-1,9 C
Warszawa
sobota, 4 lutego, 2023

Co po stuleciu? – Jerzy Pawlas

26,463FaniLubię

Mijające znaczące rocznice z naszych dziejów zostają najczęściej w kalendarzach, bez śladu w debacie i przestrzeni publicznej.

Okazuje się, że II wojna światowa rozpoczęła się od wkroczenia wojsk niemieckich i starć w okolicach Rybnika o godz. 3.14 z udziałem 30 czołgów. A więc nie Wieluń (4.40), nie Westerplatte (4.45). Dociekanie prawdy trwało tak długo jak sporządzenie raportu o polskich stratach po agresji i okupacji niemieckiej.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Na stulecie zwycięskiej Bitwy Warszawskiej miał nad Wisłą stanąć Łuk Triumfalny. Powstaje nikomu niepotrzebna kładka rowerowa. Niezależnie od tego stołeczny ratusz prowadzi wykluczającą politykę historyczną, starając się blokować odbywające się od kilkunastu lat Marsze Niepodległości. Trzeba było orzeczenia Sądu Najwyższego, że jest to wydarzenie cykliczne, mające pierwszeństwo przed innymi.

Tysiąc lat temu Bolesław Chrobry rozszerzył swe panowanie na Kijów i Łużyce, ale niewiele się o tym mówi (polityczna poprawność), bo nawet nie wypada, zważywszy na obowiązujące dobrosąsiedzkie stosunki.

Ani brawurowe zwycięstwo hetmana Stanisława Żółkiewskiego pod Kłuszynem nad wojskami rosyjsko-szwedzkimi (4 VII 1610), ani hołd ruski (29 X 1611) nie doczekały się (a były okrągłe rocznice) upamiętnień czy produkcji artystycznych. Takoż zwycięska kampania 1660 roku, gdy granica polskorosyjska przebiegała nad Dnieprem. Natomiast kilka lat temu TVP emitowała kłamliwy film dokumentalny „Z biegiem Dunaju”, przypisujący zwycięstwo pod Wiedniem (12 IX 1683) księciu Karolowi Lotaryńskiemu.

W 1940 roku Rosjanie deportowali około miliona Polaków z Kresów na Syberię i do Kazachstanu. Szacuje się, że w Kazachstanie pozostało jeszcze ok. 40 tys. Polaków, od lat starających się o powrót do ojczyzny. Jak dotąd się nie doczekali. W ciągu ostatnich miesięcy w naszym kraju znalazło schronienie i pomoc ponad milion ukraińskich uchodźców.

Wciąż nie brakuje nieuków, którzy uważają, że ludobójstwo katyńskie to czyn Niemców, a nie Rosjan. Jeszcze więcej jest takich, którzy nie wiedzą, że Katyń (i Smoleńsk) należały niegdyś do Polski.

Mijały okrągłe rocznice bohaterskich powstań śląskich. Powrót tych ziem do macierzy to także znaczące wzmocnienie potencjału gospodarczego państwa polskiego. Musi więc dziwić niefrasobliwość rządzących, tak łatwo rezygnujących z dobrodziejstw natury, dyskredytujących gospodarską zapobiegliwość powstańców, gdy pod brukselskie dyktando likwiduje się kopalnie.

Przez wiele lat co roku 40 tys. dzieci izraelskich odwiedzało niemieckie obozy koncentracyjne pod ochroną uzbrojonych funkcjonariuszy. Była to dla nich swoista lekcja antypoloniozmu, który jak wiadomo (nowelizacja ustawy o IPN) można bezkarnie uprawiać. Przerwanie tych praktyk spowodowało zgrzyt dyplomatyczny, ale nie sposób było ich nadal tolerować.

Byt i świadomość

Osiągnąwszy 84 proc. średniej unijnej polscy obywatele cieszą się konsumpcją indywidualną wyższą od Portugalii (83 proc. średniej UE), Grecji (76 proc.), Chorwacji (73 proc.) czy Malty (82 proc.), zbliżając się do poziomu Hiszpanii (85 proc.) i Słowenii (87 proc.). Niemniej – jak podaje Eurostat – wyższym wskaźnikiem chwalą się Litwini (96 proc.) czy Włosi (97 proc.), nie mówiąc o rekordzistach – Luksemburgu (146 proc.), Niemczech (120 proc.), Szwecji (113 proc.) czy Francji (111 proc.). Można więc powiedzieć, że rośnie dobrobyt polskiego społeczeństwa, z czego, zważywszy na propagowany opozycyjny negacjonizm, nie zawsze zdaje sobie sprawę.

Wyprzedziwszy w dążeniu do dobrobytu nawet kilka „starych” państw unijnych, polscy konsumenci powielają niestety patologiczne stereotypy zachodnich społeczeństw. Obok coraz powszechniejszej otyłości, popularne jest opilstwo. Pierwszy sejm niepodległego państwa ustanowił w 1920 roku, że jeden punkt sprzedaży alkoholu przypada na 2500 mieszkańców. Dzisiaj dostępność jest dziesięć razy większa, a alkohol stał się artykułem pierwszej potrzeby. Nic dziwnego, że konsumenci biją PRL-owskie (8 l spirytusu na osobę) rekordy, przekraczając 10,5 l.

Chociaż zmieniła się struktura spożycia (2/3 konsumpcji to piwo), to przecież ono także jest alkoholem. W tej dziedzinie konsumpcji przoduje młodzież, nie bez winy marketingowej działalności mediów, nie mówiąc o dostępności alkoholu (ekonomiczna, prawna, geograficzna, kulturowa). Jednak przykład włoski udowadnia (po II wojnie – 20 l spirytusu na osobę, teraz – 6-8 l), że sprawa nie jest beznadziejna.

Dla poprzednich pokoleń, wychowanych w tradycji polskiego romantyzmu, polskość była zadaniem i misją cywilizacyjną – diagnozuje prof. Grzegorz Kucharczyk. Realizowali swe powinności zarówno w 1920, jak i 1944 roku, przeciwstawiając się wschodniemu i zachodniemu barbarzyństwu. Nie wiadomo, w jakim stopniu niegdysiejsza świadomość pokoleniowa jest dostępna współczesnej młodzieży. Czy młodzi ludzie potrafiliby bronić cywilizacji chrześcijańskiej? W każdym razie istotne jest jej uczestnictwo w kulturze. Tymczasem tylko 30 proc. obywateli raz w roku było w kinie, w teatrze – 5 proc., w filharmonii lub operze – 2 proc.

Pandemia i fałszywki

Setna rocznica Bitwy Warszawskiej była znana od dawna, ale dopiero pięć lat temu resort obrony sfinalizował umowę z samorządem Ossowskim o budowie Muzeum Bitwy Warszawskiej. Z braku funduszy, obiekt zredukowano, a termin ukończenia budowy przedłużono z powodu pandemii. Inwestor – Muzeum Wojska Polskiego – zapowiada, że placówka będzie tak popularna jak Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jeszcze do niedawna nasz kraj był pustynią muzealną (w porównaniu do europejskiej średniej). Teraz jest w budowie kilkadziesiąt obiektów. Po wybuchu wojny rosyjskoukraińskiej polscy muzealnicy pomagają w ratowaniu zabytków, m.in. obiektów sakralnych z okresu I Rzeczpospolitej, z których wiele znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Zgodnie z konwencją haską z 1954 roku niszczenie zabytków podczas działań wojennych jest zbrodnią wojenną. Jednak rosyjscy barbarzyńcy systematycznie „unieważniają” ukraińską kulturę. Jak dotąd zdewastowali blisko dwieście zabytków, zagrożonych jest około trzy tysiące.

Choć placówek muzealnych jest mało (ostatnio ich przybywa – m.in. muzeum Sybiru, Józefa Piłsudskiego, Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej), to jeszcze niektóre wykazują ambicje „przepracowania” historii. Już to z racji antypolskiej polityki historycznej (jak pierwotna ekspozycja w gdańskim Muzeum II Wojny Światowej), już to z racji środowiskowych aspiracji (gdańskie centrum „Solidarności” gloryfikuje KOR-owskich aktywistów i beneficjentów okrągłostołowych). Te, które powstają, ratują się aranżacjami multimedialnymi, bo przecież wciąż ponad 500 tys. polskich dzieł sztuki znajduje się w rękach niemieckich barbarzyńców. Brakuje też archiwaliów z najnowszej historii, bo komunistyczni aparatczycy wyprzedają je Archiwum Instytutu Hoovera, choć to przedsięwzięcie nielegalne i penalizowane.

Powstają jeszcze upamiętnienia bohaterów przeszłości, ale próżno szukać rzeźbiarskich dokonań. Andrzej Pityński, którego najlepsze dzieła pozostają w USA (Katyń, Mściciel, Partyzanci), choć został odznaczony Orderem Orła Białego, nie zyskał w kraju popularności (i zamówień). Jego warszawski pomnik Błękitnej Armii Hallera nie jest wykorzystywany jako miejsce spotkań polskoamerykańskich.

Polityka pamięci

Stulecie odzyskania niepodległości nie stało się asumptem do szerokiej popularyzacji dorobku naukowego, kulturalnego czy cywilizacyjnego II Rzeczpospolitej. Jej ustawodawstwo było przykładem dla europejskiej demokracji. Konstytucyjne gwarancje chroniły zatrudnienie i pracownika (ubezpieczenie od bezrobocia, wypadku i choroby), zapewniały nietykalność własności prywatnej i prawa wyborcze kobiet. Zaś młodzież robotniczo-chłopska miała większy dostęp do uczelni niż w PRL. Tak więc tylko ignoranci mogą dać się zwieść pedagogice wstydu, uprawianej przez polskojęzyczne media.

Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego propaguje prawdę o okropieństwach II wojny w krajach zachodnioeuropejskich, które w większości kolaborowały z hitlerowskimi Niemcami, w przeciwieństwie do Polski. Jest wiele do zrobienia, gdy zachodni politycy nie rozróżniają powstania w getcie od powstania warszawskiego, a na uczelniach brak katedr historii Polski. Prawdy wymaga również sprawa Jedwabnego. O wznowienie ekshumacji postuluje do resortu sprawiedliwości Komitet Obywatelski na rzecz ekshumacji w Jedwabnem. Zebrano już kilkadziesiąt tysięcy podpisów.

Nie sposób poznać kultury i cywilizacji polskiej bez dziedzictwa Kresów. Powstające w Lublinie Muzeum Kresów Wschodnich zapewne ukaże polską ekspansję cywilizacji chrześcijańskiej na tych terenach bez ulegania posthistorycznym, kosmopolitycznym urojeniom wielokulturowości. Niezależnie od tego trudno wyobrazić sobie program nauczania bez pielgrzymek młodzieży do Wilna, Grodna czy Lwowa.

Mecenat

Podczas gdy producenci filmowi w krajach, nierzadko kolaborujących z III Rzeszą, prześcigają się w obrazach bohaterszczyzny (nawet Niemcy walczyli z nazistami), to polscy filmowcy kwestionują, bądź wstydzą się wojennego wysiłku polskich żołnierzy. Film „Orlęta. Grodno’ 39” promuje kłamstwo historyczne, choć była okazja ukazania prawdziwych wydarzeń. Tymczasem reżyser przekonuje, ze polski patriotyzm musi mieć wtręt „tradycyjnego polskiego antysemityzmu”.

Europejski objazd kontynuuje przedstawienie „Imagine”. Reżyser Krystian Lupa nawiązał do utworu Johna Lennona, będącego promocją ateizmu i komunizmu. Kooprodukcja łódzkiego Teatru Powszechnego i warszawskiego Teatru Powszechnego to dziwadło skonstruowane z wulgaryzmów, bluźnierstw, nagości, będące manifestem prostackiej chrystianofobii. I taki wytwór, nie bez udziału unijnych grantów, jest wizytówka polskiej kultury.

Polskojęzyczne media chwalą „europejskie sukcesy” literatek – Olgi Tokarczuk czy Manueli Gretkowskiej. Ta pierwsza, choć dostała Nobla, nie chce znać polskiej tradycji kulturowej, „nie wierzy w literaturę narodową”. Związana z „Krytyką Polityczną” i partią Zieloni 2004 (aborcja, homozwiązki) wymyśliła nową historię Polski: Byliśmy mordercami Żydów, kolonizatorami, właścicielami niewolników, większość narodowa tłumiła mniejszość. W naszym świecie granica między fikcją a faktami jest coraz bardziej płynna.

Jak widać, twórcy antykultury potrafią znaleźć mecenasów państwowych i samorządowych oraz medialnych klakierów. Gorzej z odbiorcami amoralnych, antypolskich, antychrześcijańskich wypracowań. W każdym razie warto zacytować Józefa Piłsudskiego: Naród, który traci pamięć, przestaje być narodem, staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
321SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content