-4,5 C
Warszawa
czwartek, 9 grudnia, 2021

WAŻNA PRAWDA O HISTORII NIEZALEŻNEGO ZRZESZENIA STUDENTÓW – Artur Adamski

26,463FaniLubię

NZS był pierwszą organizacją, którą reżim Wojciecha Jaruzelskiego nie tylko zawiesił, ale formalnie zdelegalizował. Miało to miejsce już parę tygodni po wprowadzeniu stanu wojennego, w styczniu 1982 roku.

Od 13 grudnia 1981 Niezależne Zrzeszenie Studentów działało w podziemiu. Jednak tylko na jednej uczelni w Polsce udało się Zrzeszeniu zachować w konspiracji pełną ciągłość organizacyjną od roku 1981 do 1989. Tą jedyną uczelnią, na której NZS działał w sposób nieprzerwany, co roku przyjmując nowych członków i przekazując działalność w ręce kolejnych przychodzących na studia roczników, był Uniwersytet Wrocławski.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Z NZS – u wrocławskiej alma mater wywodzi się wiele postaci z najwyższych szczytów polskiego życia politycznego. Należą do nich Bogdan Zdrojewski, Grzegorz Schetyna, Ryszard Czarnecki czy Jacek Protasiewicz. Zasługi żadnego z nich nie miały jednak rangi przesądzającej o wyjątkowości NZS – u Uniwersytetu Wrocławskiego. Człowiekiem, któremu w największym stopniu zawdzięcza on to, co nie udało się nigdzie indziej, jest ktoś całkowicie inny.

Co stanowiło o tym, że organizacja prześladowana i zepchnięta do podziemia żyła nadal? Tym „czynnikiem stanowiącym o podziemnym życiu” było przede wszystkim wydawania własnej prasy. W przypadku NZS-u Uniwersytetu Wrocławskiego było nią głównie podziemne pismo pt. „Komunikat”. Regularnie, bez żadnych przerw, ukazywało się ono od roku 1981 aż do 1989. I była to zasługa przede wszystkim jednego człowieka, który przez szereg najtrudniejszych lat zapewniał jego druk. W swojej książce pt. „Czas próby” potwierdza to działacz podziemnego NZS – u Roman Kowalczyk. W swoich wspomnieniach stwierdza on, że konspiracyjna organizacja wrocławskich studentów swoją poligrafię zawdzięczała przede wszystkim pewnemu „człowiekowi od czarnej roboty”.

Jak to często bywa – to nie ludzie najbardziej ofiarni i najbardziej zasłużeni czerpią profity ze swej szlachetnej przeszłości. Stąd i ten student, który w czasach konspiry wziął na siebie trud trwającego całe lata organizowania druku i drukowania, nie został potem ministrem, szefem rządzącej w Polsce partii ani też posłem, senatorem czy eurodeputowanym. Pozostał osobą szerzej nieznaną, która po opuszczeniu murów uczelni nie zajmowała się robieniem kariery, ale zwyczajnym trudem, związanym z utrzymywaniem swojej rodziny.

Eugeniusz Dedeszko – Wierciński Foto: Youtube: KONIEC SYSTEMU ODC 106 CZ 2 – „Moralny upadek Schetyny”

Kim więc był ten człowiek, bez którego nie byłoby wyjątkowości NZS-u Uniwersytetu Wrocławskiego a tym samym karier tych, którzy tym bezprecedensowym sukcesem mogli się szczycić? Bo przecież bez tej wyjątkowości nie zaistniałyby kariery Jacka Protasiewicza czy Grzegorza Schetyny. Człowiekiem tym jest Eugeniusz Dedeszko – Wierciński.

Gienio działalność w NZS – ie łączył z tytaniczną wręcz aktywnością w szeregach Solidarności Walczącej. Był członkiem Rady Oddziału SW Dolny Śląsk, w ramach Akcji Studenckiej Solidarności Walczącej brał udział w wydawaniu pisma pt. „Kontra”. Tego, w czym jeszcze uczestniczył, ciągle mogę się tylko domyślać. Mam nadzieję, że w końcu opowie o tym więcej. Podziemnym drukarstwem zajmował się od samego początku stanu wojennego. Szybko stał się nie tylko mistrzem poligrafii, ale też wszystkiego, co wiąże się z pracą wydawniczą. Związek z Solidarnością Walczącą dawał mu duże możliwości. Dzięki temu nigdy nie brakowało papieru, materiałów poligraficznych, lokali do druku, ludzi do pomocy. Skutkiem tego pismo „Komunikat” NZS – u Uniwersytetu Wrocławskiego przez osiem lat, nawet w okresach najbardziej masowych aresztowań, ukazywało się w dużym nakładzie, dobrej jakości technicznej i z regularnością szwajcarskiego zegarka.

Cieszę się ogromnie, że Gienio uczestniczył w niedawnych obchodach 40 Rocznicy NZS – u. I cieszę się, że przy okazji panelowej dyskusji z udziałem Piotra Krukowskiego i prof. Tomasza Głowińskiego mogłem choć krótko przypomnieć kolosalną rolę, jaką Gienio odegrał w pełnych mozołu i dramatu latach osiemdziesiątych XX wieku.

Artur Adamski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content