9.8 C
Warszawa
środa, 15 kwietnia, 2026
Strona głównaHistoriaArmia Konna Budionnego w Berdyczowie i Żytomierzu: dzielny pilot uratował polski sztab...

Armia Konna Budionnego w Berdyczowie i Żytomierzu: dzielny pilot uratował polski sztab przed bolszewikami

Data publikacji

spot_img

Amerykański lotnik, kapitan Merian Cooper w swoich wspomnieniach z walk przeciw bolszewikom na Ukrainie opisuje, jak jego dowódca, major Fauntleroy, podczas lotu patrolowego dostrzegł podchodzący do Żytomierza długi, czarny wąż kawalerii. „Opadł jeszcze niżej, aby się z bliska przekonać.

Jeźdźcy zaczęli strzelać do niego. – To nie może być prawdą, aby już tu byli – pomyślał. – A jednak, tak jest! Rzeczywiście – to kawaleria Budionnego! A więc to tak – to się tak stało… Zamiast atakować Koziatyn, a następnie Berdyczów, Budionny rzucił swoje przednie siły wzdłuż linii kolejowej Berdyczów- Żytomierz i postanowił zaatakować od razu obydwa te miasta, pomimo, że oddalone były od siebie o jakie 40 mil. Generał Listowski, jego sztab, wszystkie sztabowe mapy, papiery, rozkazy – wszystko było w Żytomierzu. (…) Popędził jak strzała ku miastu, aby dać alarm. Przybywszy do miasteczka przeleciał tuż ponad naszym lotniskiem, dając kilkanaście strzałów, co było naszym umówionym sygnałem, że nieprzyjaciel prawie na karku. Był to zarazem rozkaz do natychmiastowego ewakuowania. (…) Piloci na łeb na szyję ubierali się i pędzili w pole do swoich samolotów. Nasze pojazdy i inne przybory i zasoby ładowano na kolej i w kilku chwilach wszystko było prawie gotowe do ewakuacji. Fauntleroy wylądował.

Gdy tylko samolot stanął, w tej chwili wyskoczył i pędził jak tylko mógł do najbliższego samochodu, (…) popędził jak wicher do głównego sztabu. Sztab zareagował natychmiast. Wszystkie papiery wartościowe, mapy itp. w tej chwili zostały załadowane na pociąg sztabowy. Nasz transport, na którym były przybory i zasoby naszej eskadry, przypięliśmy do pociągu sztabowego. Adiutantów sztabowych i tych paru żołnierzy, którzy byli w mieście, zabraliśmy na pociąg i jazda. Zaledwie nasz pociąg wyjechał ze stacji i oddalił się nieco, pędząc do Nowogrodu Wołyńskiego, oddalonego o 25 mil stamtąd, a już kawaleria Budionnego wpadła na koniach do miasta z przeciwnej strony. Mieszkańcy miasta opowiadali nam o tym później, gdyśmy z powrotem odebrali miasto Kozakom. (…) Kozacy na koniach, pędzący przez ulice miasta jak szaleni i kierowani przez miejscowych bolszewików, dopadli zaraz do budynku, w którym poprzedni nasz sztab miał swoją kwaterę. Gdzie jest generał? Gdzie jest generał? – wrzeszczeli, machając szablami i grożąc rewolwerami”.

Brytyjski historyk Norman Davies w swej monografii wojny polsko sowieckiej Orzeł Biały, Gwiazda Czerwona ocenia atak Budionnego na Berdyczów i Żytomierz: „Choć korzyści militarne z tych rajdów były krótkotrwałe, to ich efekt psychologiczny był ogromny. Wszystkich Polaków na zachód od Dniepru ogarnęło śmiertelne przerażenie”. Po przeprowadzeniu rajdów Konarmia wycofała się do Kornina, aby się przegrupować, po czym wyruszyła w przeciwnym kierunku, na wschód, aby zamknąć w okrążeniu polską 3 armię zajmującą Kijów. Jej dowódcza, gen. Rydz-Śmigły, zdołał jednak wyprowadzić swe oddziały w kierunku północno wschodnim, w kierunku Korostenia. Po drodze pokonał blokujące ten kierunek: dywizję „Czapajew” pod Borodzianką i jazdę baszkirską pod Irszą. „Zlecił ewakuację Kijowa 10 czerwca.

Zaskoczył tym Budionnego, który oczekiwał, że Polacy będą się cofać na Koziatyn. Kiedy dowódca Konarmii uświadomił sobie swój błąd i zaatakował, okazało się, że goni Polaków w kierunku, który sami wybrali. Dzięki akcjom zaczepnym tylnej straży udało im się trzymać go na dystans. 3 armia wycofała się bezpiecznie na północne skrzydło polskich linii. Na odcinku środkowym pospiesznie odtworzono 2 armię pod dowództwem gen. Raszewskiego. 6 armia cofnęła się na południu. Wyrwa we froncie została załatana”. Tak więc konnica Budionnego, która z takim impetem wpadła do Żytomierza i Berdyczowa, ani nie wykorzystała przewagi nad oszołomionymi Polakami i nie podjęła natychmiastowego pościgu, ani nie kontynuowała marszu na północ, aby zamknąć w okrążeniu armię Rysza-Śmigłego.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

Najnowsze

SZOKUJĄCY LIST EPISKOPATU CZYLI DIABEŁEK W AKCJI

W pamiętającym czasy średniowiecza kościele św. Wawrzyńca na wrocławskim Jerzmanowie zachował się kiedyś powszechny...

Wizyta Wałęsy w szkole wywiadu – Dorota Kania

Cztery miesiące po „nocnej zmianie” w 1992 roku prezydent RP Lech Wałęsa pojawił się...

METODOLOGIA PRZEMIENIANIA POLAKÓW W BYDŁO

Marianna Bocian, jedna z największych polskich poetek a zarazem osoba o nieziemskiej wprost erudycji...

NOWE TROPY STARYCH DZIEJÓW CZYLI SIÓDMY TOM „DZIEJÓW POLSKI” PROFESORA ANDRZEJA NOWAKA

„Upadanie i wstawanie”, opowiadające o historii lat 1673 – 1763 potwierdza nadzwyczajną klasę pisarską...

Powiązane

WROCŁAWSKA SZTUKA MARNOWANIA SWOICH SZANS

Wpadła mi w ręce obszerna publikacja, która przypomniała mi wydarzenia, nad którymi ubolewałem dziewięć...

MAJOR ADAM TRYBUS – ZAPOMNIANY WIELKI WROCŁAWIANIN

Pani redaktor Maria Woś, nieoceniona nestorka Polskiego Radia Wrocław, w jednym ze swoich ostatnich...

TADEUSZ MIKULSKI – WIELKI WROCŁAWIANIN, „BUDZICIEL WROCŁAWSKIEGO PATRIOTYZMU”

Profesor Bogdan Zakrzewski o Tadeuszu Mikulskim pisał: „Człowiek „opętany” przez Wrocław, najlepszy budziciel wrocławskiego...
Przejdź do treści