5 C
Warszawa
wtorek, 5 marca, 2024

Mateusz Morawiecki o Bitwie pod Trzcianą

26,463FaniLubię

W ostatnią niedzielę, z inicjatywy premiera, miały miejsce obchody rocznicy jednej z nieco zapomnianych wielkich bitew polskiej historii. W Trzcianie miała miejsce wspaniała uroczystość, po której grupy rekonstrukcyjne odtworzyły przebieg zmagań sprzed blisko czterystu lat. Otwarta też została trasa wyposażona w zasilane bateriami słonecznymi punkty informujące o przebiegu walk w obronie polskiego Wybrzeża, jakie miały miejsce w trzeciej dekadzie XVII wieku. Zarówno premier, jak i wszyscy zaangażowani w niniejszy projekt liczą na to, że mniej znana a mająca ogromne historyczne znaczenie wojna ze Szwecją z lat 1626 – 29 zostanie dzięki temu przywrócona narodowej pamięci. Liczyć na to można tym bardziej, że pieczołowicie rekonstruowana bitwa pod Trzcianą była utrwalana przez wiele ekip filmowych. W wydarzeniu tym wzięła udział wyjątkowo duża ilość świetnie wyposażonych miłośników barwy i broni.

Jak się okazało niemal w ostatniej chwili – w wydarzeniach tych udziału wziąć nie mógł sam ich inicjator. W związku z kolejnymi klęskami żywiołowymi musiał być bowiem w tym czasie obecny w miejscowościach dotkniętych nagłymi, niszczycielskimi nawałnicami. Do uczestników skierował jednak swój list, w którym wiele mówi o doniosłości polskiej obrony przed siedemnastowiecznym naporem szwedzkiej armii:

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

„Wasza Ekscelencjo Księże Biskupie, Szanowny Panie Wojewodo Pomorski, Szanowny Panie Wójcie Gminy Ryjewo, wszyscy Szanowni Państwo organizatorzy oraz uczestnicy uroczystości upamiętniającej bohaterską walkę żołnierzy Rzeczpospolitej w obronie Ojczyzny!

Żałuję, że pilne państwowe obowiązki uniemożliwiają mi obecność na wydarzeniu tak ważnym i że niemożliwym okazało się moje osobiste spotkanie z tymi, którym zawdzięczamy utrwalanie pamięci o twardej, ofiarnej, skutecznej walce naszych przodków o niepodległość naszego kraju, o zachowaniu w jego granicach Polskiego Pomorza – ziemi dla naszej Ojczyzny bezcennej, ziemi absolutnie niezbywalnej.

Moja wdzięczność za ten znaczący akt narodowej pamięci, będący wielką lekcją historii dla całej Polski jest tym większa, że chodzi o przypomnienie wydarzeń dawnych i zarazem, jakże niesłusznie, słabiej dziś pamiętanych, nieco mniej znanych.

Każde rzetelne działanie na rzecz narodowej pamięci jest ogromnie potrzebne i zawsze zasługuje na wdzięczność. Serca nam rosną szczególnie wtedy, gdy młodzi ludzie poświęcają swój czas pamięci i prawdzie o bohaterstwie, osiągnięciach i martyrologii Polaków XX wieku. Zasadne jest jednak przecież pytanie, czy postawa, dokonania i cierpienia Polaków z wcześniejszych stuleci mogą mieć dla nas mniejszą wartość? Dzieje naszego państwa to już blisko jedenaście stuleci a tak długie jego trwanie zawdzięczamy przecież temu, że w bezliku pokoleń nie brakowało Polaków pragnących Polskę budować i bez wahania stających do jej obrony. Nie wolno nam więc zapominać także tego, co zawdzięczamy naszym pradziadom nawet sprzed ponad tysiąca lat. Bez pracy, wiary, geniuszu, ofiary Polek i Polaków także tych bardzo odległych lat – Polski byśmy przecież dzisiaj nie mieli. Jesteśmy winni wdzięczność drużynom Mieszka I i Bolesława Chrobrego, nie lękającym się stawić czoła największym potęgom, by obronić polską niezależność. Powinniśmy być wdzięczni cywilnym obrońcom Głogowa, Niemczy i innych grodów zdecydowanych trwać przy Polsce. Tak, jak i matkom wszystkich pokoleń, wychowywanych dla naszej Ojczyzny. Jesteśmy winni wdzięczność wszystkim, niezliczonym a najczęściej bezimiennym jej obrońcom. I nasza wdzięczność nie powinna być mniejsza, jeśli dotyczy patriotyzmu i bohaterstwa sprzed czterech czy dziesięciu stuleci.

Bitwa pod Trzcianą to wydarzenie mniej dziś znane od takich sukcesów polskiego oręża, jak triumf grunwaldzki, kircholmski czy wiedeński. Tym większy pokłon należy się Pomorskiej Inicjatywie Historycznej i wszystkim, którzy do przypomnienia wiktorii trzciańskiej się przyczynili. Wydarzenie to jest bowiem w naszej narodowej historii ogromnie ważne. Rangę stoczonej walki zaliczyć należy do kategorii starcia o „polskie być albo nie być” a rozmiar odniesionego sukcesu militarnego ma skalę ogromną. Gra toczyła się o przynależność polskiego Pomorza. Bez tej ziemi, bez ujścia Wisły – cała Polska skazana była na degradację. A to oznaczałoby, że nie byłaby ona w stanie kontynuować skutecznego oporu przed nieustannymi najazdami innych agresorów, napierających głównie ze Wschodu i z Południa. Szwedzki atak na Pomorze wykorzystywał właśnie zaangażowanie polskich sił zbrojnych na przeciwległych krańcach Rzeczpospolitej. Większość obrońców naszych granic najpierw musiała uporać się z kolejną nawałą tatarską, by móc skupić swe siły na walce z kolejnym przeciwnikiem. A była nim stojąca wówczas u szczytu swej potęgi armia Szwecji, dowodzona przez króla Gustawa II Adolfa – do dziś powszechnie uważanego za jednego z największych wodzów wojskowych w dziejach świata. Naprzeciw tego najeźdźcy w czerwcu roku 1629 stanął hetman polny koronny Stanisław Koniecpolski. Miał dwa razy mniej żołnierzy i kilka razy mniej armat. Okazał się być jednak lepszym dowódcą od Gustawa Adolfa a jego ludzie lepszymi wojownikami od profesjonalistów ze szwedzkiej armii, budzącej respekt w całej Europie.

Ogromnie się cieszę, że organizatorzy upamiętnienia geniuszu wodzów i bohaterstwa żołnierzy Rzeczpospolitej nie ograniczyli się do zorganizowania uroczystości, ale że powstała również ścieżka edukacyjna, obejmująca także Straszewo i Pułkowice. Często bywa bowiem tak, że pamięć zawęża się do miejsc najbardziej z danym wydarzeniem związanych. A przecież wojna z lat 1626 – 1629 pełna była wielu innych bitew i potyczek, w których ginęli nie mniej godni wdzięcznej pamięci bohaterscy obrońcy Ojczyzny. Pamiętajmy o nich, tak jak i o wszystkich naszych poległych w całych dziejach polskiego państwa i polskiego narodu.

W imieniu rządu Rzeczpospolitej Polskiej Pomorskiej Inicjatywie Historycznej oraz wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętnienia obrońców Polski oraz Bitwy pod Trzcianą składam serdeczne słowa uznania i podzięki.

Z wyrazami szacunku
Mateusz Morawiecki
Prezes Rady Ministrów”

Pamięć premiera o mniej znanych a ogromnie ważnych wydarzeniach sprzed czterystu lat powinna dać do myślenia tym, którzy władają dziś np. Wrocławiem a najskromniejszym nawet gestem nie odnoszą się do najważniejszych wydarzeń z jego historii. Wrocław miał w swych dziejach postacie takie, jak Witelon, który był jednym z największych uczonych średniowiecznej Europy. Gdzie jest jakikolwiek znak pamięci, związany z jego postacią? To z Wrocławia, ćwierć wieku przed Marco Polo, jako pierwszy Europejczyk w dziejach w wyprawę na Daleki Wschód wyruszył Benedykt Polak, pierwszy w dziejach świata autor słownika języków Wschodu. Czy jest gdzieś na świecie inne miasto zdolne w równym stopniu zapominać o posiadaniu w swej historii postaci takiej miary? Wszak wrocławianin Benedykt Polak to najpierwszy w dziejach światowej nauki twórca filologii orientalnej. Przed paroma laty mieliśmy też tysięczną rocznicę kolosalnego triumfu Bolesława Chrobrego, uwieńczonego Pokojem w Budziszynie a którego jednym z punktów kluczowych i jednym z najpierwszych beneficjantów był Wrocław. Czy ktokolwiek z włodarzy miasta o tym w ogóle wiedział i pamiętał?

Fakty mówią same za siebie – również w takich sprawach, jak troska o polskie dziedzictwo, premiera Mateusza Morawieckiego od tych, którzy rządzą Wrocławiem, dzieli nieprzebyta przepaść…

AA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
273SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Skip to content