21.3 C
Warszawa
sobota, 20 lipca, 2024

Zwycięstwo rosyjsko niemieckiego gazociągu Nord Streem-2

26,463FaniLubię

Trochę poniewczasie pojawiają się nieśmiałe komentarze, że od dawna wiadomo było o nieskuteczności polsko-ukraińskiego protestu w sprawie rurociągu Nord Streem-2, który omijając Ukrainę, ma dostarczać rosyjski gaz ziemny do Europy Zachodniej.

Porażka w tej sprawie jest o tyle dotkliwa, że nasz sprzeciw skierowany był przeciwko mocarstwom nie tylko europejskim, jak Niemcy i Francja, ale też azjatyckim, jakim niewątpliwie jest Rosja. Cofnięcie przez USA nałożonych na ten rurociąg restrykcji, ostatecznie przesądza o niepowodzeniu wszelkich związanych z tym protestów, przynajmniej w kontekście oddania go wkrótce do użytku. Oczywiście, nikt nam nie zabrania dalszych protestów, ale wpływają one tylko na pogorszenie naszych relacji z najważniejszymi mocarstwami świata. Można by to zaakceptować, gdybyśmy byli jednym z tych mocarstw, ale tak nie jest, co raczej naraża nas na śmieszność na globalnym rynku wzajemnie uzupełniającej się polityki. Sytuacja pogarsza się, bo widząc to, znacznie mniejsze od nas państwa zaczynają zgłaszać pretensje do blokowania naszych interesów. Tym pewnej poczynają sobie, mając na zapleczu jednoczesne poparcie Niemiec, Francji i Rosji w Europie. To kraje znacznie ważniejsze od Polski, z którymi, chcąc nie chcąc, musimy się liczyć. Efektem jest niekończąca się debata nad wstrzymaniem wydobycia w kopalni „Turów” oraz wstrzymanie przez Danię budowy norweskiego gazociągu do Polski. To materialny wymiar naszego sprzeciwu dla Nord Streem-2. Jeżeli ten sprzeciw się utrzyma, to kolejne nasze kłopoty gospodarcze na międzynarodowym rynku są prawie pewne. Nic nie zyskując na protestach, tracimy nasze konkretne atuty energetyczne. Pozostawiając na uboczu wszelkie narzekania, zastanówmy się, dlaczego stało się tak, a nie inaczej.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Powtórka ze strategii Nixona

O inicjatywie dyplomatycznej Nixona pamięta się jako o wielkim strategicznym przełomie epoki powojennej. „Otwarcie Chin” wynikało z faktu, że zarówno Nixon, jak i Mao Zedong zaczęli postrzegać Związek Radziecki jako największe zagrożenie dla siebie. Nawiązując stosunki dyplomatyczne, mogli zmusić Sowietów (którzy niedawno najechali Czechosłowację, a następnie prowadzili krótką, ale brutalną wojnę graniczną z Chinami) do ponownego rozważenia agresywnej polityki. Rosja jest teraz bardziej izolowana aniżeli Związek Radziecki, stała się niebezpiecznie zależna od Chin. Jednak głównym beneficjentem antyzachodniego antagonizmu Putina w ciągu ostatniej dekady nie była Rosja, lecz Chiny. To one odniosły największe korzyści z otwarcia na Zachód. Rosja odwrotnie, poddana stale zachodnim sankcjom skazana jest na stagnację. Siły bezpieczeństwa nadal są kluczowym resortem monitorującym globalną sytuację gospodarczą Rosji na świecie. Podobnie jak wielu przedstawicieli rosyjskich sił bezpieczeństwa, Putin zdaje sobie sprawę, że jego kraj odniósł niewielkie korzyści ze stosunków z Chinami Xi. Chociaż Chiny masowo inwestują w firmy i infrastrukturę na całym świecie (w dużej mierze dzięki podpisanej przez Xi Inicjatywie Pasa i Szlaku), tylko niewielka ilość chińskich pieniędzy trafiła do Rosji, gdzie są rozpaczliwie potrzebne, aby zrównoważyć skutki zachodnich sankcji. Stany Zjednoczone nie maja innego wyjścia, jak tylko zaakceptować Putina takim, jakim jest, czyniąc go coraz bardziej zależnym od zachodnich technologii i kredytów. Po prostu Putinowi może się to lepiej opłacać, aniżeli mało wydajny gospodarczy sojusz z Chinami. Podsumowując ten wątek, trzeba zauważyć, że cele polityki zagranicznej USA, są priorytetowe dla tego państwa, a polskie interesy, jak zawsze mogą być co najmniej drugo – a być może nawet trzeciorzędne. Nasza ostrożna polityka w tej sprawie inna dostrzegać amerykańskie priorytety, wtedy nie bylibyśmy izolowani przez naszych sąsiadów, co się obecnie dzieje.

Biden w Europie i Merkel w USA

Pomimo protestu dawnych postkomunistycznych państw UE na czele z Polską, prezydent USA Joe Biden, podczas europejskiej wizyty uzyskał akceptację swojej polityki zarówno prezydenta Francji Emmanuela Macrona, jak i kanclerz Niemiec Angeli Merkel, którzy w swoim własnym interesie też dążą do więzi z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Tym bardziej, że głównym globalnym zagrożeniem dla zachodnich demokracji są Chiny. Putin, podobnie jak Stalin w czasie II wojny światowej, może być ich sojusznikiem, dzięki któremu maja oni szansę na sukces. Podczas wizyty niemieckiej kanclerz Angeli Merkel w USA (15.07.2021), omawiana była sprawa Nord Streem -2. Co było do przewidzenia, obie strony podtrzymały swoje dotychczasowe stanowisko w tej sprawie.

Francuski sojusznik USA

Jeszcze za prezydentury Donalda Trumpa wydawało się, że Polska jest pierwszym sojusznikiem USA na tym kontynencie. Być może, że propagandowo tak to nawet wyglądało, choć realia były dla nas coraz mniej korzystne. Nowa polityka amerykańska w Europie, potrzebuje nowych jej przedstawicieli. Ponieważ w polityce tej chodzi o pozyskanie Rosji, Polska akurat najmniej się do tego nadaje. Nasza wieloletnia polityka krytyki wszystkiego, co dzieje się w Rosji spycha nas na margines zarówno europejskiej, jak i światowej polityki. Tymczasem rola Francji jako partnera USA w Europie staje się coraz ważniejsza. Amerykański portal „Project Syndicate” poświęcony polityce zagranicznej USA, dość prosto wyjaśnia ostatnie wydawałoby się zawiłe działania w tej sprawie prezydenta i rządowej administracji Stanów Zjednoczonych. Najlepszy ich europejski sojusznik mieszka w Pałacu Elizejskim. Z zaangażowaniem we francuskie ożywienie gospodarcze dorównujące ożywieniu gospodarczemu Merkel w Niemczech, Macron oferuje również coś, czego ona nie robi: przedstawia jasną, realistyczną ocenę świata i wyzwań stojących przed Zachodem. W przeciwieństwie do dzisiejszych przywódców zachodnich, Macron nie tylko pojmuje zachodzące zmiany, ale także zainicjował dalekowzroczny program reform wojskowych, aby stawić czoła nowej epoce niepewności. Rozumie, że Francja potrzebuje większej gotowości wojskowej, ale także zaktualizowanej doktryny wojskowej.

Niemcy w Warszawie

Niemiecki minister spraw zagranicznych 1 lipca przybył z oficjalną wizytą do Polski. Stosunki polsko-niemieckie ostatnio są nie najlepsze. Wypowiedzi ministra potwierdziły ten stan, co nie jest dobrą prognozą dla naszych interesów. Niemcy są czwartym gospodarczym mocarstwem świata i naszym najbliższym sojusznikiem w Europie. Jednoczesna utrata poparcia politycznego pierwszych światowych mocarstw, jakimi są Stany Zjednoczone i Niemcy, to „sztuka”, jakiej dotąd od 33 lat nie dokonał żaden rząd polski. Minister Heiko Maas ,broniąc gazociągu Nord Stream-2, powiedział, że Europa znalazłaby się w „trudnej sytuacji”, gdyby powiązania gospodarcze z Rosją zostały zerwane. – To byłoby nie tylko niewłaściwe, lecz także groźne dla naszych interesów w Europie w dziedzinie bezpieczeństwa – przekonywał na konferencji prasowej. Izolowanie Rosji doprowadziłoby jego zdaniem do tego, że wraz z Chinami utworzyłaby ona największy na świecie „kompleks przemysłowy”, dlatego nie uważa on tego za „właściwą strategię”. 

Nord Streem-2 zamiast holenderskiego gazu

Po drugiej wojnie światowej Holandia wydała gigantyczne pieniądze na poszukiwania gazu ziemnego, było to ok. 24,5 mld USD, czyli dziś równowartość wysłania człowieka na Księżyc. W 1959 roku w miejscowości Groningen dokonano odkrycia jednego z największych złóż gazu ziemnego na świecie o zasobach 2,8 md m3. Dostęp do nich uzyskały Wielka Brytania, Holandia i Norwegia. Mniejszymi kawałkami tego „tortu” obdzielono jeszcze Danię, Niemcy i Francję. Skrawek złoża dostała też Belgia. Przez ponad pół wieku północne kraje Europy Zachodniej korzystały z tego gazu po kosztach jego eksploatacji. W lecie 2013 r. obszarem Groningen wstrząsnęła seria niespotykanych tam nigdy dotąd trzęsień ziemi o sile 3,9 stopni w skali Richtera, co definitywnie przekreśliło możliwości wznowienia na dawną skalę wydobycia gazu z holenderskiego złoża. Ten rok jest ostatnim w którym wydobywa się jeszcze gaz z tego złoża. Można powiedzieć, że dla krajów tych szczęśliwie się składa, że zamiast holenderskiego gazu, otrzymają oni podobne jego ilości sprowadzane przez Nord Streem-2. I to jest główna przyczyna dla której Niemcy starają się o jego uruchomienie. Są to sprawy powszechnie znane na europejskim rynku gazowym, dlatego też przebywający w Warszawie niemiecki minister taktownie je przemilczał.

Więcej przyjaciół, mniej wrogów

Na koniec trzeba powrócić do polityki szanowania interesów naszych sąsiadów i raczej uzgadniać je, aniżeli próbować je zniweczyć. Tym bardziej, że sąsiedzi ci są znacznie silniejsi od nas i mogą w niemiły sposób dać nam to odczuć. Szanując interesy innych, mamy prawo domagać się, aby i nasze propozycje biznesowe były traktowane podobnie. Choć nie musimy sprzyjać niemiecko-rosyjskim porozumieniom, to jednak winniśmy podchodzić do nich ostrożnie, a zamiast gwałtownych sprzeciwów, zachować przynajmniej neutralność. Nie wspominając już o handlowym, a nie tylko politycznym podejściu do tego problemu, aby na rosyjsko-niemieckiej transakcji próbować jeszcze zarobić.

W tym kontekście polska polityka zagraniczna winna unikać ideologizacji, a wszystkich partnerów traktować jednakowo i bardziej szukać przyjaciół aniżeli wrogów.

Adam Maksymowicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
274SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content