17,6 C
Warszawa
poniedziałek, 8 sierpnia, 2022

Okrągły Stół, polityczne przyśpieszenie a wejście Polski do NATO – Krzysztof Brzechczyn

26,463FaniLubię

Jedną z osi podziałów politycznych w III Rzeczypospolitej jest stosunek do Okrągłego Stołu. Wyłaniające się wtedy różnice polityczne zaważyły i ważą nadal na toczonym w Polsce przez całe lata 90 XX wieku i w pierwszych dwóch dekadach XXI wieku sporze politycznym.

Trudno w tym sporze znaleźć bezstronnych sędziów, gdyż uwikłanie ideowe autorów i świadków historii decyduje już o samym wyborze prezentowanych faktów, ich hierarchizacji i konceptualizacji. Milczącym założeniem sporu jest przyjmowanie określonej perspektywy historycznej na toczący się spór. Ale o wszystkim po kolei…

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Okrągły Stół

Od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 r. opozycja zwana konstruktywną pod przywództwem Lecha Wałęsy negocjowała porozumienie przy Okrągłym Stole, którego elementami była ponowna rejestracja NSZZ „Solidarność”, zgoda na kontraktowe wybory i utworzenie urzędu prezydenta PRL. Prezydent miał być wybierany na sześć lat i był wyposażony w rozległe kompetencje: prawo veta wobec ustaw sejmu, zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi, przewodniczenie Komitetowi Obrony Kraju, prawo powoływania prezesa NBP i premiera i poszczególnych ministrów rządu, możliwość rozwiązania parlamentu, gdy ten w ciągu trzech miesięcy nie zdoła uchwalić budżetu lub uchwali ustawę godzącą w konstytucyjne prerogatywy prezydenta.

Opozycja niekonstruktywna

Przeciwna porozumieniom przy Okrągłym Stole była szeroko rozumiana opozycja niekonstruktywna, do której zalicza się z reguły Grupę Roboczą Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Konfederację Polski Niepodległej, Liberalno-Demokratyczną Partię „Niepodległość”, Organizację „Solidarność Walcząca”, Polską Partię Niepodległościową i poszczególnych doradców związku, jak np. Jana Olszewskiego, Wiesława Chrzanowskiego i Władysława Siłę-Nowickiego. Wspólnym wyznacznikiem programowym tej orientacji w opozycji był krytyczny stosunek do Okrągłego Stołu, wzywanie do bojkotu kontraktowych i domaganie się wyborów w pełni wolnych oraz sprzeciw wobec powołania Jaruzelskiego na prezydenta PRL. Jednakże w latach 1989–1991 wspomniane środowiska polityczne były zbyt słabe, by swoją wizję przemian politycznych przeforsować.

Ewolucja czy polityczne przyśpieszenie?

Po kontraktowych wyborach i sformowaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego w ramach opozycji konstruktywnej nastąpił podział na zwolenników kontynuacji ewolucji politycznej i politycznego przyśpieszenia. Wedle rzeczników ewolucji politycznej treść zawartej przy Okrągłym Stole umowy politycznej na zasadzie pacta sunt servanda powinna obowiązywać bez względu na zmieniające się okoliczności wewnętrzne, np. rozwiązania PZPR w styczniu 1990 r. i zewnętrzne: upadku dyktatur komunistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej jesienią 1989 r., czy nawet rozwiązanie ZSRR w 1991 r.

Czołowymi rzecznikami koncepcji ewolucjonistycznej byli Bronisław Geremek, Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki i Adam Michnik, a jego instytucjonalnym wcieleniem było Ruch Obywatelski – Akcja Demokratyczna, Unia Wolności, a obecnie Platforma Obywatelska.

Wedle zwolenników przyśpieszenia, którzy zostali poparci przez niektóre środowiska dotychczasowej opozycji niekonstruktywnej, kompromis przy Okrągłym Stole miał być jedynie warunkiem koniecznym pokojowego przekazania przez PZPR władzy. Miał być traktowany jako przejściowy, co oznaczało przeprowadzenie, najszybciej jak to możliwe, politycznego przyśpieszenia obejmującego wybór prezydenta, rozpisanie wolnych wyborów do Sejmu oraz rozwiązanie instytucji, które były podporą komunistycznej dyktatury: cenzury, SB i przeprowadzenie lustracji. Najważniejszymi rzecznikami tak rozumianej koncepcji przyśpieszenia byli Jarosław Kaczyński i Lech Kaczyński, a jego instytucjonalnym wcieleniem było założone w maju 1990 r. Porozumienie Centrum.

Zmiana perspektywy historycznej a polskie spory polityczne

Gdy chce się odpowiedzieć na pytanie: kto z ówczesnych aktorów sceny politycznej miał historyczną rację trzeba uwzględniać perspektywę historyczną, gdyż wpływa ona na dokonywaną ocenę.

Charakterystyczną cechą historii współczesnej jest jej chronologicznie niedomknięcie. Zazwyczaj potrafimy określić początek historycznego okresu, w jakim żyjemy, lecz nie możemy przewidzieć, jak długo dany okres będzie trwał i kiedy się skończy. Rzutuje to w oczywisty sposób na ocenę historycznej słuszności proponowanych przez poszczególnych polityków (i stojących za nimi partii) koncepcji i podejmowanych przez nich działań. Po 1989 r. wydawało się, że upadek komunizmu i sowieckiego imperium jest trwały, a historia, używając znanej frazy Francisa Fukuyamy, się skończyła i nic, przynajmniej na kontynencie europejskim, nie może zagrażać liberalnej demokracji. Widziana z tej perspektywy koncepcja przyśpieszenia zakładająca między innymi lustrację i dekomunizację wydawać by się mogła politycznym awanturnictwem, gdyż – jak argumentowali jej przeciwnicy – gdy poczekamy ze czterdzieści lat, to biologia sama dokona dekomunizacji i lustracji, skuteczniej niż niejedna ustawa dekomunizacyjna i Instytut Pamięci Narodowej.

Tymczasem rankiem 24 lutego 2022 r. obudziliśmy się w innej geopolitycznej sytuacji: historia – dla jednych nieoczekiwanie, a dla drugich oczekiwanie – by użyć słów Arnolda Toynbee’ego – przyśpieszyła, a czas „zacisza” w polityce międzynarodowej się skończył.

Przyśpieszenie a wejście Polski do NATO

Stawia to na nowo kwestię oceny przemian politycznych przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, gdyż teraz okazuje się, że czas, który mieliśmy na dokonanie fundamentalnych zmian, właśnie dobiega końca. Warto przypomnieć, że zgodnie z zawartym porozumieniem przy Okrągłym Stole parlament wybrany w kontraktowych wyborach miał obradować do 1993 r., zaś Jaruzelski aż do 1995 r. miał sprawować urząd prezydenta.

Tymczasem proces wstępowania Polski do NATO był rozciągnięty na całe lata dziewięćdziesiąte. Wyraźną deklaracje wstąpienia do NATO w swoim expose 21 grudnia 1991 złożył premier Jan Olszewski, który powiedział: Jako członek Północnoatlantyckiej Rady Współpracy Polska będzie zacieśniać więź z Sojuszem Północnoatlantyckim. W obecnej sytuacji bowiem uważamy ten sojusz za filar bezpieczeństwa europejskiego, a obecność wojsk USA w Europie – za czynnik stabilizacji. Dlatego rząd będzie dążył do wszechstronnego rozwoju powiązań z NATO, jakie umożliwia nasz udział w Północnoatlantyckiej Radzie Współpracy. Będzie to polityka sprzyjająca polepszaniu naszego bezpieczeństwa.

Za deklaracją premiera poszły czyny, gdyż ministrem obrony narodowej został nie jak do tej pory komunistyczny generał, lecz cywil – Jan Parys. Jednym z warunków przystąpienia do NATO było bowiem wprowadzenie cywilnej kontroli nad armią. Do tej pory Polska tych warunków nie spełniała, gdyż w rządzie Tadeusza Mazowieckiego ministrem obrony narodowej był gen. Florian Siwicki, członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego zastąpiony w lipcu 1990 r. przez innego wojskowego – admirała Piotra Kołodziejczyka, który funkcję ministra Obrony Narodowej sprawował do grudnia 1991 r. a potem od października 1993 r . do listopada 1994 r. był ministrem ON w rządzie Waldemara Pawlaka.

W marcu 1992 r. Polskę odwiedził sekretarz generalny NATO Manfred Wörner, który powiedział, że drzwi do NATO są otwarte. Miesiąc później polski minister obrony wziął po raz pierwszy udział w posiedzeniu Komitetu Wojskowego NATO. W tym samym czasie Wałęsa lansował hasło NATO-bis i EWG-bis. Nikt do tej pory nie wie, co były prezydent miał na myśli. 22 maja 1992 r. premier Jan Olszewski zablokował podpisanie klauzuli polsko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, która przewidywała przekazanie baz, opuszczanych przez wojska rosyjskie (nastąpiło to ostatecznie we wrześniu 1993 r.), w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich.

Proces wstępowania Polski do NATO trwał zatem przez całe lata dziewięćdziesiąte, a polskiej klasie politycznej udało się wypracować porozumienie ponad podziałami. Ważną rolę w tym procesie odegrał prezydent Aleksander Kwaśniewski, który zdołał przekonać do idei członkostwa w NATO elektorat postkomunistycznego SLD. Polska ostatecznie stała się członkiem NATO 12 marca 1999 r. gdy minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek złożył dokumenty ratyfikacyjne w Independence w Stanach Zjednoczonych.

Można zapytać, co by było, gdyby nie koncepcja przyśpieszenia politycznego zainicjowana przez Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego. Ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby Wojciech Jaruzelski był entuzjastą członkostwa Polski w NATO, cały proces przystępowania do paktu – gdyby umowy Okrągłego Stołu literalnie obowiązywały – mógłby rozpocząć się dopiero po 1995 r.

Pytanie tylko, czy byśmy zdążyli. W sierpniu 1999 r. Władimir Władimirowicz Putin został premierem Rosji…

Poznań 22 marca 2022 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content