RODZINA

Mówił pan w exposé dużo o zagrożeniach dla rodziny, o konieczności jej obrony, o tym, że eksperyment nie może być traktowany jako norma. Czy to na pewno będzie konsekwentnie, wytrwale realizowane? Atak na te wartości jest ogromny.

Raz jeszcze podkreślę, jak powiedział prymas Stefan Wyszyński, rodzina to jest bastion całego narodu. Nie wiemy także, do czego ta atomizacja społeczna na Zachodzie, wynikająca ze słabnięcia rodziny, doprowadzi za 20 czy 30 lat. To bardzo wrażliwe kwestie, tu nie może być miejsca na eksperymenty. Dwa największe społeczne wynalazki człowieka – rodzina i państwo – wymagają troski i ochrony. Musimy to robić, choć nie uważam, żeby był to jakiś spisek. Raczej niedobre, sekularyzacyjne trendy, którym można i trzeba przeciwdziałać. Nie są to trendy nieodwracalne, nie jesteśmy też sami w Europie w naszych odczuciach. Dostrzegamy wielu sojuszników i w Hiszpanii, i we Francji, i w państwach naszego regionu.

Powiedział pan w Sejmie: „Jeśli ktoś chce wywołać wojnę kulturową, to my tę wojnę wygramy”. Co to znaczy?

To, że mamy narzędzia, by bronić rodzinę choćby przed tym, co proponują opozycja oraz ideologiczni ekstremiści w odniesieniu do edukacji seksualnej dzieci. Jestem przekonany, że dla 90 proc. polskich rodzin to nie do przyjęcia. Dzieci są nietykalne, ich wychowanie to domena rodziców, nie wolno na dzieciach przeprowadzać eksperymentów ideologicznych. Będziemy dbali oto, żeby regulacje prawne na to nie pozwalały. Ale także oto, by skutecznie i mocno uderzać we wszelkie środowiska o skłonnościach i inklinacjach pedofilskich.

WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Reforma wymiaru sprawiedliwości trafiła na potężny opór?

Tak. Po pierwsze, sporo się udało zmienić. Po drugie, praktyka tych zmian odbiera argumenty krytykom. Nikt nie potrafi pokazać choćby jednego przykładu politycznych decyzji Izby Dyscyplinarnej czy Izby Spraw Nadzwyczajnych, choć funkcjonują już od półtora roku. Nasza reforma powoli, z oporami, ale przynosi rezultaty. Cieszy mnie też ostatni wyrok TSUE, który uwzględnił argumenty, że wymiar sprawiedliwości jest wyłączną kompetencją państw członkowskich, że poszczególne systemy polityczne różnie kształtują takie procesy jak powoływanie sędziów, ich dyscyplinowanie. Ale nikt chyba nie chce ani w Brukseli, ani w Warszawie, by sędziowie nie podlegali żadnej dyscyplinie, by sami siebie wybierali, oceniali, awansowali i dyscyplinowali. To prosta droga do powielania patologii, do demoralizacji.

ZGODA NARODOWA

Wyciągał pan w Sejmie rękę do opozycji, również prezes Jarosław Kaczyński o tym mówił, odwołując się nawet do mocnego przykładu Irlandii, gdzie pojednały się partie wcześniej do siebie strzelające.

Nie tylko teraz, ale i przez poprzednie cztery lata mieliśmy szczerą intencję normalności, współpracy w ramach parlamentu z opozycją na takich zasadach, jak to funkcjonuje w cywilizowanych krajach. Ale po drugiej stronie zamiast na program, postawiono na totalną opozycję. Polityka budowania muru między obozem rządzącym a opozycją zawsze prowadzi do społecznego podziału. To wielka szkoda. My zawsze takie podejście odrzucaliśmy i zaproszenie do współpracy ponawiamy.

Ta totalność się skończyła?

Życzyłbym polskiej polityce totalnej merytoryki, a nie totalnych podziałów. Bardzo bym chciał, żebyśmy spierali się na pomysły, koncepcje rozwojowe, jaka ma być Polska za pięć–dziesięć lat. Naprawdę często zapominamy zanurzeni w naszych wewnętrznych – mniej czy bardziej poważnych – sporach, że przyszłość Polski w dużej mierze zależy od tego, co się dzieje na zewnątrz naszego kraju, np. w światowych trendach gospodarczych. Od tego, jak się w tym odnajdziemy, zależy przyszłość naszego społeczeństwa i polskiego rozwoju. A nie od tego, kto komu mocniej przyłoży słowem na Twitterze czy podczas debaty sejmowej.

Jacek i Michał Karnowscy

(Wywiad ukazał się w 47 numerze tygodnika „Sieci”)

1 KOMENTARZ

  1. Nie wolno tez na dzieciach przeprowadzać eksperymentów MEDYCZNYCH!!!! Ale o tym premier nawet nie wspomnial , niestety!!!!;
    ,

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię