17,6 C
Warszawa
niedziela, 7 sierpnia, 2022

Okruchy pamięci – Jerzy Pawlas

26,463FaniLubię

Zemsta, zemsta na wroga” – krzyczeli młodzi romantycy. „Katyń pomścimy” – pisali na murach harcerze z Szarych Szeregów. Nie o zemstę chodzi, lecz o pamięć i prawdę – mówi polski prezydent.

Polacy dwukrotnie zdobywali Moskwę, ale zdają się tego nie wiedzieć. O „Hołdzie ruskim” nie wspominając czy przeniesieniu chrześcijańskiej cywilizacji europejskiej aż po Dniepr. Dają się natomiast nabierać na „ściemy” brukselskie, jak Dom Historii Europejskiej, multikulti, rasizm i kulturę wykluczenia.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Ignorantom brukselskim i krajowym, utyskującym na niedojrzałość polskiej demokracji warto choćby przypomnieć przywileje czerwińskie (jest okazja). 23 lipca 1422 roku Król Władysław II Jagiełło gwarantował szlachcie polskiej nietykalność majątkową bez wyroku sądowego. Poza tym sądy miały sądzić według prawa sądowego, król nie mógł bić monet bez zgody rady królewskiej. Kształtował się ustrój polityczny, oparty na podziale władzy, zaś władca dzielił się prerogatywami z przedstawicielami społeczeństwa (od 1493 dwuizbowy sejm).

Nieuctwo nie usprawiedliwia, choć – jak widać – nie jest przeszkodą do populistycznej demagogii. Dla chcących być „europejczykami”, zwanych popularnie brukselkami, wszystko zaczęło się od akcesji brukselskiej. I demokracja, i prawa człowieka (do aborcji i eutanazji), i wyzwolenie od praw natury (płeć na życzenie).

Od powstania ruchu katolicko-narodowego „Solidarność”, sierpień stał się miesiącem trzeźwości. W gdańskim Europejskim Centrum Solidarności tego faktu się nie przypomina, tak samo, jak pochodzenia ruchu związkowego. Tymczasem spożycie alkoholu w naszym kraju przekroczyło 12 l na statystyczną głowę, a piwa – 300 l.

Trwa mozolna identyfikacja szczątków bohaterów – żołnierzy niezłomnych. Ich męczeńska śmierć to rezultat ludobójstwa. Aż trudno uwierzyć, że to Polacy (ubecy) zgotowali Polakom taki los. Niemniej łatwiej przywrócić bohaterów zbiorowej pamięci, niż ukarać sprawców – komunistycznych zbrodniarzy.

Warszawski marsz upamiętniający ofiary Ludobójstwa Wołyńskiego został przerwany. Policja ewakuowała uczestników i ludzi w promieniu 200 metrów na Krakowskim Przedmieściu. Antyterroryści zabezpieczyli pocisk. Motywacji prowokatora nie określono.

Tymczasem swoją politykę historyczną pisze też Białoruś, dewastując kwatery żołnierzy AK w Mikuliszkach, Wołkowysku i innych miejscach. To barbarzyństwo powinno być oprotestowane przez OBWE, któremu Polska akurat przewodniczy. Nie ustają też Rosjanie, którzy nie przestrzegają umowy dotyczącej cmentarza w Katyniu. Argumentują, że „nie może być polskich flag na rosyjskich cmentarzach”. Przedtem zbudowali tam cerkiew, też wbrew umowie, co jednak nie przeszkadzało Donaldowi Tuskowi podczas jego wizyty w Katyniu.

Gdy upadała I Rzeczpospolita, ks. Stanisław Konarski założył Collegium Nobilium, szkołę kształcącą elitę patriotów i państwowców. Teraz, gdy polskie szkoły atakują partyzanci-neomarksiści kulturowi, gdy tożsamość narodowa przeszkadza w nobilitacji na obywatela brukselskiego, pojawił się podręcznik Wojciecha Roszkowskiego „Historia i teraźniejszość”. Wywołał histeryczne połajanki anarchicznej opozycji, środowisk lewicowo-liberalnych i polskojęzycznych mediów, nie wyłączając profesorów, członków Komisji Polskiej Akademii Umiejętności do Oceny Podręczników Szkolnych.

U siebie

Nie bacząc na ustawę dekomunizującą przestrzeń publiczną, olsztyńscy samorządowcy obstają przy pomniku (w kształcie szubienic) wdzięczności wyzwolicielom ziemi warmińsko-mazurskiej. Obiekt jest podwójnie chroniony – znajduje się na miejskim gruncie i zdołano wpisać go na listę zabytków. Tak silna jest wiara samorządowców w dokonania sowieckich morderców, złodziei i gwałcicieli.

Nie wiadomo, czy to nieznajomość historii sprzyja realizacji rosyjskiej polityki historycznej przez olsztyńskich samorządowców, w każdym razie nie są odosobnieni. Szczeciński radny zrównuje pobyt wojsk amerykańskich w naszym kraju do okupacji czerwonoarmiejców w PRL. Tamtejsi samorządowcy – oprócz ignorancji – wykazują także rodzaj mobilnej tożsamości, proponując z sąsiednim landom – utworzenie „polsko-niemieckiej aglomeracji”. Przedtem remontowali plac przed pomnikiem Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni.

Z bliżej nieznanych powodów Muzeum Auschwitz nie wyraża zgody na odprawianie Mszy św. na terenie obozu (w pobliżu Ściany Śmierci), nawet podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Dzieje się tak mimo protestów rodzin ofiar obozów koncentracyjnych. W dodatku uczestnictwo w oficjalnych uroczystościach jest ograniczone (konieczność uprzedniej rejestracji).

Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich apeluje także do władz o „działania na rzecz rzetelnego i niezakłamanego przekazu o polskiej martyrologii w KL Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych”. Zamiast obcych narracji, serwowanych przez zagranicznych przewodników oprowadzających po obozie zwiedzających, powinni to czynić polscy, rekomendowani przez IPN. Poza tym, 14 czerwca (rocznica pierwszego transportu 728 Polaków z więzienia w Tarnowie w 1940 roku) powinien być obchodzony jako Narodowy Dzień Pamięci o Polskich Ofiarach Niemieckich Obozów Koncentracyjnych.

Mocarstwo moralne

Wreszcie niemiecki rząd konkretyzuje plany utworzenia w Berlinie centrum dokumentacji II wojny światowej i okupacji niemieckiej w 27 krajach europejskich. Być może uzupełni to braki podręcznikowe i powszechną wiedzę obywateli, która jest żadna, zwłaszcza wśród młodych. Zdaniem kanclerza Olafa Schulza centrum ma przekazywać „pamięć o niemieckiej odpowiedzialności za okrutną drugą wojnę światową i konsekwencjach niemieckiej okupacji”. To istotne, bo – jak dotychczas – nie było publicznej debaty na temat niemieckich zbrodni w okupowanej Polsce. Nie ma też świadomości zbrodniczej, rasistowskiej, ekstremistycznej polityki niemieckiej wobec narodu polskiego.

W tej sytuacji łatwiej w Niemczech o antypolskie kampanie propagandowe, niż o przyznanie się do odpowiedzialności, nie mówiąc o wypłaceniu reparacji. Właśnie 1 września – jak zapowiada Arkadiusz Mularczyk, kierujący zespołem parlamentarnym ds. reparacji, będzie przedstawiony pierwszy tom raportu o stratach wojennych, uzasadniający reparacje. Charakterystyczne, że następuje to tak późno – czy nie było woli politycznej, czy nie było wiary w sprawiedliwość dziejową – można się domyślać. Dobrze, że problem zaistniał, zanim media polskojęzyczne przekonały społeczeństwo, że żadnych reparacji nie uda się uzyskać. Prowadząca dyskusję w PR 24 nazywa polskie starania o reparacje kubełkiem pomyj szykowanym na Niemców.

Sporządzenie bilansu strat wojennych ułatwi powołanie Instytutu Strat Wojennych. Dlaczego powstał tak późno, gdy Niemcy zdołały już wypłacić reparacje 70 państwom europejskim – oto jest pytanie. W każdym razie pierwszy krok już uczyniono. Kolejne tomy raportu o stratach wojennych przyniosą analizy strat demograficznych, gospodarczych, infrastrukturalnych, kulturalnych. Skala przedsięwzięcia jest olbrzymia, interdyscyplinarne prace rozległe – rachunek musi być rzetelny. I wiarygodny – Niemcy nie są przecież świadomi swych zbrodni.

Nie rozliczywszy zbrodni wojennych i nie wypłaciwszy reparacji, państwo niemieckie nie może odgrywać roli mocarstwa moralnego. Nie może szantażować innych państw brukselskich jakąś praworządnością, wymuszać solidarności energetycznej czy w ogóle aspirować do przewodnictwa w unii brukselskiej. Chociaż polityka ma niewiele wspólnego z moralnością, a niemiecka w szczególności, to przecież nie można z niej rezygnować.

Dywagacje pojednaniowe

Przemilczanie Ludobójstwa Wołyńskiego to nie tylko kwestia poprawności politycznej. Ta zbrodnia poraża, obezwładnia swoim okrucieństwem i determinacją. Bo żądanie prawdy i grobów to przecież zaledwie minimum. Ludobójstwo wymaga osądu i kary, a ofiary chrześcijańskiego pochówku. Tymczasem nie ma zgody na ekshumacje, a w podręcznikach nie wspomina się o sprawcach. Przy okazji kolejnych rocznic przebąkuje się o jakimś pojednaniu, ale nie ma mowy o przeprosinach czy o sądzie. Wydarzeniem historycznym nazwano uczestnictwo ambasadora ukraińskiego w tegorocznych obchodach rocznicy Ludobójstwa Wołyńskiego.

Utrata Kresów osłabiła polską tożsamość narodową, nie na tyle jednak, by obywatele nie odróżniali linii Symona Petlury od linii Romana Suchewicza czy Stefana Bandery. Ten ostatni, zabójca Bronisława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych, skazany na karę śmierci, został ułaskawiony przez prezydenta Ignacego Mościckiego. Wybuch wojny uwolnił go z dożywocia.

W ukraińskich dołach śmierci od dziesięcioleci (I wojna, wojna 1920 roku, II wojna, Ludobójstwa Wołyńskie) leżą żołnierze i ludność cywilna. Mają prawo do pochówku i pamięci. Jak na razie symbolicznym wyrazem są coroczne obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. I nadal pozostaje oczekiwanie na dobrą wolę ze strony ukraińskiej, mimo że w cywilizowanym świecie nie odmawia się prawa do indywidualnego grobu.

Prawda i dialog

Polacy w Niemczech wciąż nie mogą doczekać się przedwojennego statusu mniejszości narodowej. Czechizacja (przemieszczanie ludności, ograniczanie dostępu do uczelni) zdziesiątkowała ludność polską na Śląsku Cieszyńskim, jakby zapomnianą przez polskie władze. Polskość na Litwie utrzymuje się z trudem (likwidacja szkół, perypetie z pisownią nazwisk, brak reprywatyzacji). Mimo umów międzynarodowych i regulacji brukselskich, kondycja polskich mniejszości pozostawia wiele do życzenia.

Tymczasem totalna opozycja nie ustaje w atakach na IPN. Chce jego likwidacji, jakby nie chciała znać prawdy o komunistycznych zbrodniach i przekrętach, o dyktaturze towarzyszy i szpiclów, nie mówiąc o ich rozliczeniu. Niemniej gdy Donald Tusk głosi, że IPN w obecnym kształcie nie ma większego sensu, to przy stępieniu ustawy lustracyjnej, słabości pionu śledczo-prokuratorskiego – wydaje się mieć trochę racji.

Niezależnie od tego trzeba podziwiać optymizm Karola Nawrockiego, prezesa IPN, który utrzymuje, że prawda i dialog doprowadzą Polskę i Ukrainę do prawdziwej przyjaźni, a zmierzenie się z historią przyniesie upamiętnienie Zbrodni Wołyńskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content