-1 C
Warszawa
niedziela, 8 lutego, 2026
Strona głównaKulturaNOWE TROPY STARYCH DZIEJÓW CZYLI SIÓDMY TOM „DZIEJÓW POLSKI” PROFESORA ANDRZEJA NOWAKA

NOWE TROPY STARYCH DZIEJÓW CZYLI SIÓDMY TOM „DZIEJÓW POLSKI” PROFESORA ANDRZEJA NOWAKA

Data publikacji

spot_img

„Upadanie i wstawanie”, opowiadające o historii lat 1673 – 1763 potwierdza nadzwyczajną klasę pisarską największego ze znawców naszej narodowej i państwowej przeszłości. I chyba już wiem, dzięki czemu autor tego cyklu potrafi godzić ze sobą dwie zdawałoby się wzajemnie sprzeczne a zarazem szczególnie cenne cechy swojego pióra.

Na zdrowy rozum – te dwa walory historycznego pisarstwa profesora Andrzeja Nowaka powinny się nawzajem wykluczać. Pierwszą bowiem jest prowadzenie czytelnika przez ten pejzaż niegdysiejszych wydarzeń, jaki nawet człowiekowi względnie obeznanemu z ojczystymi dziejami, bliżej znany nie jest. Autor „Dziejów Polski” ciągle przywołuje bowiem mnóstwo faktów mało znanych. Takich, jakich próżno szukać w podręcznikach, jak i w większości szerzej dostępnych źródeł. Ta duża ilość de facto „nowości” powinna czynić książki profesora Andrzeja Nowaka lekturę trudną. Bo fenomen „Dziejów Polski” polega między innymi na tym, że w nie małej części składają się one z faktów, które dla większości czytelników mają rangę niemal odkryć. A natłok informacji wcześniej nieznanych dać przecież powinien efekt zagubienia, zmęczenia, zdezorientowania. Tak zwykle przecież jest, kiedy wchodzimy na jakąś „terra incognito”. Pomimo tego kolejne tomy dzieł profesora Andrzeja Nowaka są w czytaniu nadzwyczaj przyjazne. Pochłania się je z łatwością, przyjemnością, fascynacją i odpowiadającym prawdzie wrażeniem, że – rozumie się wszystko! Pierwszym ze sposobów, jakimi autor ten znakomity efekt osiąga, jest konsekwentne unikanie częstej wśród historyków maniery „raz powiedziane – i wystarczy!” Polega ona na zasadzie, wg której po wymienieniu jeden raz np. jakiejś postaci autor uważa, że od tego momentu powinna ona być już czytelnikowi znana i że zawsze będzie ją doskonale identyfikował. Nawet, jeśli takich postaci pojawiają się setki. Nie tylko ja chyba mając do czynienia z owocem takiej praktyki pisarskiej stosuję zasadę notowania dokładnie kim jest akurat ten Zamoyski a dla kolejnych pojawiających się Potockich z każdą przeczytaną kartką sporządzam własnoręczny katalog, bez którego nieuchronnie każdy myliłby mi się z każdym. Pisarstwo profesora Andrzeja Nowaka ma natomiast ten walor, że nawiązując do danego procesu, zdarzenia czy osoby, króciutko przywoływane jest to, co o tym dowiedzieliśmy się np. w tomie poprzednim. W czytelniczej recepcji owocuje to tym, że najbardziej skomplikowany bieg wydarzeń staje się jasny, przejrzysty, zrozumiały. Bez szperania w poprzednich tomach czy stronach – pojmujemy bieg dziejów wraz z całą jego złożonością i logiką następujących po sobie wydarzeń oraz wszystkie zasadnicze ich okoliczności. Tym sposobem nie brniemy przez „ciężkie naukowe tomiszcze”, ale chłoniemy księgę pełną nowych dla nas treści jak Trylogię, czy inne czytadło, od którego trudno się oderwać. Autor „Dziejów Polski” z każdym kolejnym tomem udowadnia, że nowe obszary wiedzy nie muszą wyglądać jak osaczająca czytelnika gęstwina nowych i trudnych do pojęcia zjawisk. Profesorowi Andrzejowi Nowakowi najzwyczajniej bardzo zależy na tym, by korzystano z owoców jego pracy. Z jednej strony, budując opowieść w dużej mierze z tego, co dla większości odbiorców nowe, poprzeczkę zawiesza wysoko. Zarazem jednak swą pisarską metodą wyposaża czytelników w zdolność sięgnięcia tejże poprzeczki. Nie mamy tu więc do czynienia z jakimkolwiek obniżaniem poziomu celem pozyskania szerszej rzeszy odbiorców. Wręcz przeciwnie! Czytelnik jest tu traktowany poważnie, jako ktoś poszukujący szerokiego i nowego zakresu wiedzy. A mistrzowska metoda jej przekazywania sprawia, że cel ten jest jak najbardziej realizowalny. I do tego – drogą fascynującej wielkiej intelektualnej przygody.

Nie uzurpuję sobie praw do źródeł tej decyzji profesora Andrzeja Nowaka, ale jedna z obszernych partii ostatnio wydanego tomu „Dziejów Polski” sprawiła mi radość szczególną. I to nie tylko dlatego, że stanowi ona wyjście naprzeciw oczekiwaniom, jakie osobiście żywiłem od dawna i jakimi kiedyś z panem profesorem się podzieliłem. Chodzi w nim o to, że w szkolnej edukacji historycznej a także w większości kompendiów na temat dziejów Polski zagadnienie ziem, które od naszego państwa odpadły głównie w wieku XIV, zarówno w programach lekcji, jak też naukowych i popularnych syntezach jest pomijany. Zwykle bowiem bywa tak, że np. Śląsk, który do późnego średniowiecza jest obszernie w podręcznikach opisywaną areną bliskich nam wydarzeń potem z kart tych książek znika. A przecież odcięcie nowym granicznym kordonem wcale nie oznaczało końca polskiego na ziemiach tych życia i faktów ważnych dla całej naszej zbiorowości. Dość wspomnieć, że ciągle w wielkiej mierze polski charakter obszarów sięgających aż za Odrę i Nysę powodował nieustającą podległość całego Śląska i Ziemi Lubuskiej gnieźnieńskiej, czyli polskiej metropolii kościelnej. Dopiero w wieku XIX, wskutek prowadzącego do zaniku polszczyzny pruskiego obowiązku szkolnego, ta południowo – zachodnia część rdzennych ziem polskich zaczęła zatracać swój trwający przez liczne wieki charakter. Z wielką więc radością przyjąłem to, że w siódmym tomie „Dziejów Polski” profesor Andrzej Nowak sporo uwagi poświęcił Piastom, gospodarującym na Dolnym Śląsku jeszcze w wieku XVII i ciągle, na wiele sposobów odwołującym się do swoich polskich korzeni. Czego przejawem było wspieranie druku polskich książek, umieszczanie postaci polskich królów wśród motywów zdobiących np. zamek w Brzegu czy fundowanie jednych z najświetniejszych mauzoleów piastowskich przodków. Takich, jakie do dziś podziwiać możemy np. w Legnicy. Cieszy też bardzo, że wydawca także te wątki arcy – polskiej opowieści wzbogacił perfekcyjnie dobranym, znakomitym materiałem ilustracyjnym. Jak to ktoś kiedyś (może i dość cynicznie) ujął: „Polska – kraj na kółkach”. Parokrotnie przesuwana z zachodu na wschód i z powrotem nie mieści się tylko w ustalonych dla niej granicach. Wielka liczba Polaków, jak też ogromna część polskiego dziedzictwa, to obszerne światy na zewnątrz wyznaczanych nam państwowych granic. Ze szkolnych lat, które upływały mi we Wrocławiu, pamiętam ten pewnego rodzaju dyskomfort, kiedy to na kolejnych lekcjach historii dowiadywaliśmy się o dotyczących naszej ojczyzny wydarzeniach toczących się ciągle gdzieś daleko od mojego (naszego – bo przynajmniej w mojej klasie było to odczucie powszechne) rodzinnego miasta. Bez wątpienia więc liczni Dolnoślązacy doceniać będą przypomnienie faktów miary przecież ogromnej. Takich, jak relacje ostatnich śląskich Piastów z królewskim dworem Krakowa. A przede wszystkim tego, że Piastowie najdłużej żyli i działali właśnie u nas, w naszej dolnośląskiej i zarazem jakże przecież polskiej „mniejszej ojczyźnie”.

Tom zatytułowany „Upadanie i wstawanie” ma w moim odczuciu jeszcze jedną wyjątkową cechę. Czytając go trudno oprzeć się wrażeniu historycznej analogii, z jaką mamy do czynienia, gdy spojrzeć na narodowy dramat rozgrywający się w wieku XVIII i bieg zdarzeń w czasach nam współczesnych. Jakże podobne siły zewnętrzne, dążące do podporządkowania Rzeczpospolitej, do odarcia jej z podmiotowości, do wdrażania kolejnych sposobów jej eksploatacji! Jakże też podobna kondycja państwowych elit i wielkich rzesz społeczeństwa! Któreż stulecie dało nam Polakom lekcję równie brutalną, tragiczną, co przecież oznacza – wyjątkowo ważną? Z tej właśnie przyczyny, mimo iż tom ten daje wyjątkowo wiele powodów do przeżywania bólu i goryczy (choć z kolejnym – może być pod tym względem jeszcze gorzej) być może powinniśmy go uznawać za ten do solidnego przeczytania i przemyślenia – najważniejszy?

Artur Adamski

Najnowsze

ŚWIAT, W KTÓRYM UPOKARZANIE JEST CNOTĄ

Kiedy na początku roku 2018, po rozpętaniu przez Izrael antypolskiej histerii, z żydowskich mediów...

PROTEST PRZED TELEWIZYJNĄ AGENCJĄ INFORMACYJNĄ

Czy pamiętamy jeszcze, co działo się w mediach zwanych publicznymi natychmiast po wyborach z...

OD SB DO MEDIÓW PUBLICZNYCH – Dorota Kania

Były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, oficer komunistycznego wywiadu, a następnie Urzędu Ochrony Państwa, ma audycję...

KIM NAPRAWDĘ JEST JACEK KURSKI?

Współautor „Lewego czerwcowego” od dziesięcioleci zaskakuje nas działaniami, skutkiem których zasadne jest pytanie, kim...

Powiązane

MISTRZOWSKI PRZEWODNIK NIEZRÓWNANEGO REKOLEKCJONISTY

Robert Barron od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych duchownych współczesnego świata. Urodził się...

POŻEGNANIE EWY BARAŃSKIEJ – JAMROZIK

15 września 2025 w kościele parafialnym na krakowskim Salwatorze a następnie na tamtejszym cmentarzu...

ROMANTYCZNY SKŁADNIK POLSKIEJ TOŻSAMOŚCI

Najprostsza definicja pojęcia „etos” wyjaśnia, że jest nim przede wszystkim katalog najważniejszych wartości, stanowiących...
Przejdź do treści