23.7 C
Warszawa
niedziela, 19 maja, 2024

Dobry Samarytanin z Viedmy – Dobre Nowiny

26,463FaniLubię

Salezjanie mają powód do radości, ponieważ będą mieli nowego świętego. Papież zatwierdził cud za przyczyną bł. Artemiusza (Artemide) Zattiego (1880-1951), brata salezjanina, który przez 48 lat poświęcał się heroicznej pracy na rzecz chorych i ubogich.

Urodzony we Włoszech, przybyły do Argentyny „za chlebem” w wieku 17 lat Zatti związał się z salezjanami, ale realizację planów zostania kapłanem pokrzyżowała mu gruźlica. Spełniając złożoną Matce Bożej Wspomożycielce Wiernych obietnicę, że jeśli zostanie uzdrowiony, całe życie poświęci trosce o chorych, został kierownikiem i administratorem Szpitala św. Józefa w Viedmie, aptekarzem, asystentem na sali operacyjnej i pielęgniarzem.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Mieszkańcy patagońskiej Viedmy dobrze zapamiętali człowieka w białym fartuchu, poruszającego się po mieście na rowerze i wiozącego torbę z lekami, z jedną dłonią zaciśniętą na kierownicy, a drugą na paciorkach różańca.

„Święty sanitariusz” wstawał o godz. 4.30, kładł się spać o 23.00. W tym czasie wielokrotnie odwiedzał chorych w domach i na szpitalnych oddziałach, pracował w aptece, uczestniczył w porannej Mszy Świętej, modlił się i czytał pobożne lektury. Był dostępny dla chorych i potrzebujących przez 24 godziny na dobę i nigdy nie wybrał się na wakacyjny wypoczynek. Ufny w Bożą opatrzność zbierał ofiary na rzecz placówki, w której leczono także ludzi nie będących w stanie zapłacić za leczenie ani grosza. Co więcej, żaden lek nie był dla niego za drogi, jeśli ktoś naprawdę go potrzebował. Miał sporą wiedzę medyczną i choć nie był doktorem, pacjenci często prosili go o poradę w sprawach związanych z leczeniem.

W każdym potrzebującym widział Chrystusa. Zdarzyło się pewnego razu, że zakonny superior zastanawiał się nad ograniczeniem liczby pacjentów do 70. „Co by się stało, jeśli 71. chorym okazałby się sam Jezus i jeśli potrzebowałby naszej pomocy? Czy powiedzielibyśmy mu, że nie mamy dla niego łóżka?” – zapytał go Artemide. Zaopatrywał biednych w potrzebne ubrania, widziano go także, jak recytując De profundis, transportował ciała zmarłych w nocy pacjentów do kostnicy, by budzący się chorzy nie byli zatrwożeni ich towarzystwem. Nigdy nie zaniedbywał przy tym swych zakonnych powinności, łącząc służbę cierpiącym z modlitwą i kontemplacją. Apostołował, promieniując humorem, dobrocią i radością.

Pod koniec życia chorował na raka wątroby, ale pracował do końca. „Skoro nie da się mnie wyleczyć, czemu miałbym marnować resztę życia?” – odpowiadał lekarzom, kiedy nalegali, by z uwagi na chorobę nie opuszczał łóżka.

Wstawiennictwu bł. Artemide Zattiego przypisano cud uzdrowienia Filipińczyka z Tanauan Batangas. Życie mężczyzny wisiało na włosku z powodu ciężkiego udaru niedokrwiennego połączonego z masywnym krwotokiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Żródło:Dobre Nowiny

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content