1,8 C
Warszawa
czwartek, 1 grudnia, 2022

Rozmowa z dr. Łukaszem Kamińskim, Dyrektorem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich – Krzysztof Brzechczyn

26,463FaniLubię

Krzysztof Brzechczyn: O czym opowiada wystawa Misja: USA Kornel Morawiecki w Stanach Zjednoczonych w 1988 roku?

Łukasz Kamiński: wystawa jest poświęcona przede wszystkim pobytowi Kornela Morawieckiego za granicą po deportowaniu z PRL, ale opowiadamy również krótko o jego wcześniejszej działalności, odgłosach po aresztowaniu i okolicznościach banicji.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

K.B.: W jakich okolicznościach Kornel Morawiecki został aresztowany?

Ł.K.: Wpadka nastąpiła na skutek złamania reguł konspiracji. Kornel Morawiecki postanowił docenić dwie związane z Solidarnością Walczącą kobiety, które zajmowały się drukiem na tak zwanych dojściach. Chciał osobiście odebrać od nich przysięgę i pojawił się w ich „spalonym” (znanym SB) mieszkaniu. Mimo że wizyta nie była wcześniej planowana, wkrótce pojawiła się grupa „realizacyjna” i ujęła twórcę Solidarności Walczącej oraz towarzyszącą mu Hannę Łukowską-Karniej. Tak szybka reakcja SB wskazuje, jak szeroko zakrojona była akcja poszukiwań Morawieckiego – obserwacją (lub podsłuchem) objęto dziesiątki miejsc, w których mógł się pojawić.

K.B.: Czy aresztowanie Kornela Morawieckiego było zauważalne w krajach zachodnich? Jaka była reakcja opinii publicznej i środowisk polonijnych?

Ł.K.: Dla potrzeb wystawy zrobiłem kwerendę w prasie amerykańskiej. Mimo że była ona niepełna, odnalazłem dziesiątki wzmianek o uwięzieniu przywódcy Solidarności Walczącej. Ukazywały się one także w innych państwach. O aresztowaniu Morawieckiego pisano jako o ujęciu ostatniego ukrywającego się przywódcy Solidarności.

Echa nie ograniczały się jednak tylko do notek prasowych. Na skutek aktywności środowisk polskich zapytania w tej sprawie złożyli posłowie w brytyjskiej Izbie Gmin, interpelacja pojawiła się także w kanadyjskim parlamencie. Szczególnie aktywni byli amerykańscy kongresmeni. Ponad stu senatorów i członków Izby Reprezentantów wystosowało indywidualne i zbiorowe listy do władz PRL. Warto zauważyć, że była wśród nich także obecna przewodnicząca Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi.

Tak duże zaangażowanie amerykańskich polityków było efektem szeroko zakrojonej akcji prowadzonej przez utworzony już w listopadzie 1987 r. Komitet na rzecz uwolnienia Kornela Morawieckiego. Jego inicjatorem był przedstawiciel KPN Marek Ruszczyński, który wraz z Tadeuszem Kontkiem został współprzewodniczącym. Funkcję honorowego przewodniczącego powierzono Alojzemu Mazewskiemu, prezesowi Kongresu Polonii Amerykańskiej. W skład rady komitetu weszli między innymi: znany rosyjski dysydent Władimir Bukowski, legendarni kurierzy Polski Podziemnej – Jan Karski, Jerzy Lerski i Jan Nowak- Jeziorański, wielki autorytet afgańskiego wychodźstwa Habibullah Mayar, wrocławski poeta i opozycjonista Lothar Herbst. W skład rady wchodził także przedstawiciel Solidarności Walczącej Jarosław Świątek, a niezwykle aktywnie działali Dariusz Olszewski, Donna Kersey i Ewa Ślusarek.

Komitet zabiegał o poparcie osób publicznych, kolportował informacje o losach Kornela Morawieckiego, zorganizował także kilka pikiet i demonstracji.

K.B.: Jak doszło do tego, że Kornela Morawieckiego nie wpisano na listę więźniów politycznych Amnesty International? Czy faktycznie powodem były zarzuty o terroryzm?

Ł.K.: Wszystkich aspektów tej sprawy nie znamy, jej dokumentacja w Amnesty International nie jest dostępna. Jest natomiast jasne, że nie wpisano lidera Solidarności Walczącej na listę więźniów sumienia. Odpowiedź AI dla Anny Morawieckiej jest ogólnikowa, mowa w niej o monitorowaniu sprawy. Zarzut rzekomego terroryzmu głosiła komunistyczna propaganda, przedrukowała go też jedna z polonijnych gazet. To czasem działało – zachował się list adresowany do Ewy Ślusarek, w którym jedna z członkiń Izby Reprezentantów tymi zarzutami motywowała swoją odmowę przyłączenia się do akcji w obronie Morawieckiego.

Z postawą Amnesty International polemizowali w swoich listach m.in. prof. Andrzej Wiszniewski i Zbigniew Romaszewski. W pamięci świadków zachowała się informacja, że oskarżenie o terroryzm uwiarygodniały osoby z krajowej opozycji, trudno to jednak zweryfikować.

K.B.: W jaki okolicznościach Morawiecki wyjechał z kraju?

Ł.K.: Prace nad wystawą ujawniły, że o uwolnienie Morawieckiego zabiegał nie tylko Episkopat, ale także dyplomacja amerykańska. Przy okazji różnych spotkań (zarówno w USA jak i w PRL) Amerykanie (w tym zastępca szefa Departamentu Stanu John C. Whitehead) przekonywali, że od losów tej sprawy zależy normalizacja wzajemnych stosunków, na czym bardzo zależało warszawskim komunistom. Pozwala to nieco inaczej spojrzeć na przyczyny decyzji o pozbyciu się Morawieckiego (i Andrzeja Kołodzieja) z kraju, mimo że proces przeciwko nim był gotowy – akt oskarżenia skierowano do sądu.

Przywódcom Solidarności Walczącej zaoferowano możliwość wyjazdu z kraju na leczenie z gwarancją powrotu w każdym momencie. Pośrednikami byli adwokaci i przedstawiciele Episkopatu. Zgodzili się, widząc w tym szansę na kontynuowanie działalności. Kiedy jednak 30 kwietnia zawieziono ich na lotnisko, dowiedzieli się o wybuchu strajków. W tej sytuacji zażądali powrotu do więzienia. Tam Morawieckiego poddano szantażowi – prof. Andrzej Stelmachowski powiedział mu o rzekomej chorobie nowotworowej Kołodzieja, potwierdzonej przez niezależnych lekarzy. W tej sytuacji Morawiecki zgodził się wyjechać, od razu planując szybki powrót do kraju. Obaj wylecieli do Rzymu (z przesiadką w Wiedniu).

Kornel Morawiecki chciał jak najszybciej, zaraz po spotkaniu z Janem Pawłem II, wrócić do kraju. Kiedy jednak 4 maja wylądował na Okęciu został zatrzymany przez funkcjonariuszy SB i deportowany do Wiednia. Ponieważ jednocześnie wygasła pierwsza fala strajków, przywódca Solidarności Walczącej zdecydował się pozostać na Zachodzie, by zdobyć wsparcie dla organizacji i ostrzegać przed wspieraniem reformującego się komunizmu.

K.B.: W których krajach przebywał?

Ł.K.: Pierwsze dni po deportacji spędził w Austrii, gdzie spotykał się z Polakami (między innymi Stanisławem Lemem), a także odbył szereg rozmów telefonicznych z przedstawicielami polskiej emigracji (m.in. Jerzym Giedroyciem). Kolejnym przystankiem była Wielka Brytania. Tu obok spotkań z prezydentem i rządem na uchodźstwie oraz wystąpienia przed Radą Narodową najważniejszym punktem programu było spotkanie w Izbie Gmin. Kornel Morawiecki wraz z Andrzejem Gwiazdą przekonywali grupę konserwatywnych posłów do ostrożności wobec pierestrojki i zaniechania wsparcia dla bankrutującego komunizmu. Najważniejsze znaczenie miała jednak wizyta w USA.

K.B.: Jak wyglądał jego pobyt w USA? Z kim rozmawiał?

Ł.K.: Kornel Morawiecki wraz z towarzyszącą mu Ewą Kubasiewicz wylądował w Nowym Jorku 17 czerwca 1987 r. i spędził w Stanach Zjednoczonych ponad dwa miesiące. Większość tego czasu wypełniły spotkania z Polonią, organizowane w dziesiątkach miejsc. W niektórych z nich dochodziło także do spotkań z miejscowymi władzami, m.in. w Chicago i Cleveland. Politycznie z tych „polskich” spotkań największe znaczenie miały rozmowy z Janem Nowakiem-Jeziorańskim i Zbigniewem Brzezińskim. Z amerykańskiej perspektywy szczególnie istotna była wizyta Morawieckiego w Departamencie Stanu, gdzie spotkał się m.in. z ekspertami zajmującymi się Polską (w tym opozycją) oraz konferencja prasowa na Kapitolu. Uczestniczyli w niej senator Bill Bradley i członkowie Izby Reprezentantów Jim Courter, Henry Hyde i William Lipinski. Nieobecny na spotkaniu kongresmen Dan Rostenkowski, który wcześniej aktywnie działał na rzecz uwolnienia lidera Solidarności Walczącej, zaprosił Morawieckiego i Kubasiewicz na odrębne spotkanie. Bardzo ważna była także wizyta we wpływowym think tanku Freedom House. W spotkaniu tym uczestniczyli również Andrzej Gwiazda, wybitny węgierski pisarz György Konrád i przyszły czeski minister spraw zagranicznych Jan Kavan. Wszystkie te spotkania miały jeden motyw przewodni – ostrzeżenie przez pierestrojką i wspieraniem gospodarczym upadającego systemu.

Do przygotowywanego spotkania z przyszłym prezydentem Georgem W. Bushem nie doszło z uwagi na decyzję Kornela Morawieckiego o powrocie do kraju po wybuchu kolejnej fali strajków.

K.B.: W jakich okolicznościach Morawiecki powrócił do Polski?

Ł.K.: Morawiecki zdawał sobie sprawę, że kolejna jawna próba powrotu zakończy się aresztowaniem. Przy pomocy Zbigniewa Bełza (przedstawiciela Solidarności Walczącej w Kanadzie) przygotowano akcję dezinformacyjną. Zapowiedziano szereg spotkań Morawieckiego w Kanadzie, jednak po pierwszym z nich przewodniczący Solidarności Walczącej poleciał do Wiednia. Tam spotkał się z prof. Jerzym Przystawą, który akurat wracał samochodem do Polski z konferencji naukowej. Razem przez Czechosłowację przyjechali do Wrocławia. Było to możliwe dzięki temu, że Morawiecki dysponował paszportem Kazimierza Głowackiego, z którym łączyło go pewne podobieństwo.

K.B.: Gdzie wystawa była dotychczas eksponowana? Czy jest jej angielska wersja językowa?

Ł.K.: Wystawa po otwarciu w czerwcu była prezentowana we wrocławskim Centrum Historii Zajezdnia oraz podczas XIV Międzynarodowego Festiwalu NNW w Gdyni. W tej chwili ustalane są miejsca kolejnych pokazów. Wśród nich znajdą się także miasta w USA. Wersja angielska została właśnie wydrukowana.

K.B.: Korzystając z okoliczności prowadzonej rozmowy, chciałbym złożyć Panu w imieniu własnym oraz redakcji i czytelników Gazety Obywatelskiej gratulacje z okazji nominacji z dniem 1 sierpnia 2022 r. na stanowisko Dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Jak Pan postrzega misję Ossolineum – instytucji powstałej na początku XIX w. w wieku XXI w.

Ł.K.: Uprzejmie dziękuję! Ossolineum jest skarbcem polskiej kultury. Naszą misją nie jest jednak tylko dbanie o zachowanie tych bezcennych zbiorów dla kolejnych pokoleń. Chcemy, aby były one inspiracją dla współczesnych Polaków, pomagały nam w odkrywaniu naszej tożsamości. Ossolineum po pandemicznej przerwie będzie miejscem aktywnych dyskusji, spotkań i refleksji nad polską kulturą. Ważnym elementem naszej misji jest także edukacja, w tej chwili realizowana przede wszystkim przez Muzeum Pana Tadeusza. Rozwija się także edukacyjna misja biblioteki, a za kilka lat zostanie zrealizowany projekt Muzeum Książąt Lubomirskich. Naszą misję określił ponad 200 lat temu Józef Maksymilian Ossoliński, nieustannie jednak odkrywamy ją na nowo w zmieniającej się rzeczywistości. Dziś niezwykle ważna jest dyskusja nad kształtem i tożsamością Europy Środkowej, będziemy w niej aktywnie uczestniczyć.

Łukasz Kamiński – historyk, specjalizuje się w historii komunizmu i oporu przeciwko niemu. Wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 2000–2016 pracował w Instytucie Pamięci Narodowej, 2011–2016 sprawował funkcję prezesa IPN. W latach 2017–2021 był prezesem Platformy Europejskiej Pamięci i Sumienia. Obecnie jest dyrektorem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Wraz z Grzegorzem Waligórą redagował sześciotomową historię NSZZ „Solidarność” 19801989 (2010). Wywiad przeprowadził Krzysztof Brzechczyn, wrzesień-październik 2022.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content