9,5 C
Warszawa
wtorek, 4 października, 2022

Niepodległość służąca nie tylko Polsce – Artur Adamski

26,463FaniLubię

Ukraina walczy dziś nie tylko o byt własny. Ukraina niepodległa i zwycięska to dla wielu innych narodów szansa oddalenia groźby agresji ze strony imperializmu rosyjskiego. Rolę podobną do Ukrainy kiedyś nie raz odgrywała Polska, która też doświadczała tego samego. Tak, jak dzisiaj Niemcy blokują pomoc dla naszych sąsiadów, walczących nie tylko o swą wolność, ale o prawo do życia, tak samo blokowali ją nam Niemcy w roku 1920. W czasie, gdy nasi ojcowie uginali się pod nawałą bolszewicką niemieccy portowcy odmawiali rozładowywania dostaw amunicji. Współczesne Niemcy zabroniły przelotu transportów broni niemiecką przestrzenią powietrzną, równocześnie kontynuując handel z rosyjskim agresorem. Sto lat temu były więc przeciw walczącej o swoje istnienie Polsce po stronie Rosji bolszewickiej. Dzisiaj są przeciw walczącej o swe istnienie Ukrainie po stronie Rosji putinowskiej.

Nie zapominajmy tej lekcji. Tym bardziej, że jak widać nauki z niej mają bardzo trwałe zastosowanie. Niemcy są te same i takie same. Tak, jak i Rosja – ta sama i taka sama. I taka sama jest cena niepodległości. Nigdy nie dość przypominania, jak wiele jej odzyskanie nas kosztowało.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

11 listopada 1918 żołnierze konspiracyjnej Polskiej Organizacji Bojowej rozbroili okupujących Warszawę Niemców. Stolica znalazła się w polskich rękach, dzięki czemu mogła w niej zacząć działać władza odradzającej się po ponad stuletniej niewoli Rzeczpospolitej. Dzień ten, od 1937 roku będący świętem narodowym, jest jednak datą symboliczną. Wolność nasz kraj odzyskiwał wysiłkiem zarówno militarnym, jak i intelektualnym, przez długi okres czasu angażującym bardzo różne, choć mające ten sam cel organizacje i grupy społeczne.

Nie mielibyśmy niepodległości bez Józefa Piłsudskiego, który w oparciu o najmniej wrogiego zaborcę stworzył legiony – siłę militarną, wokół której powstała armia zdolna odeprzeć najazd najgroźniejszych wrogów. Piłsudski niewiele jednak by wskórał w niezbędnych kwestiach dyplomatycznych. Polska musiała przecież zyskać uznanie ze strony mocarstw, potwierdzić swoje granice mocą międzynarodowych traktatów. Tymczasem w oczach rządów Anglii, Francji czy USA Marszałek mógł być postrzegany jako sojusznik Austro – Węgier, czyli pokonanych wrogów. Genialnym posunięciem było więc utworzenie we Francji armii generała Józefa Hallera. W przeciwieństwie do powstałego wcześniej polskiego Legionu z Bayonne, którego żołnierze w większości zginęli, sformowana krótko przed końcem I wojny światowej – nie wykrwawiła się na froncie. Jako siła dość duża i odpowiednio nagłośniona – odegrała wielką rolę polityczną, gdyż była dobitnym dowodem przynależności Polski do Ententy – zwycięskiej koalicji, po pokonaniu państw centralnych decydującej o kształcie Europy.

Wysiłek militarny nie przyniósłby naszej ojczyźnie politycznego uznania, gdybyśmy nie mieli mężów stanu największego formatu. Na ustalającej europejski porządek konferencji wersalskiej Polskę reprezentował niezwykły tandem. Ignacy Paderewski – polityk niezbyt wybitny, ale patriota najszczerszy, Polak wówczas na świecie najbardziej znany, podziwiany, szanowany i lubiany. Towarzyszył mu Roman Dmowski. Był rywalem Piłsudskiego, ale dla obydwu było jasne, że w tych decydujących chwilach grają w tej samej drużynie. Dmowski od lat utrzymywał stosunki z elitami rządzącymi Anglią i Francją, był na Zachodzie politykiem już znanym. Dzień, w którym w Wersalu wygłosił mowę na temat odradzającej się Polski, w pamiętnikach najbardziej nam nieprzyjaznych mężów stanu został opisany jako nieprawdopodobny intelektualny wstrząs. Wszyscy oni wyobrażali sobie bowiem Polskę jako państewko wielkości Księstwa Warszawskiego. Lloyd Georg odnotował, że „Dmowski zakreślił na mapie pół Europy i nazwał to Polską”. Niechętny Polsce premier Anglii przyznał jednak, że wykład Dmowskiego był fascynujący. Sala pełna liderów politycznych ówczesnego świata na kilka godzin zamarła w krańcowym skupieniu. Do wygłoszenia tej mowy, równocześnie w paru językach, Dmowski przygotowywał się od lat. Przewidywał, że kiedyś do niej dojdzie i w Wersalu osiągnął swój cel: w ciągu jednego dnia oswoił najmożniejszych tego świata z dążeniem Polaków – budową nie tworu rachitycznego i ledwie autonomicznego, lecz dużego i całkowicie samodzielnego państwa. Nie bez znaczenia było to, że przywódcy mocarstw tę perfekcyjnie wyartykułowaną wizję uznali za realną i uzasadnioną. Niepomiernie ułatwiło to uznanie naszych praw do Śląska i Wielkopolski, o których przynależności polscy mieszkańcy postanowili zdecydować ruszając do walki – ofiarnej, świetnie zorganizowanej i dowodzonej.

Największym akordem odradzania się Polski okazała się być wojna z Rosją Sowiecką. Obserwujący nacierającą bolszewicką potęgę lord d”Aberdon stwierdził, że zatrzymać ją ma szansę tylko armia tak wielka, doświadczona i wyposażona, jak niemiecka. I jak inni – nie dawał w tym starciu Polakom żadnych szans. Lecz w sierpniu roku 1920 już nie tylko europejska elita, lecz opinia całego świata musiała się zgodzić z faktem, że powróciło na mapę państwo poważne i o ogromnym potencjale. Sam d’Aberdon, jako autor chronologicznej (zaczynającej się od bitwy pod Maratonem)listy bitew, które przesądziły o losie świata, zwycięstwo nad Wisłą dopisał jako osiemnasty rozstrzygający moment w dziejach. Nie było w tym cienia przesady. Pokonując Polskę bolszewicy dotarliby do ogarniętych rewolucyjnym wrzeniem Niemiec. Narody nieświadome, czym jest bolszewizm a żyjące w poczuciu krzywdy po cierpieniach I wojny światowej, skłonne były otworzyć swe granice przed „żołnierzami proletariatu”. Nasza klęska w 1920 mogłaby oznaczać nie tylko unicestwienie całego szeregu państw, ale też ludobójstwo o gigantycznej skali. Eksterminacja całych klas społecznych i w dużej mierze narodów, do jakiej doszło po rewolucji bolszewickiej, w przypadku naszej klęski nie zamknęłaby się w granicach Rosji Sowieckiej, lecz stałaby się udziałem całej Europy.

Podkreślić trzeba, że dążenie Polaków do odbudowania państwa o poważnych rozmiarach, nie miało nic wspólnego z zaborczością czy skłonnością do podporządkowywania sobie innych nacji. W kształtującym się wówczas środkowoeuropejskim ładzie geopolitycznym Polska jako mały kraj nie miała żadnej szansy utrzymania niepodległości. Bez czynnika stabilizującego, w postaci Rzeczpospolitej o odpowiednim potencjale, nie ostałoby się kilka innych państw, położonych w naszej części kontynentu. Wielki wysiłek naszych przodków oznaczał wolność nie tylko dla nas, ale i dla innych narodów Europy.

Artur Adamski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content