12.1 C
Warszawa
piątek, 14 czerwca, 2024

Ostatnia stacja, Katyń – Michał Mońko

26,463FaniLubię

Zagłada polskiej warstwy przywódczej dokonywała się na przestrzeni dziesiątków, a nawet setek lat, a nie w jakimś dniu, miesiącu albo roku. Zrywy powstańcze kończyły się wyrokami śmierci, więzieniami i zsyłkami na Sybir. Po powstaniu listopadowym mieliśmy wielką emigrację, a po powstaniu styczniowym wielką zsyłkę na Sybir. Zaborcy rosyjscy, pruscy i austriaccy robili wszystko, żeby pozbawić Polaków głowy.

Do ostatecznej rozprawy z warstwą przywódczą Polaków doszło w czasie drugiej wojny światowej. Wojna z Polską nie rozpoczęła się od wystrzałów dział pancernika „Schleswig Holstein”, ale od skrzętnie przygotowywanych list proskrypcyjnych polskiej warstwy przywódczej (niem. Führungsschicht), przeznaczonej do wymordowania (Intelligenzaktion). Listy takie już w połowie sierpnia 1939 roku mieli, zupełnie niezależnie od siebie zarówno Niemcy, jak i Rosjanie.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Listy polskich inteligentów do zgładzenia przygotowywała niemiecka mniejszość na zachodzie Polski i mniejszości narodowe na wschodzie Polski. Po zajęciu wschodniej Polski przez wojska sowieckie, oficerowie sowieccy mówili do Polaków: „My list Polaków nie przywieźli. Nam listy dali wasi sąsiedzi. I oni prowadzili naszych czekistów pod wasze adresy i do domów”.

Listy Polaków, wytypowanych do rozstrzelania, sporządzone były od maja 1939 roku przez komórkę Zentrallstelle II/P w głównym Urzędzie SD, a także przez Gestapo na podstawie donosów Niemców mieszkających w Polsce. Zachowała się taka ocalona lista w Bibliotece Śląskiej w Katowicach: „Sonderfahndungsbuch Polen”. Wszystkie listy – te dla Niemców i te dla Rosjan – ułatwiły aresztowania i zagładę polskiej elity.

Wykonawcami mordów we wschodniej Polsce, jeszcze przed 17 wrześniem 1939 roku, byli nieoznakowani cywile, rekrutujący się z mniejszości narodowych. Mordowaniem Polaków na masową skalę zajmował się NKWD. Podobnie było w zachodniej Polsce, gdzie już w połowie sierpnia 1939 roku uzbrojeni cywilni Niemcy napadali na Polaków.

Trzymając się list proskrypcyjnych, Niemcy dokonywalizbiorowych egzekucji na Górnym Śląsku już 4 września 1939 roku. Natomiast w lasach koło Piaśnicy dokonali masowych zbrodni w października 1939 roku i wiosną 1940 roku w ramach Intelligenzaktion (Akcja Inteligencja). Zginęło ponad 13 tys. Polaków. Mordu w Piaśnicy dokonali funkcjonariusze SS i członkowie Selbstschutzu, także sąsiedzi ofiar.

Po rozbiorze Polski, dokonanym przez sowiecką Rosję i Niemcy, służby hitlerowskie i sowieckie zastanawiały się wspólnie nad sposobami totalnej zagłady polskiej inteligencji. Niemcy studiowali rosyjskie doświadczenia w tłumieniu polskich powstań narodowych, głównie zaś powstania styczniowego.

O niemieckich i sowieckich planach wyniszczenia Polaków pisał George Robert Conquest, wybitny historyk amerykański, znawca jawnych i tajnych archiwów amerykańskich, pracownik Instytutu Hoovera, autor wielu książek o Rosji sowieckiej, m.in. „Sowiecka deportacja narodów”.

Wywózki z Polski na Syberię odbywały się po 1831 i po 1863 roku, a ich ofiarą byli głównie powstańcy lub najlepsze polskie rodziny – pisał. – Tymczasem w czasach Stalina takie rzeczy zdarzały się na wielką skalę. Wiadomo, że od 1939 do 1941 roku próbowano wywieźć całą polską elitę.

Pierwsza konferencja NKWD i Gestapo odbyła się 27 listopada 1939 roku w Brześciu nad Bugiem. W tym samym czasie, gdy Słowacja wycofała swoje wojska z Podhala, Spiszu i Orawy, odbyła się konferencja w Zakopanem. Tematem konferencji w Brześciu i w Zakopanem były sposoby zwalczania polskiej konspiracji niepodległościowej.

Trzecia konferencja NKWD i Gestapo, zorganizowana 29 listopada 1939 roku w Przemyślu, była poświęcona kwestii wymiany polskich jeńców i sposobom eksterminacji polskiej inteligencji i ziemiaństwa.

Niewiele wiadomo o naradzie zakopiańskiej miedzy Bożym Narodzeniem i świętem Trzech Króli, czyli miedzy 23 grudnia 1939 roku, a 6 stycznia 1940 roku. Narada przedstawicieli NKWD i Gestapo poświęcona była koordynacji niemiecko-sowieckiego uderzenia w polską warstwę przywódczą.

Gestapo i NKWD spotkało się w Zakopanem, żeby skoordynować antypolskie działania – pisał Robert Conquest. – Z działań Rosjan przeciw Polakom w 1939 roku, jak i później, łatwo odczytać celowe działania niszczenia polskiej świadomości narodowej i polskich elit.

W połowie lutego odbyło się spotkanie grupy Gestapo i Kripo z grupą NKWD. Ze strony niemieckiej byli Adolf Eichmann i Hans Frank, a stronę sowiecką reprezentowała Rita Zimmerman, komendantka obozu na Kołymie.

Kilka dni później, jak twierdzi prof. Conquest, od 23 do 29 lutego 1940 roku, odbyło się tajne spotkanie Heinricha Himmlera i Ławrientija Berii w pałacyku myśliwskim Hermanna Göringa w Romintach w Puszczy Rominckiej. Tam również rozmowy dotyczyły eksterminacji polskiej inteligencji, sędziów, policjantów, nauczycieli etc.

Do wiosny 1940 roku zarówno Niemcy, jak i Rosjanie rozstrzeliwali Polaków w sposób nieskoordynowany. Dopiero po konferencji NKWD i Gestapo, odbytej 20 lutego 1940 roku w zakopiańskich willach „Pan Tadeusz” i „Telimena”, doszło do uzgodnienia ostatecznego planu masowej likwidacji polskiej inteligencji, oficerów, duchowieństwa, ziemiaństwa etc. w zaborze niemieckim i rosyjskim.

Po spotkaniu Himmlera, Berii w pałacyku myśliwskim Hermanna Göringa w Romintach, Ławrientij Beria, ówczesny szef NKWD, przedstawił Józefowi Stalinowi tajną notatkę 794 następującej treści:

W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego.

Beria stwierdził, że według NKWD, należy rozstrzelać 14,700 jeńców i 11000 więźniów polskich, bez stawiania jeńcom i więźniom zarzutów. Dokument w sprawie dokonania masowego mordu został podpisany 5 marca 1940 przez Stalina, Woroszyłowa (marszałka Związku Sowieckiego), Mikojana (polityka sowieckiego) i Mołotowa (ministra spraw zagranicznych ZSRS). Notatka zawiera także dopiski sekretarza, który dokument sporządzał. W dopiskach zapisano: Kalinin – „za”, Kaganowicz – „za”.

Skoordynowane działania sowiecko-niemieckie miały pozbawić Polaków już nie tylko przywództwa, ale warstwy ludzi wykształconych. Na prowincji eksterminacji podlegali nawet absolwenci sześcioklasowych szkół podstawowych. W niektórych gminach Podlasia wykształconymi ludźmi po wojnie byli absolwenci czteroklasówek. W rejonie Woźnejwsi został tylko jeden absolwent czteroklasówki, Ludwik Ziarko z Karczewa.

Niemieckim odpowiednikiem wyniszczenia warstwy kierowniczej narodu polskiego był tzw. Intelligenzaktion (Akcja Inteligencja), zakładający likwidację polskiej elity, głównie inteligencji na terenie włączonych do Niemiec. Byli to nauczyciele, księża, ziemianie, działacze społeczni i polityczni, członkowie Związku Zachodniego, Ligi Morskiej, Bractwa Kurkowego, Związku Strzeleckiego etc.

Posiedzenie Rady Obrony Generalnego Gubernatorstwa z 2 marca 1940 roku w Krakowie i posiedzenie Biura Politycznego WKP (b) z 5 marca 1940 roku w Moskwie, kończyły przygotowania do masowego wyniszczenia „polskiej warstwy przywódczej”.

Na posiedzeniu WKP (b) pod przewodnictwem Stalina, zadecydowano o natychmiastowej likwidacji polskiej warstwy kierowniczej, a więc oficerów i podoficerów rezerwy, policjantów, leśniczych, ziemian, nauczycieli, lekarzy, sędziów etc. Masowa zagłada elit miała się rozpocząć 4 kwietnia 1940. W tym samym czasie w Generalnym Gubernatorstwie kwestia eksterminacji polskiej warstwy kierowniczej przybrała już formę planu do realizacji.

Na początku kwietnia 1940 roku rozpoczęły się wywózki polskich jeńców i więźniów sowieckich łagrów do miejsc egzekucji. Z łagru w Kozielsku pierwszy transport wyruszył 3 kwietnia, drugi zaś 6 kwietnia 1940 roku. Pierwszy transport ze Starobielska wyruszył 5 kwietnia 1940 roku. Konwoje z Charkowa trwały od 5 kwietnia do 16 maja 1940 roku.

Uschyłku wiosny Beria wydał tajny rozkaz 001365, na mocy którego prawie 2000 enkawudzistów – morderców Polaków otrzymało nagrody i wyróżnienia za wykonanie zadań specjalnych, czyli za wymordowanie w Katyniu ponad dwudziestu tysięcy Polaków.

16 maja 1940 roku odbyła się w Krakowie „Konferencja w sprawie nadzwyczajnych posunięć, koniecznych dla zabezpieczenia porządku w Generalnym Gubernatorstwie”. Obecni byli m.in. gubernator Frank; szef rządu GG, Artur Seyss-Inquart; płk Rudolf Müller, szef policji w GG. Konferencja była poświęcona rezultatom akcji pod nazwą Intelligenzaktion przed spotkaniem gubernatora Franka z Hitlerem.

Niemcy wymordowali ponad sto tysięcy polskich inteligentów i setki tysięcy wysiedlili do Generalnego Gubernatorstwa. Byli mordowani i osadzani w obozach profesorowie wyższych uczelni, księża, nauczyciele, lekarze etc.

Po powrocie z Berlina gubernator Frank spotkał się 30 maja 1940 roku w Krakowie z funkcjonariuszami Generalnego Gubernatorstwa, którym przekazał zalecenia Hitlera w kwestii wymordowania inteligencji polskiej:

Führer wypowiedział się w ten sposób: to, co teraz uznaliśmy za kierowniczą warstwę w Polsce, należy zlikwidować, to, co wyrośnie na jej zmianę, trzeba unieszkodliwić i w odpowiednim czasie ponownie usunąć (Natalia Lebiediewa: Katyń. Bellona. Warszawa 1997, s. 140).

Cztery miesiące później, 2 października 1940 roku, gubernator Hans Frank spotkał się po raz drugi z Hitlerem i zanotował jego wypowiedź na temat Polaków w Generalnym Gubernatorstwie:

Generalne Gubernatorstwo jest naszym rezerwuarem siły roboczej do prostych prac – cegielnie, budowa dróg itd. Należy bezwarunkowo zwrócić uwagę na to, że nie może być żadnych „polskich panów”. Tam, gdzie są tacy polscy panowie, mają być oni, choćby nie wiem jak twardo to zabrzmiało, zabici… Führer podkreślił jeszcze raz, że dla Polaków może być tylko jeden pan i jest nim Niemiec. Dwóch panów obok siebie nie może być i nie ma na to zgody, dlatego wszyscy przedstawiciele polskiej inteligencji mają zostać zabici. To brzmi twardo, ale takie jest prawo życia.

Gdy układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 roku przywrócił stosunki dyplomatyczne między Polską a ZSRR, zerwane 17 września 1939 roku w związku ze stwierdzeniem strony sowieckiej, że „państwo polskie nie istnieje” (Mołotow: „urodliwoje dietiszcze
wiersalskowo dogowora” – pokraczny bękart traktatu wersalskiego), premier Władysław Sikorski zainteresował się polskimi jeńcami w ZSRS.

Wczasie wizyty w Moskwie, Władysław Sikorski powiedział: Poleciłem sprawdzić, czy nie ma ich w kraju, z którym mam stałą łączność. Okazało się, że nie ma tam żadnego z nich, podobnie jak w obozach jeńców wojennych w Niemczech. Ci ludzie znajdują się tutaj. Nikt z nich nie wrócił.

Na to Józef Stalin: To niemożliwe! Oni uciekli. Replikował gen. Władysław Anders: Dokądże mogli uciec? Stalin: No, do Mandżurii, na przykład. Zaprzeczył temu płk Leopold Okulicki: To niemożliwe, o tym byśmy wiedzieli. Stalin: Nie wiem, gdzie oni się podzieli.

Specjalne poszukiwania polskich oficerów prowadził – zresztą bezskutecznie, co było do przewidzenia – Józef Czapski, wcześniej jeniec Starobielska, wyciągnięty przez NKWD z wagonu do Katynia, a wiadomo, że „z wagonu faktycznie nie miał prawa się uratować” – twierdzi prof. Natalia Lebiediewa. Na ścianach wagonów były wydrapane zapiski: „Wiozą do lasu”. I dalej: „Stoimy w lesie. Stacja Katyń”.

W lesie katyńskim i w katowniach sowietów została wymordowana elita polskiego Narodu. Strzałami w tył głowy NKWD zamordował tych, którzy byli strażnikami tożsamości Polaków.

Zginęli oficerowie, uczeni, sędziowie, ziemianie, kapłani, lekarze; zginęli generałowie, uczeni, członkowie POW, członkowie partii politycznych, członkowie Ligi Antybolszewickiej i inni. Zginęli, bo nie chcieli zdradzić swej Ojczyzny, swego ojca, swej matki i brata. Byli zagrożeniem dla sowieckiego systemu zniewalania narodów.

Rodziny wymordowanych oficerów i funkcjonariuszy, jeśli tylko znalazły się w strefie sowieckiego zaboru, były wywożone na Syberię. Moja rodzina była w Jakucji, dwa tygodnie drogi na północ od kolei syberyjskiej. Była w Kazachstanie, na Półwyspie Kola i na Sołowkach.

Masowe deportacje Polaków, niewolnicza praca, likwidacja spokojnych obywateli – wszystko to stanowiło części składowe polityki ludobójstwa, wymierzonej przeciwko narodowi polskiemu, żeby zetrzeć na wieki samo pojęcie Polski (Natalia Lebiediewa: Tamże, 140). Wyniszczenie polskiej warstwy kierowniczej było równoznaczne z obcięciem głowy Polsce.

Niektórzy mieli szczęście i wrócili, niektórzy nie mieli szczęścia i zostali na zawsze w Rosji. Powrót do Polski tych, co przeżyli, oznaczał poniewierkę. Bo domy, ziemia, majątki były zabrane. Trzy litery PRL oznaczały więzienia, sądy doraźne, rozstrzeliwania pod chałupami, powszechny zamordyzm, upodlenie w powszechnej zabawie ludowej. Takie to życie bez głowy.

Michał Mońko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content