13,1 C
Warszawa
piątek, 30 września, 2022

Polityczny śmietnik – Albert Łyjak

26,463FaniLubię

Nie ma sensu zastanawiać się dzisiaj, czy emocje są obecne w polityce. Wiemy, że tak. Gorzej, gdy są one tylko złe, destrukcyjne i nikczemne. Jeżeli chcemy przetrwać jako wspólnota, jako naród, powinniśmy je opanować i ucywilizować.

Niestety z obecną opozycją jest to niemożliwe. Donald Tusk kilka dni temu porównał polski rząd do trującej Odrę rtęci, a gdy okazało się, że żadnej rtęci w Odrze nie ma, to nazwał go brudem, z którego trzeba oczyścić Polskę. W polityce strach zawsze odgrywał istotną rolę. Budowanie dyskursu wokół jakiegoś celu, który służył powstrzymaniu realnego lub wymyślonego zagrożenia, miał zawsze ogromną siłę przekonywania. Opozycja przekazuje go wyborcom nieprzerwanie, żeby wywołać skrajne emocje. Jednak poziom i klasa tego przekazu jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Donald Tusk przez swój przekaz pokazał się tylko jako mały, zawistny, kipiący z nienawiści polityczny karzeł. To, że znajduje poparcie wśród społeczeństwa, świadczy niestety o tym, że jest jeszcze wielu podobnych do niego. Czy to jest norma w krajach postkomunistycznych?

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Niekończący się ciąg inwektyw na temat „praworządności”, konstytucji, pandemii, wojny, drożyzny, cen paliw, rtęci w Odrze pokazuje, że nie ma w naszym kraju konstruktywnej i propaństwowej opozycji, która potrafi zachować się z klasą dla dobra państwa, która potrafi zaakceptować wybory Polaków – to Polacy w demokratycznych wyborach wybrali PiS.

Tusk z Koalicją Obywatelską nie mają żadnej alternatywy dla Polaków. Żadnego programu lub projektu służącego rozwiązywaniu konkretnych problemów. Wyborcy chcą propozycji, które pomogą im w trudnościach, a otrzymują kolejne porcje ślepej nienawiści. Bez refleksji, że nikczemnie niszczy się naszą wspólnotę, państwo. Ale człowiek nikczemny wyrzeka się wszelkich norm etycznych, postępuje bez żadnych zahamowani, bo nie istnieją dla niego żadne granice elementarnej ludzkiej przyzwoitości. Kłamstwo jest normą i jedyną alternatywą.

Cukru miało nie być, ale jest. Przekopu Mierzei Wiślanej miało nie być – jest. Zapory na granicy z Białorusią miało nie być – zbudowano. Gazu z Norwegii też miało nie być – jest. Co to za polityk bez wizji, intuicji, który nie potrafi przewidzieć wydarzeń kilka miesięcy do przodu? Szybko odpowiem. To polityk, który budował w Polsce za kolosalne publiczne pieniądze elektrownię atomową i do dziś nie zdołał nawet ustalić jej lokalizacji.

Niesłychanym tupetem popisał się ostatnio Maciej Kierwiński z Platformy Obywatelskiej, który napisał na Tweeterze: PKB Polski odnotował największy spadek w całej UE. Kończy się tolerancja gospodarki na głupców. Niestety, za eksperyment pt. PiS płacą wszyscy Polacy.

Tymczasem Polska w drugim kwartale zanotowała wzrost PKB o 4,4 procent r/r, czyli o 0,6 proc. więcej niż cała strefa euro. A to wszystko przy braku jakichkolwiek środków z UE na pomoc uchodźcom z Ukrainy i bezprawnie zablokowanych środków z KPO. Gdy Tusk chwalił się „zieloną wyspą” i nędznym mikrowzrostem PKB na poziomie 0,8 proc. Platforma Obywatelska i niemieckie media piały z zachwytu. Gdy dziś wzrost PKB to 5,3 proc., krzyczą o katastrofie.

To samo dotyczy ciągłego bredzenia o armagedonie finansowym i gospodarczym w naszym kraju. A wystarczy sięgnąć do ogólnodostępnych statystyk i sprawdzić zadłużenie krajów europejskich:

Grecja – 190 proc.

Włochy – 150 proc.

Portugalia – 127 proc.

Francja – 114 proc.

Niemcy – 68 proc.

Cała strefa euro – 96 proc.

Polska – 52 proc.

Narodowy Bank Polski ma wzrastające rezerwy złota, licząc w euro jest to ok. 14 miliardów. Jednak: Polskie rezerwy złota nie należą tylko do Polski. Polska jest w UE, więc należą do całej UE. Żaden Polak by tego nie powiedział, to powiedział Tusk. Tak jak wcześniej, kiedy zrobił „skok” na OFE, 3 lutego 2014 roku – obligacje należące do Otwartych Funduszy Emerytalnych zostały „przetransferowane” do ZUS-u i tam „umorzone”. Rząd Tuska zamienił dług jawny w dług ukryty, żeby ratować nadmierny deficyt, choćby na papierze w kreatywnej księgowości ministra finansów Jacka Rostowskiego. Na liczne protesty i krytykę takiego zbójeckiego działania państwa, Tusk odpowiedział jesienią 2013 roku:

Chcę dziś powiedzieć bardzo dokładnie Polakom, bo niektórzy chcą zbałamucić ich umysły, mówiąc, że ktoś zabiera własność Polaków, zmieniając ustawę o OFE. Pieniądze, które są w OFE nie są własnością Polaków, gdyby były, to każdy mógłby je wycofać.

Była to dla wielu, z reguły młodych Polaków, doskonała lekcja, czym kończy się zaufanie do Tuska i PO. Dla zwolenników i przeciwników OFE, obraz, w którym wyraźnie było widać, że w tym, co robił nigdy nie było krzty uczciwości. Manipulowanie prawdą, odwracanie kota ogonem, opowiadanie głodnych kawałków albo wciskanie kitu to synonimy pospolitego słowa „kłamstwo”. Po powrocie Tuska do Polski mamy na co dzień do czynienia z tym kłamstwem w debacie publicznej. Nie jest to nic nowego i zaskakującego. Ale też nie jest i nigdy nie będzie dla przyzwoitych ludzi niczym dobrym.

Każdy człowiek rodzi się z natury dobry, a dopiero później, w zależności od otoczenia, okoliczności, a przede wszystkim różnych istotnych powiązań, wykształcają się w nim specyficzne odchylenia powodujące powstanie różnych ułomności, które sprawiają, że w postępowaniu człowieka nikczemnego zasada „cel uświęca środki” i do „celu nawet po trupach” staje się nadrzędna. Właśnie te „idee” tworzą fundament Platformy Obywatelskiej. Partia zaczynała działalność z Płażyńskim, Religą, Rokitą a kończy z Jachirą, Hartwich, Sterczewskim czy Nitrasem.

A jakie okoliczności kształtowały Tuska?

Na zdjęciu (nr 1) z lat osiemdziesiątych – to lata stanu wojennego – widać Donalda Tuska na szkoleniu w Berlinie organizowanym przez niemieckie służby komunistyczne STASI (Staatssicherheitsdienst Stasi, z niem. Państwowa Służba Bezpieczeństwa). Po jego lewej stronie agent Stasi Detlef Ruser. W NRD byli też przeszkoleni między innymi Władimir Putin i Angela Merkel.

 Nie umiesz działać na emocjach w polityce, to daj sobie spokój z marzeniami o zwycięstwie – powiedział Tusk w wywiadzie dla „Polityki” w ubiegłym roku. Te słowa budują jego narrację. Wszyscy je pamiętamy: konstytucja, praworządność, czereśnie po 260 zł, chleb po 30 zł, a benzyna po 12 zł. Drożyzna, inflacja, a teraz w Odrze rtęć, której nie ma. Nienawiść odbiera rozum, dobitnie widać to też po wykorzystywaniu kryzysu węglowego. Tusk nie ma prawa się na ten temat wypowiadać, bo to on i jego formacja niszczyli polskie kopalnie. W 2014 roku profesor Mariusz Orion Jędrysek mówił:

Mamy ponad 80 proc. zasobów węgla kamiennego Unii Europejskiej, a z roku na rok wydobycie spada przy generalnie rosnącym imporcie. To my powinniśmy być surowcowo-energetyczną Szwajcarią Europy. Tymczasem, Polska jest jedynym istotnym producentem węgla na świece, który od 2000 roku zmniejszył produkcję, ale nie konsumpcję węgla kamiennego. Jednocześnie, dziś importowany węgiel stanowi blisko 20 proc. rynku w Polsce, w tym większość rynku detalicznego, a więc jedynego dochodowego. Geniusz premiera Tuska w mordowaniu polskiego węgla rozpoczętego przez premiera Buzka (a wzmacnianego przez jego brukselskie zaangażowanie w politykę klimatyczną UE) polega na tym, w mojej opinii, że z największego bogactwa zrobił największy problem. Koalicja rządząca PO-PSL nie ma woli powstrzymania importu węgla.

Jaką politykę węglową realizował Tusk z PO? W 2012 roku koalicja PO-PSL powierzyła niemieckiej firmie konsultingowej Roland Berger (związanej z rządem Niemiec), audyt wszystkich polskich spółek węglowych i zapłaciła jej za to z naszych pieniędzy grube miliony. Chyba już nikogo nie dziwi, że tak jak stocznie, zamykane i likwidowane były też nasze kopalnie, a do protestujących górników strzelano gumowymi kulami.

Dzisiaj Tusk realizuje cele Brukseli. A jakie to cele? Według belgijskiego myśliciela i historyka prof. Davida Engelsa w rozmowie z PAP:

Za każdym razem UE odkrywa nowe przeszkody, aby opóźnić wypłatę KPO, a jednocześnie kumulują się różne kary nałożone na Polskę, co wynika nie tylko z tego, że unijna kasa jest prawdopodobnie pusta z powodu wielu innych wydatków, ale przede wszystkim z oczywistych intencji politycznych. Bruksela chce szantażować polskie władze finansowo i jednocześnie wymusić taką reorganizację polskiego systemu prawnego, by cały kraj pogrążył się w instytucjonalnym chaosie, któremu wówczas zaradzić będzie mógł jedynie rząd liberalno-lewicowy wspierany przez UE.

W polityce istnieje różnica pomiędzy kłamstwem a mówieniem nieprawdy. Kłamstwo jest działaniem świadomym, intencjonalnym; mówienie nieprawdy może wynikać z ignorancji, może też być efektem popełnienia błędu – wtedy polityk za błąd przeprasza. Tusk kłamie, a jego wierutne kłamstwa uderzają w Polskę i naszą narodową wspólnotę, są celowym zaplanowanym działaniem. Jednak to my, naród wybieramy w demokratycznych wyborach swoich przedstawicieli, którzy społeczną służbą dbają o nasz rozwój i dobrobyt. To my wybraliśmy ten polski rząd, a Tuska i jego towarzyszy odesłaliśmy na polityczny śmietnik i nie zmienią tego bezprawne działania urzędników z Brukseli.

Niedawno media obiegło nagranie, w którym Tusk narzeka, że będzie musiał kandydować w wyborach parlamentarnych, a myśl o pracy w sejmie nazywa upiorną. No cóż, dla wielu zasiadanie w sejmie i reprezentowanie Polaków jest dużym zaszczytem, dla Tuska to coś obmierzłego.

Czy sama myśl, że mógłby służyć Polsce napawa go odrazą i wstrętem?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content