łapanek prababcia została złapana i wywieziona do Niemiec na roboty. Niestety, nie wiem dokładnie, co się działo z prababcią. Babcia, gdy opowiadała o jej życiu, wspomniała, że jej mama nie lubiła mówić o tamtych czasach. Tylko raz prababcia powiedziała, że przez resztę wojny pracowała w rodzinie Niemców. Miała szczęście, że trafiła na dobrych ludzi, którzy jej pomagali, jak mogli. Po wojnie została przywieziona do Krzelowa pociągiem. Trochę pomieszkała na dworcu wraz z innymi Polakami przywiezionymi z robót. Następnie przeprowadziła się do Ścinawy, gdzie poznała swojego przyszłego męża, Stefana. Została w Ścinawie do końca życia. Zajmowała się gospodarstwem domowym.

Parkasiewicz

To część rodziny, o której wiem najmniej, chociaż znalazłem w Internecie informację na temat prapradziadka. Parkasiewicz to nazwisko panieńskie prababci Stanisławy (mamy dziadka). Babcia Stasia pochodziła z Dołhomościska (woj. lwowskie). Miała tylko jedną siostrę. Jej ojciec, Stanisław Parkasiewicz, był żołnierzem podczas I wojny światowej. Dowiedziałem się, że miał stopień majora. Na wojnie został ranny, więc do końca życia kulał. Dlatego nie trafił do wojska w czasie II wojny. W Dołhomościsku prowadził sklep. Po wojnie całą rodzinę przesiedlono do Ręszowa. Następnie wyjechali do Ścinawy i tam już zostali. Dziadek opowiadał, że prapradziadek do końca życia narzekał, że mieszka po niemieckiej stronie Odry. Babcia Stasia bardzo długo była ostatnim członkiem rodziny z przedrostkiem pra-, niestety niedawno zmarła.

Tutaj kończą się dzieje rodziny ze Ścinawy, a zaczyna się historia rodziny z Marcinowic. Prawie cała rodzina ze Ścinawy ma korzenie na dzisiejszej Ukrainie. Z rodziną z okolic Świdnicy sprawa wygląda trochę inaczej. Większość pochodzi z Łódzkiego. Jedynie rodzina Pelców przyjechała ze wschodu.

Władysław Pelc to mój pradziadek urodzony w 1912 roku w okolicach Tarnopola. Pradziadek był żołnierzem II Armii Wojska Polskiego, brał udział w operacji berlińskiej, został ranny nad Sprewą. Gdy wojna się zakończyła, leżał w szpitalu polowym. Po wyjściu ze szpitala został wysłany jeszcze na pogranicze Czechosłowacji. Gdy wrócił do domu (jesienią 1945 roku) zabrał całą rodzinę do Polski. Przyjął polskie obywatelstwo (miał do wyboru jeszcze obywatelstwo ZSRR). Po przyjeździe mógł wyjechać do Poznania lub Marcinowic. Wybrał Marcinowice, gdzie został z rodziną na stałe. Tak prezentują się historie moich przodków, którzy przybyli na Dolny Śląsk. Każda historia jest inna. Jedni przyjechali z przymusu, drudzy z wyboru, a jeszcze inni z braku miejsca gdzie indziej. Rodzinne historie są bardzo ciekawe. Dobrze, że dziś można znaleźć w Internecie historie, dokumenty czy zdjęcia swoich przodków.

1 KOMENTARZ

  1. Osobę, która miała w rodzinie p. Stanisława Parkasiewicza uprzejmie proszę o kontakt mailowy, ponieważ w dokumentach mojego pradziadka jest wspomniany. Razem brali udział w pracach niepodległościowych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content