12.1 C
Warszawa
piątek, 14 czerwca, 2024

Sąd doraźny nad Polską – Michał Mońko

26,463FaniLubię

Stanęliśmy wobec niesłychanej tragedii duchowej i fizycznej. Oto nowi marksiści, socjaliści, liberałowie, ateiści, nihiliści, bolszewicy jednoczą się w brutalnym ataku na wszystko, co polskie, co określa naród polski i polski Kościół. Zarzuca się Polakom współpracę z Niemcami w czasie wojny. Zarzuca się nacjonalizm, faszyzm, ksenofobię, nietolerancję, ciemnotę, lenistwo, prymitywizm kulturowy i umysłowy, niezdolność do posiadania swojego państwa.

W życiu publicznym dominuje fałsz, jakże podobny do fałszu, jaki dominował w czasach wczesnego PRL. Przepada ofiara żołnierzy niezłomnych, Przepada doświadczenie Solidarności. I jedni, i drudzy nie mają dziś swego miejsca ani w pamięci, ani w życiu. Twarzami nowej Polski są twarze starej Polski. Spójrzcie choćby na kolorowe tygodniki opinii, na internetowe telewizje tych tygodników.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Najlepiej napisał o tym Józef Mackiewicz w powieści „Sprawa pułkownika Miasojedowa”: Na ziemi pozostaje łgarstwo, fałsz, przeinaczone fakty, tendencyjna kronika wypadków, wrzaskliwe uogólnienia. Na nic to wszystko. Wielkie doświadczenie, dokonane za cenę krwi i rozpaczy, przepada dla potomności. I po wielkim wybuchu, jak popiół z wulkanu opada i ściele się bezwartościowy osad pustych sloganów.

Słyszę za oknem wołanie o wolne sądy. Nie słyszę wołania o prawdę o sądach. Niedawno, bo jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, żyli przedstawiciele tych „wolnych” sądów. Niegdyś widziałem taki sąd w Raczkach. Rozprawę na rynku prowadził sędzia Ostapowicz. Po dwudziestu minutach wyrok na dwudziestoletniego Naruszewicza: kara śmierci. Siedem minut potem rozstrzelanie pod ścianą remizy.

Tamte sądy odwoływały się do Narodu i do Boga. Przysięgam uroczyście Ziemi Polskiej i Narodowi Polskiemu obowiązki sędziowskie wypełniać sumiennie, bezstronnie i zgodnie z prawem, poświęcając im całą swoją wiedzę i doświadczenie, mając na względzie utrzymanie porządku prawnego i karności w Wojsku Polskim. Przysięgam na służbie i poza służbą strzec powagi sądu i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego. Tak mi dopomóż Bóg”.

Taką przysięgę składali polscy sędziowie w latach 1944–1948. Sędziowie w latach 1944–1956 wydali co najmniej 5000 tysięcy wyroków śmierci, z których siedemdziesiąt procent zostało wykonanych. Procesy, w których zapadały wyroki śmierci, toczyły się przed powołanymi wojskowymi sądami rejonowymi i przed wydziałami do spraw doraźnych. Tysiące śmierci zadawali funkcjonariusze UB i KBW po akcjach w terenie.

Podstawę do orzekania wyroków stanowiły dekrety i kodeksy, na przykład Dekret z 16 XI 1945 roku o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa. Dekret o odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację życia państwowego z 22 I 1946 roku. Prawa te stanowiły przykład łamania podstawowych zasad państwa demokratycznego.

Sądy rozpatrywały sprawy w tempie maszynowym. Najważniejsza była liczba skazanych. Rozprawy najczęściej miały charakter pokazowy, odbywały się na środku wsi, w salach kinowych, w szkołach, fabrykach. W ciągu jednego dnia sędziowie orzekali o winie, wydawali wyrok, wykonywany zazwyczaj pod ścianą domu albo stodoły. Działał tak sędzia Ostapowicz z Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Białymstoku. Wydał on 143 wyroki śmierci.

Bywało, że Ostapowicz jednego dnia orzekał w kilku procesach i wydawał kilka wyroków śmierci. W takich warunkach nie można było mówić o respektowaniu choćby minimum praw oskarżonych, tym bardziej, że oskarżeni albo nie mogli skorzystać z pomocy adwokatów, albo obrońcy nie wywiązywali się ze swoich ról. Byli też tacy adwokaci, którzy zamiast bronić, oskarżali swoich klientów.

Celem procesów, szczególnie procesów doraźnych, było rozprawienie się z elitami społecznymi, zastraszenie społeczeństwa i zniechęcenie do oporu. Temu służyła także propaganda, która oskarżonych w procesach określała mianem bandytów, sprzedawczyków, faszystów.

Dzisiaj trwa dalej rozprawa nad Polską i nad Polakami. Następuje kamienowanie Polaków słowami sędziego Ostapowicza: „faszyści”, „gestapowcy”, „nacjonaliści” etc. Naiwni sądzą, że dawni bolszewicy propagandy PRL się zmienili. Teraz są po prawicy. A dla potrzeb politycznych tylko się przefarbowali. Oskarżają, skazują na śmierć publiczną. Na eliminację z przestrzeni mediów, literatury, teatru, filmu. To jakiś sąd doraźny nad Polakami. To szantaż, żeby zapanować nad ciałem i duszą Polaków.

Sąd odbywa się w przestrzeni publicznej z udziałem mediów, wspierających Łukaszenkę. Zaraz będzie wyrok, a po wyroku staniemy pod ścianą remizy w Raczkach. Za plecami ustawią słomianą matę, pod nogi posypia trociny z tartaku. A prawica jeszcze bardziej spuści głowy, zawstydzi się, może nawet przygryzie palce.

Michał Mońko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content