W pamiętającym czasy średniowiecza kościele św. Wawrzyńca na wrocławskim Jerzmanowie zachował się kiedyś powszechny a dziś rzadki składnik wystroju świątyni. Jest nim mały diabełek wystający z ożebrowania sklepień. Przed wekami umieszczono go w części najbardziej sakralnej – w prezbiterium, wprost nad ołtarzem!
Co chcieli wyrazić mądrzy katolicy sprzed wieków umieszczając postać rodem z piekła w miejscu najświętszym, tym w którym dokonuje się przeistoczenie, podniesienie, w którym udzielane są sakramenty? Ci nasi jakże rozumni i trzeźwi przodkowie małą figurką diabełka umieszczonego w miejscu świętym wyrażali kilka bardzo ważnych prawd. Pierwszą, że diabeł to postać jak najbardziej rzeczywista. Że pochodzi ona z piekła i nieustannie robi wszystko, by nam szkodzić. Mało tego – diabeł to ktoś tak podstępny, sprytny i skuteczny, że zakraść się potrafi wszędzie. Jeśli nie będziemy czujni, jeśli go zlekceważymy – paskuda ta może pojawić się nie tylko wśród nas, ale może zakraść się nawet do miejsc najświętszych. Czasem może nawet zainfekować myśli niektórych kapłanów. Może dotrzeć nawet do miejsc i sfer dla Kościoła – najważniejszych!
Mądrzy ludzie Kościoła przez wieki nauczali więc nie tylko wiary, ale i ostrożności. Postać św. Tomasza, który „uwierzył dopiero kiedy zobaczył” też nie jest w chrześcijańskiej tradycji dziełem przypadku. Zdrowa nuta sceptycyzmu – jest potrzebna. Św. Tomasz jest jednym z tych, którzy swoją historią mówią nam: „Wierz, ale mądrze, ostrożnie. Wierz, ale rozumnie. Żyj prawdami wiary, ale rozważaj w swym sumieniu i rozumie to, co głoszą nawet z miejsc świętych. Prawie zawsze – jest to prawdą. Ale moce zła nigdy nie śpią. Są nieustannie czynne i ich zabiegi niestety w jakimś stopniu bywają skuteczne. Bywa, że doprowadzają do tego, że fałszywy krok uczynią kapłani. A nawet biskupi. Bo mimo, że wyświęceni to jednak są tylko ludźmi. A nikt z ludzi – nie jest doskonały.
Polskim biskupom zdarzyło się właśnie sporządzenie listu pasterskiego zawierającego myśli sprzeczne z Ewangelią i z odwiecznym nauczaniem Kościoła. Wielu to zdziwiło, oburzyło. Także mnie. Ale może to i dobrze jest przypomnieć sobie, że biskupi to też ludzie, że też zdarza im się mylić? I że cały nasz los zbiorowy i osobisty, że życiowa droga każdego z nas, nawet życiowa droga świętych, zawiera w sobie większe czy mniejsze pomyłki i porażki. Prawda ta nikogo nie zwalnia od obowiązku dążenia do bycia jak najbliżej prawdy i bycia jak najbardziej prawym. Nie zwalnia od obowiązku stawiania wymagań, ale też obowiązku zrozumienia i wybaczania.
Złe moce symbolizowane diabełkiem takim, jaki zachował się w kościele na wrocławskim Jerzmanowie, nie raz przyczyniły się do błędnego kroku, jaki zdarzał się w historii Kościoła liczącej już dwa tysiące lat. Właśnie byliśmy świadkami jednego z takich niefortunnych kroków naszego polskiego Episkopatu. Ludzka rzecz, ludzki błąd. Prędzej czy później zapewne zostanie naprawiony. Wszyscy stanowimy ten sam Kościół i niech ta malutka rysa, która się na nim właśnie pojawiła, wszystkich nas zmobilizuje do większej troski o to nadzwyczajne, wspólne, święte dobro, jakim Kościół jest. Wszyscy jesteśmy ułomnymi ludźmi. Pewnie zdarzy nam się jeszcze nie jeden mylny krok. Każdy taki mądrze pożytkujmy dla osobistego i wspólnego dobra. Każdy poprawiajmy, każdy wzajemnie sobie wybaczajmy. „Alleluja i do przodu!”
Artur Adamski


