-4,5 C
Warszawa
czwartek, 9 grudnia, 2021

Miller nie kibicuje Polsce – Artur Adamski

26,463FaniLubię

Leszek Miller stwierdził, że „nie kibicuje polskiemu rządowi w jego sporze z Izraelem, bo on w niczym rządowi temu nie kibicuje”. Trudno o bardziej precyzyjną kwintesencję sposobu myślenia komunistycznego aparatczyka, który swoją karierę zbudował na służbie reżimowi realizującemu sowieckie interesy.

Mamy w polskiej historii liczne postacie, o które czasem od wieków toczą się spory. Rychezie, żonie Mieszka II, wielu zarzuca oddanie niemieckim interesom. Wiele jednak wskazuje na to, że bez jej wsparcia Kazimierz Odnowiciel nie dźwignąłby naszego państwa z głębokiego kryzysu monarchii wczesnopiastowskiej. Nie jednej lamentuje nad profrancuskim lobby, w XVII wieku dążącym do oddania korony księciu Kondeuszowi. A przecież postać ta to całkowite przeciwieństwo Henryka Walezego, przywoływanego jako przykład porażki „francuskiego eksperymentu”. Realia Rzeczpospolitej były takie, że niemal skazana była ona na króla obcego pochodzenia a Kondeusz wyglądał właśnie na kogoś, kogo wtedy potrzebowała – z głową na karku i talentem dowódczym najpierwszej wielkości. Do tego sojusz z Francją był wówczas logiczny, bo Ludwik XIV nie tylko dążył do osłabiania Habsburgów, ale też potrafił dostrzegać i stopować rozwój innych potęg. Można by więc liczyć na osłabianie przynajmniej dwojga z późniejszych trojga naszych zaborców. Zaciekłe spory Polacy toczą o postać Aleksandra Wielopolskiego. Jedni widzą w nim tylko zdrajcę, inni wskazują na konsekwencję w ratowaniu i odbudowywania dla Polski tego, co było wówczas możliwe.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Zawsze będę miał w pamięci rozmowy z Kornelem Morawieckim. W tym oczywiście także te o PRL-u. Rzecz jasna – Kornel był w tej sprawie bardzo krytyczny. Były jednak fakty, które doceniał. Zauważył kiedyś na przykład, że w dużej mierze to właśnie Jaruzelskiemu Warszawa zawdzięcza metro. Trudno zaprzeczyć, że za budowę stołecznej kolei podziemnej brały się różne rządy kilkakrotnie, po raz pierwszy w okresie międzywojennym. Żadne nie zdołały doprowadzić do uruchomienia choćby najkrótszego odcinka. Czy to się nam podoba, czy nie, pierwszymi którzy za sprawę tę wzięli się skutecznie, byli komuniści z reżimu stanu wojennego. I Kornel Morawiecki, słynący jako najbardziej nieprzejednany z najbardziej skrajnych antykomunistów, dokonanie to potrafił docenić. „Trzeba im to uczciwie oddać jako ich zasługę” – mówił Kornel.

W latach, w których był prezesem banku, Mateusz Morawiecki ubolewał nad marnym rozwojem gospodarczym, nad licznymi patologiami i błędami. Długo przed tym, zanim został wicepremierem, zaproponowano mu członkostwo w radzie gospodarczej przy premierze rządu, którego zwolennikiem wcale nie był. Zgodził się na to w nadziei, że będzie mógł coś zaproponować, na coś wpłynąć. Wielu krok ten mu odradzało. On sam wahał się, ale żartował przywołując postać świętego Prokopa. Wg czeskiej legendy święty ten miał zaprząc diabła i za jego pomocą orać pole. Mateusz Morawiecki interpretował to tak: „To jest całkowicie obcy mi rząd, ale to jest moje państwo”. Jak się jednak wkrótce przekonał – rada gospodarcza była fikcją. Na jej obradach premier Donald Tusk pojawił się jeden jedyny raz. Na bardzo krótko i ani przez chwilę nie chciał słuchać tego, co zebrani mieli mu do powiedzenia. Było to jedno z dwóch (dosłownie: dwóch) spotkań Tuska z obecnym premierem. Niedługo potem Mateusz Morawiecki z uczestnictwa w ciele, które okazało się fikcją, zrezygnował.

Wiele to jednak mówi o jego postawie, o stosunku do Polski. Ktokolwiek by nią rządził – jest to jego Polska. Ojczyzna, której służy się zawsze. Postawa, której ilustracją są słowa „temu rządowi nie kibicuję w niczym” jest odwrotnością wszystkiego, co kojarzyć się może z postawą państwowca. Trudno o większe nieszczęście od władzy takich, których dobro państwa interesować może tylko i wyłącznie wtedy, kiedy to właśnie oni nim rządzą.

Są więc w historii Polski postacie niejednoznaczne, o które toczą się i toczyć się będą spory. Są też postacie upiorne tak, jak Jaruzelski, ale którym nawet najwięksi antykomuniści mogą coś zaliczyć na plus. I są też takie, którym na plus czegokolwiek zaliczyć nie sposób.

Artur Adamski

Magazyn w pełnej wersji poniżej. Kliknij i czytaj online!

Możliwe powiększenie oraz pobranie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content