8,4 C
Warszawa
piątek, 23 lutego, 2024

Obywatel Karaluch – Artur Adamski

26,463FaniLubię

Hitem mediów internetowych stała się wypowiedź Magdaleny Środy, którą zdefiniować chyba należy jako zbiór aksjologicznych postulatów równających podmiotowość ludzi i zwierząt. Pani profesor informuje o propozycji przydzielenia zwierzętom – praw obywatelskich.

Uprzedzając spodziewaną wątpliwość, że przecież zwierzęta pozbawione są politycznego sprawstwa zauważa, że nie posiadają go przecież także dzieci oraz ludzie będący osobami niepełnosprawnymi. W ich przypadku rozwiązaniem jest tzw. sprawstwo zależne, polegające na reprezentowaniu ich interesów i poglądów przez powołanych do tego opiekunów. Magdalena Środa wskazuje więc, że analogiczne rozwiązanie można by zastosować nadając obywatelstwo zwierzętom. Wyodrębnia spośród nich „zwierzęta liminalne czyli graniczne”, do których zalicza „te, które żyją razem z nami” i jako ich przykład wymienia szczury oraz karaluchy. Autorka wykładu stwierdza, że powinny one mieć status uchodźców. Nie zapomina też o zwierzętach dzikich, które jej zdaniem traktowane być powinny jako obywatele państw suwerennych.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Najczęstszą reakcją na głoszenie powyższych poglądów jest wesołość zwykle połączona z niedowierzaniem, że ktoś nie tylko o zdrowych zmysłach, ale też legitymujący się jakimś przynajmniej formalnym wykształceniem skłonny jest do publikowania pod własnym nazwiskiem kocopałów tak potężnego kalibru. Mniej liczni, po zapoznaniu się z niniejszym wywodem Magdaleny Środy wyrażają niepokój o kondycję polskiej nauki. Autorka tej wypowiedzi jest przecież doktorem habilitowanym, zatrudnionym na stanowisku profesora w państwowej uczelni, jaką jest Uniwersytet Warszawski. Niektórzy wykład Środy postrzegają jako ilustrację znacznie szerszego zjawiska, które tłumaczyć może pozycję polskich uczelni we wszelkiego rodzaju rankingach, włącznie z najbardziej wśród nich znaną Listą Szanghijską. Jak wiadomo pojedyncze polskie uniwersytety jeśli w kwalifikacji tej się pojawiają to w najlepszym razie pod koniec trzeciej setki. Trwałej nieobecności polskich uczelni wśród setek bardziej liczących się w świecie dziwić się trudno, jeśli jedna z naszych znanych pań profesor publicznie upiera się, że najbardziej płodne są małżeństwa złożone z jednopłciowych homoseksualistów a inna proponuje nadanie obywatelstwa rybkom akwariowym czy statusu uchodźcy każdemu z pluskwiaków.

Wytworami swojego pomyślunku Magdalena Środa potrafi rozbawić, ale nie jest ona przecież zawodowym trefnisiem, lecz naukowcem i nauczycielem akademickim. Obawiam się też, że możemy mieć do czynienia z dywagacjami groźniejszymi nawet od kwestii takich, jak kompromitacja polskich uczonych czy ruina pozycji naszych uczelni. Istotą każdej przecież cywilizacji, w której człowiek znaczy cokolwiek więcej od całej reszty świata przyrody, jest pewność jego przyrodzonej godności. Już w wielu społecznościach głębokiego antyku powszechnie przyjęta była zasada personalizmu, w myśl którego ze wszystkimi tego konsekwencjami osobą jest człowiek. A żaden knur, kogut, małpiatek czy jaszczurka – już nie. Europa wyrosła na gruncie personalizmu chrześcijańskiego, przypisującego człowiekowi znaczenie w najwyższym stopniu wyjątkowe. Dla każdego z wyznawców Chrystusa jest bowiem jasne, że w całym wszechświecie status osoby mają jedynie dwa rodzaje bytu – Bóg i człowiek. A wszystkie największe tragedie w dziejach ludzkości były wynikiem zakwestionowania tej właśnie zasady. Kreatorzy każdego wielkiego ludobójstwa posługiwali się chwytem tzw. animalizacji. Siepacze rewolucji francuskiej przekonani zostali, że znaczącej różnicy między człowiekiem a zwierzęciem nie ma, stąd też łatwo przyszło im codzienne dekapitowanie kogo tylko popadło oraz wyrżnięcie setek tysięcy mieszkańców Wandei. To, co marksiści zwali ich wersją humanizmu, też zasadniczo nie rozgraniczało ludzi od bydląt. Otworzyło to drogę do eksterminacji całych klas społecznych, z premedytacją przeprowadzonego zagłodzenia na śmierć milionów, unicestwienia trzeciej części mieszkańców Kambodży czy kilku innych regionów Azji. Dziewięćdziesiąt lat temu Niemcy do władzy wynieśli takich wyrazicieli swej woli, którzy posługiwali się pojęciem „podczłowieka”. W efekcie miliony osób nazwanych „podludźmi” zgładzono gazem wynalezionym i do dziś produkowanym w celu zwalczania w silosach wołka zbożowego. Takie historia zna skutki prawnego zrównania zwierząt z ludźmi. Nie wiem więc, czy jest się z czego śmiać, kiedy ktoś publicznie bredzi na taki temat.

Artur Adamski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
273SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content