10.4 C
Warszawa
środa, 15 kwietnia, 2026
Strona głównaFelietonMG–42 i zbrodnia w Jedwabnem - Artur Adamski

MG–42 i zbrodnia w Jedwabnem – Artur Adamski

Data publikacji

spot_img

W natłoku doniesień oraz obrażających inteligencję fałszów i manipulacji, związanych z jedną najbardziej nagłośnionych zbrodni czasu II wojny światowej ginie ten z faktów, który może mieć rangę rozstrzygającą.

Kolejne książki pełne są odniesień do ciągle odnajdywanych dokumentów i relacji, na których budowane są nowe piętra argumentów. Przesłaniają one jeden fakt. Ten mogący jednoznacznie przesądzić kwestię sprawstwa zbrodni.

Jak wiadomo 4 czerwca 2001 prace archeologiczne prowadzone w miejscu, w którym stała stodoła, wraz ze stłoczonymi w niej ludźmi spalona 10 lipca 1941, zostały nagle przerwane. Stało się tak na stanowcze żądanie przedstawicieli strony żydowskiej w momencie, w którym zdjęcie kolejnej warstwy ziemi odsłoniło wyjątkowo dużą liczbę przedmiotów. Decyzja ta była jaskrawo sprzeczna z głównym celem prac oraz jedną z fundamentalnych zasad judaizmu, wg której szczątki każdego zmarłego, o ile tylko jest to w jakikolwiek sposób możliwe, pochowane muszą być na kirkucie. Pomimo tego, w atmosferze krańcowej histerii, zdecydowano o złamaniu jednej z fundamentalnych religijnych zasad i wymuszono przerwanie prac. Kuriozalny komunikat informował, że nastąpić to miało w wyniku rzekomego „wyczerpania możliwości badawczych”. Wyartykułowane w sposób krańcowo emocjonalny żądanie natychmiastowego przerwania prac postawione zostało w momencie, w którym pogłębienie wykopu o kolejne centymetry na światło dzienne wyciągnęło przedmioty, mogące służyć rzetelnemu zrekonstruowaniu przebiegu zdarzeń. Wśród artefaktów tych były także składniki wystrzelonej amunicji. Nie była ona w tym miejscu niczym nowym, gdyż w bezpośrednim otoczeniu miejsca zbrodni znaleziono około dwustu łusek. Duża ich część pochodziła z karabinów Mauser Gewehr 98, czyli broni wyprodukowanej w ponad pięciu milionach egzemplarzy, użytkowanej przez wiele armii włącznie z polską na przestrzeni dziesiątek lat. Właśnie powszechność i długotrwałość stosowania przyjęto za argument, wg którego leżące w pobliżu spalonej stodoły łuski nie musiały mieć związku ze zbrodnią, gdyż w latach, w których popularne mausery były używane, przez okolice Jedwabnego wielokrotnie przewalały się fronty kilku wojen. W odsłanianej warstwie wykopu znajdowały się jednak pociski podobne do używanych w karabinach mauser, ale które po zbadaniu najprawdopodobniej należałoby zaliczyć jako amunicję karabinu maszynowego MG-42.

Teoretycznie można sobie wyobrazić, że w rękach niektórych cywilnych uczestników zbrodni znalazły się karabiny mauser. W jakichś skrytkach (w domach nieustannie zagrożonych wtargnięciem sowieckich okupantów na pewno nikt ich nie trzymał) mogły przetrwać po ich schowaniu we wrześniu 1939. Jednostrzałowy karabin mogli też włożyć w czyjeś ręce zajmujący ten teren i urządzający pogrom Niemcy. W żadnym jednak razie do rąk kogokolwiek nie należącego do armii niemieckiej trafić nie mógł żaden z egzemplarzy MG-42 czy jego poprzednika MG 39/41. Ta zwana „Piłą Hitlera” najbardziej śmiercionośna ze wszystkich broni strzeleckich II wojny światowej wypluwała aż 1500 pocisków na minutę. Jedna sekunda pociągania za spust oznaczała więc dziesiątki zabójczych wystrzałów. Każdy, komu powierzano ten karabin, nie tylko z powodu rozkazu, ale z lęku o własne życie, strzegł go jak źrenicy oka. W 1941 roku broń ta była jeszcze rzadkością – w pierwszych miesiącach agresji na Związek Sowiecki Niemcy posiadali jedynie kilkaset MG 39/41 a parokrotnie mniejsza liczba MG 42 pochodziła jedynie z partii eksperymentalnych. Oddziały w nie wyposażone miały za zadanie używać je nie jako broń główną, ale wykonywać nią różne strzelania próbne, na celu mające ocenę sprawności, skuteczności i potwierdzenia parametrów. Z użyciem tego karabinu w roku 1941 nie mógł mieć nic wspólnego nikt, kto nie należał do niemieckiej armii. Straszliwy MG 42 szybko zyskał ponurą sławę broni wyjątkowo śmiercionośnej, o czym przesądzała nie tylko szybkostrzelność, ale też wyjątkowo duża siła uderzenia pocisku. Pozwalała ona strzelać do celów oddalonych nawet o trzy kilometry a z bliskiej odległości przebijać metalowe pokrycie lżej opancerzonych pojazdów. Większość ofiar desantu na plaży Omaha z 6 czerwca 1944 zginęła od krótkich serii, oddawanych z takich właśnie karabinów.

Jeśli 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem użyto karabinu MG 42 to cała debata o jakichś nie – niemieckich współsprawcach zbrodni okazałaby się być jedynie krańcowo upiorną hucpą. Rozstrzygające o tym dowody kryć może mogiła, znajdująca się w miejscu wstrzymanej ekshumacji.

Artur Adamski

Najnowsze

SZOKUJĄCY LIST EPISKOPATU CZYLI DIABEŁEK W AKCJI

W pamiętającym czasy średniowiecza kościele św. Wawrzyńca na wrocławskim Jerzmanowie zachował się kiedyś powszechny...

Wizyta Wałęsy w szkole wywiadu – Dorota Kania

Cztery miesiące po „nocnej zmianie” w 1992 roku prezydent RP Lech Wałęsa pojawił się...

METODOLOGIA PRZEMIENIANIA POLAKÓW W BYDŁO

Marianna Bocian, jedna z największych polskich poetek a zarazem osoba o nieziemskiej wprost erudycji...

NOWE TROPY STARYCH DZIEJÓW CZYLI SIÓDMY TOM „DZIEJÓW POLSKI” PROFESORA ANDRZEJA NOWAKA

„Upadanie i wstawanie”, opowiadające o historii lat 1673 – 1763 potwierdza nadzwyczajną klasę pisarską...

Powiązane

SZOKUJĄCY LIST EPISKOPATU CZYLI DIABEŁEK W AKCJI

W pamiętającym czasy średniowiecza kościele św. Wawrzyńca na wrocławskim Jerzmanowie zachował się kiedyś powszechny...

METODOLOGIA PRZEMIENIANIA POLAKÓW W BYDŁO

Marianna Bocian, jedna z największych polskich poetek a zarazem osoba o nieziemskiej wprost erudycji...

KIM NAPRAWDĘ JEST JACEK KURSKI?

Współautor „Lewego czerwcowego” od dziesięcioleci zaskakuje nas działaniami, skutkiem których zasadne jest pytanie, kim...
Przejdź do treści