20,2 C
Warszawa
niedziela, 14 sierpnia, 2022

Izby lekarskie w służbie WHO? Nieustające szykany wobec dr Martynowskiej – Krystyna Górzyńska

26,463FaniLubię

To zadziwiające, jaką służbę zdrowia chcą nam zorganizować izby lekarskie. Bagatelizuje się podstawowe zasady deontologiczne, jak chociażby znaczenie duchowego i psychicznego dobrostanu pacjenta w skutecznym leczeniu (w tym rola bliskich w tym procesie) czy też prawo do opieki kapelana.

Kodeks Etyki Lekarskiej Art. 19. stanowi: Chory w trakcie leczenia ma prawo do korzystania z opieki rodziny lub przyjaciół, a także do kontaktów z duchownym. Lekarz powinien odnosić się ze zrozumieniem do osób bliskich choremu wyrażających wobec lekarza obawy o zdrowie i życie chorego. Podobnie Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta gwarantuje pacjentom prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz do opieki duszpasterskiej. Tymczasem tzw. pandemia wirusa Sars-CoV-2 doprowadziła do rażącego ograniczania tych praw, przeradzając się w skrajną medykalizację choroby i śmierci.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Takiemu podejściu sprzeciwiał się nawet Rzecznik Praw Pacjenta, wyjaśniając już w wywiadzie z 25 stycznia 2021 r. dla tygodnika „Do Rzeczy”: Art. 5, o którym wspominałem (z ustawy op.cit.), mówi, że w sytuacji pandemii można ograniczyć niektóre prawa pacjenta. Jednym z nich jest możliwość kontaktu z pacjentem w szpitalu. Ograniczenia zostały wprowadzone, by zmniejszyć rozprzestrzenianie się koronawirusa, zwłaszcza w szpitalach. Powinno to jednak być ograniczenie, a nie całkowity zakaz. Kierownicy placówek powinni np. ułatwiać pacjentom kontakt telefoniczny z bliskimi, przekazywać rodzinom informacje przez telefon, jak również ‒ w miarę możliwości ‒ umożliwiać wizyty osobiste, zapewniając środki ochrony osobistej, stosując reżim sanitarny, do którego osoby odwiedzające mają obowiązek się stosować. Podejmowaliśmy działania, gdy niektóre placówki całkowicie się zamknęły, nie umożliwiały nawet rodzinom pożegnania bliskiej osoby w stanie terminalnym. Art. 5 mówi o ograniczaniu praw w przypadku pandemii, nie można go jednak traktować w taki sposób, że wolno wszystko. Można ograniczyć prawo kontaktu z osobą bliską, jednak nie wolno całkowicie go pozbawić.

Niezrozumiały jest zatem kolejny proces przeciw dr Annie Prześlicy-Martynowskiej, która stanęła w obronie praw pacjentów, ogłaszając publicznie już w 2020 roku, że chorzy często umierają bez obecności rodziny i księdza i że za to odpowiadają prominentne środowiska lekarskie akceptujące taki stan rzeczy.

Wypowiedź ta stała się asumptem do wszczęcia przez Opolską Izbę Lekarską postępowania. Dr Martynowska ma stanąć 7 czerwca przed tym sądem jako obwiniona.

Co ciekawe od prowadzenia tej sprawy uchyliła się (wyłączyła się) Dolnośląska Izba Lekarska, do której należy lekarka. Przypomnijmy, że Okręgowy Sąd Lekarski (OSL) we Wrocławiu prowadził wcześniej postępowanie wobec dr Martynowskiej o domniemane propagowanie zachowań antyzdrowotnych. Przestrzegała ona – i dzisiaj już wiadomo, że słusznie – przed błędnymi restrykcjami w czasie pandemii, głównie przed paraliżem szpitalnictwa i przychodni. Z tego powodu była dwukrotnie tymczasowo zawieszona przez OSL Dolnośląskiej Izby w prawach do wykonywania zawodu lekarza. 25 lutego br. wydano ostateczny wyrok, posługując się opinią biegłego dr n.med. Pawła Grzesiowskiego, eksperta przy Naczelnej Radzie Lekarskiej, w którym „zalegalizowano” te tymczasowe zawieszenia. Izba nie umiała zauważyć, że ostrzeżenia dr Martynowskiej z 2020 roku zasługiwały na docenienie i pochwałę, a nie na kary. Do dzisiaj nie sporządzono uzasadnienia orzeczenia.

Czy nowy proces skierowany przeciwko lekarce za jej krytyczne uwagi ma ponownie usprawiedliwi lekarzy, którzy takie błędy popełnili?

W tej sprawie, tak jak w poprzedniej, chorzy stają murem za dr Martynowską. Ograniczanie praw umierających pacjentów było dramatycznym przeżyciem dla ich bliskich. Znam dziesiątki takich przypadków. Przytoczę tylko dwa.

Moja bliska krewna, chora onkologicznie, przyjęta do szpitala z negatywnym wynikiem testu na Covid, umarła w lecznicy w listopadzie 2020 roku bez obecności bliskich, którzy nawet nie wiedzieli o jej krytycznym stanie. Rodzinę poinformowano o śmierci dopiero po kilkunastu godzinach.

W marcu br. zmarł w szpitalu mój kolega, pisarz i krytyk sztuki. W ciągu trzech i pół miesiąca leczenia transfuzjami i sterydami nawet się nie dowiedział, co mu jest. Badania szpiku miały trwać osiem tygodni. Nie doczekał się wyników. Mimo że dwa dni przed śmiercią reanimowano go, co wskazywało na krytyczny stan, nie pozwolono żonie towarzyszyć mu ostatnich chwilach.

Jak długo jeszcze polska służba zdrowia będzie się podporządkowywać nieprzemyślanym zaleceniom WHO? Już dzisiaj wiadomo bezspornie, jak zawodne były testy diagnozujące Covid. Przyznała to nawet Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w dokumencie z 3 kwietnia 2022 roku. Czy w tych okolicznościach polscy prominentni lekarze będą zwolennikami podpisania tzw. traktatu antypandemicznego, przygotowywanego przez Światową Organizację Zdrowia, który przenosi prawo do dbałości o zdrowie obywateli na ponadnarodowe ciało finansowane w dużej mierze przez przemysł farmaceutyczny?

Dotychczasowe doświadczenia nie wskazują na to, że WHO zasługuje na miano jedynego międzynarodowego autorytetu w przypadku pandemii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content