19,3 C
Warszawa
sobota, 2 lipca, 2022

Polska i surowce krytyczne UE – Adam Maksymowicz

26,463FaniLubię

Komisja Europejska po raz czwarty ogłosiła listę krytycznych surowców energetycznych dla gospodarki UE. Lista ta i jej uzasadnienie spotkały się z uznaniem krajowych mediów. Szczególnie pozytywnie komentowano konieczność uniezależnienia się UE od dostaw z krajów, które zmonopolizowały ich wydobycie.

Przykładowo dotyczy to pierwiastków ziem rzadkich, których 98 proc. na rynek europejski trafia z Chin. Podobnie 71proc. platyny pochodzi z RPA i tyle samo kobaltu z DRK. Komisja uważa, że obecne jej uzależnienie od paliw kopalnych nie może być zastąpione zależnością od surowców krytycznych. Dlatego zapowiada utworzenie w najbliższych tygodniach Europejskiego Sojuszu na rzecz Surowców. Unijny dokument proponuje wykorzystanie zasobów Norwegii i Ukrainy oraz potrzebę w tym zakresie zintegrowania Bałkanów Zachodnich, zauważając, że Serbia ma borany, a Albania ma złoża platyny. Planuje się nawiązać pilotażowe partnerstwo z Kanadą i z zainteresowanymi państwami Afryki oraz z krajami sąsiadującymi z UE.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Pośrednio UE odniosła się do polskich problemów surowcowych związanych z procesem transformacji górnictwa węglowego. Specjalny nacisk ma być tu położony na zaangażowanie doświadczonej kadry górniczej w poszukiwanie i eksploatację krytycznych surowców na terenie państw UE. Komisja zamierza powołać specjalny program poszukiwania surowców pod nazwą „Coprnicus” oraz program badań naukowych i innowacji „Horyzont Europa”, który ma również wspierać zastosowania nowych technologii górniczych oraz uzyskiwanie surowców na drodze recyklingu. Być może, że nie byłoby potrzeby wspominania o tych zamiarach UE dotyczących surowców krytycznych, gdyby nie fakt, że rozważania krajowych mediów i ekspertów z tej dziedziny, prowadzone są w całkowitym oderwaniu od polskich realiów. Dotyczą one zarówno krajowej polityki surowcowej, jak i dostaw surowców krytycznych. choćby tylko dla krajowego przemysłu odnawialnych źródeł energii (OZE), czy minerałów dla produkcji samochodów elektrycznych. Niepokojące jest również milczenie w tej sprawie rządowych agend odpowiedzialnych za ten stan rzeczy.

Budzenie ze snu

Agencja Reuters informując o decyzjach UE z przekąsem pisze, że „Europa z opóźnieniem obudziła się i zauważyła, że ma problem z metalami”. To fakt, że Europa się obudziła, można do tego tylko dodać, że lepiej późno, niż wcale. UE zamierza energicznie przystąpić do odbudowy swojego potencjału niezbędnych surowców. Powstaje pytanie, jaki będzie udział Polski w tym surowcowym biznesie UE? Na razie wydaje się, że nas to nie dotyczy. Dlaczego? Odpowiedzi jest sporo. Po pierwsze propagandowo jesteśmy pod względem surowcowym najbogatszym krajem UE. Dlatego nie prowadzimy i niczego nie poszukujemy, bo wszystko to mamy. Nie korzystamy z tego bogactwa, gdyż brak jest odpowiednich technologii, i potrzebnych na to kapitałów. Zagranicznego kapitału nie wpuścimy, bo jest to „wyprzedaż bogactwa narodowego”. Ponieważ nie eksploatujemy tych bogactw naturalnych wszystkie je musimy importować. Trzeba przyznać, że jest to sytuacja dość wygodna. Nie musimy się martwic o żadne pozwolenia, protesty, koszta i istniejące ryzyko niepowodzenia. To mamy z głowy. Ta polityka surowcowa była również dotąd popularna w UE. Teraz odchodzi się od łatwych rozwiązań importowych, bo na horyzoncie pojawiają się chmury burzowe, które mogą zerwać importowe dostawy. Politycy i górnictwo UE dostrzega to i zawczasu próbuje się zabezpieczyć. Na tym tle polski „sen” surowcowy trwa nadal. Surowcowe decyzje UE są już dzwonkiem alarmowym i doprawdy najwyższy czas na przebudzenie się ze snu o samowystarczalności i niezależności surowcowej najbogatszego w surowce kraju UE. Pośrednio dokument UE zwraca na to uwagę na tle innych krajów nie wymieniając Polski jako swojego surowcowego zaplecza. Przypomnieć trzeba o dwóch tylko naszych możliwościach dostawy surowców krytycznych dla potrzeb UE.

Wanad

Ilość wanadu w polimetalicznych złożach żelaza, tytanu i wanadu „Krzemianki” k/Suwałk ocenia się na ok. 15 mln ton po 60 -70 000 USD za tonę wychodzi ok. 1 biliona USD! Przyjmując nawet 10 krotny błąd tych bardzo przybliżonych obliczeń, to i tak jest to liczba, którą warto zweryfikować szczegółowymi badaniami i analizami opłacalności takiej inwestycji. Przypuszczalnie ten rząd wartości wchodzi w rachubę na co wskazuje ogłoszona w 2014 r. książka Dominika Rettingera „Klasa”. Jej konsultantami byli wymienieni z nazwiska najwyżsi urzędnicy państwowi odpowiadający za policję kryminalną i służby specjalne. Główny wątek tej powieści został cztery lata wczesnej zapowiedziany w notatce prasowej dotyczącej zainteresowania się tymi złożami inwestorów z USA (Gazeta Współczesna – Amerykanie zainteresowani suwalską rudą. 27.03.2003). Część pieniędzy przeznaczonych na ten cel, miała pochodzić z amerykańskiego funduszu offsetowego związanego z zakupem samolotów F-16 i miała być przeznaczona na eksploatację rud polimetalicznych w gminie Jeleniewo. Była to suma ok. 6 mld USD. Pomijając wątki sensacyjne trzeba zweryfikować wyniki badań z przed prawie pół wieku i na nowo podjąć stosowne w tej sprawie decyzje. Odnotować trzeba, że na Suwalszczyźnie istnieje duże poparcie społeczne dla tego rodzaju inwestycji.

Fluoryt i baryt

To kolejne minerały krytyczne znajdujące się na aktualnej liście UE. Łączne zasoby tych minerałów znajdujące się w złożu Stanisławów k/Jawora na Dolnym Śląsku ocenia się na ok. 5,3 mln ton. Obie kopaliny były eksploatowane do końca lat minionego wieku. Brak opłacalności spowodowany był drogim transportem samochodowym ciężkiego urobku do odległego o ok. 30 km Boguszowa, gdzie istniał jeszcze stary poniemiecki system flotacji. Krajowe banki odmówiły kredytu na około 1 mln USD na miejscową inwestycję dla podobnego zakładu na miejscu, co spowodowało zamknięcie tej kopalni. Jej powtórne otwarcie nie powinno być technicznym problemem, gdyż eksploatacja prowadzona była na wysokim wzniesieniu, przy niskim poziomie zwierciadła wody i w litych masywnych skałach, w których dawne wyrobiska zjazdowe i eksploatacyjne zachowały się do chwili obecnej. Na razie nikt nie zamierza tego czynić, chociaż minerały te są uważane za krytyczne dla UE, a tym samym chyba również i dla nas.

Nikiel

Jest jednym z minerałów o szczególnym znaczeniu dla UE ze względu na jego kluczową rolę w produkcji akumulatorów dla samochodów elektrycznych. Jedyne w Europie złoże niklu znajduje się kilka kilometrów na północ od Ząbkowic Śl. na Dolnym Śląsku. Przy szosie E-12 łączącej Wrocław z Kudową Zdrój. Jego odkrywkowa eksploatacja z przerwami trwała od 1920 r. do 1983 r. Została ona zaniechana ze względu na brak inwestycji związanych z ochroną środowiska. Ustalono, że na trzech sąsiadujących wzgórzach znajduje się jeszcze ok. 17,2 mln ton rudy o zawartości ok. 1 proc. Ni, Ilość metalu ocenia się na ok. 150 tys. ton. Jego cena wynosi ok. 18 tys. USD za tonę, co daje wartość ok. 2,7 mld USD. Ujemną stroną dla tej nowej inwestycji jest sprzeciw mieszkańców, którzy dobrze pamiętają miejscową hutę, która powodowała zwiększoną zachorowalność na raka.

Cudze chwalicie

Jak wspomniano już po stronie polskiej brak jest zainteresowania dla wznowienia eksploatacji udokumentowanych złóż uznawanych za surowce krytyczne w UE. Tych surowców można by znaleźć jeszcze więcej, ale nikt nie widzi w tym żadnego interesu. O nadal istniejącym w tej branży klimacie świadczy milczenie Europejskiego Sojuszu na rzecz Surowców. Czy Polska zamierza uczestniczyć w tej inicjatywie? Jeżeli tak, to w jakiej roli? Wygląda na to, że zadowolimy się pozycją obserwatora, innym pozostawiając inicjatywy w tej materii. Nam wystarczy import. Co będzie jeżeli ten załamie się. Prawdopodobnie przemysł na nim oparty padnie, ale w zamian być może otrzymamy gotowe importowane produkty. Przypomina to jeszcze czasy zaborów, kiedy w Poznaniu w drugiej połowie XIX w. rozpoczęto produkcję doskonałych maszyn rolniczych. Niemcy preferujący swoje w tej materii urządzenia, zmuszeni byli do ich kupowania gdyż były one znacznie lepsze od niemieckiej produkcji. Do Poznania przybył pruski minister, który tak mniej więcej powiedział do polskich ich producentów: „Po co to wszystko robicie? Tylko niepotrzebnie się trudzicie. My w Berlinie wszystko zrobimy co będzie wam potrzebne. Przywieziemy do Poznania, abyście nie musieli tak ciężko pracować. My to wszystko za was zrobimy”. O ile podobna argumentacja w XIX wieku nie przekonała poznańskich przemysłowców, to obecnie wydaje się, że w polityce surowcowej państwa stała się ona jego doktryną.

Wracając do surowców krytycznych UE i naszych zasobów trzeba przypomnieć przysłowie, że „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
321SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content