6,1 C
Warszawa
poniedziałek, 26 lutego, 2024

Zawłaszczanie pamięci – Jerzy Pawlas

26,463FaniLubię

Podczas II wojny światowej niemieckim i rosyjskim najeźdźcom wydawało się, że wystarczy wymordować elity, by zlikwidować polskość. Teraz warstwy opiniotwórcze propagują ahistoryczne narracje, zmierzające do destrukcji tożsamości narodowej. Lewicowa poseł po prostu zrównuje UPA z Żołnierzami Wyklętymi.

Ukraińskie władze tolerują rocznicowe marsze, upamiętniające Dywizję SS-Galizien (zbrodnicze oddziały ochotników, kolaborujące z niemieckim okupantem, uczestniczące w ludobójstwie wołyńskim), a nie zezwalają na ekshumacje i chrześcijański pochówek polskich ofiar. Takie traktowanie przeszłości nie przeszkadza im aspirować do znalezienia się wśród państw europejskich, gdzie nie ma miejsca na gloryfikację nazizmu.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Jeżeli – zdaniem twórcy opozycji – polskość to nienormalność, to podobna jest także polska historia. Cóż więc szkodzi celebrytom – okazjonalnym historiozofom – wykorzystać powstanie w getcie warszawskim do przeciwstawiania go Powstaniu Warszawskiemu. Każda rocznica dobra, by oplecione wokół niej manipulacje polityczne wykorzyystać do walki z PiS-owską władzą i rozbijać społeczeństwo. Takie ambitne przedsięwzięcia mogą przynosić pewne sukcesy, zwłaszcza gdy bagatelizuje się historię w nauczaniu szkolnym.

Tygodnik „The New Yorker” publikuje artykuł Mashy Gessen, która utrzymuje, że polski rząd ściga za zniesławienie dwojga naukowców, Barbarę Engelking i Jana Grabowskiego autorów książki – „Dalej jest noc”, aby „oczyścić naród z zarzutu zamordowania trzech milionów Żydów”. Tymczasem naukowcy otrzymali rządowe wsparcie dla swych pomysłów badawczych (140 tys. USD od resortu nauki). Natomiast proces cywilny wytoczyła naukowcom osoba prywatna, której przodek został pomówiony. Wierutne kłamstwa na użytek holokaust-biznesu, finansowane z kieszeni polskiego podatnika – tego jeszcze nie było.

Działalność edukacyjna środowiska Radia Maryja w promowaniu prawdy historycznej, w dziedzinie formowania tożsamości narodowej jest nieoceniona. Ale nie dla Stowarzyszenia Watchdog Polska, które doszukuje się jakichś nieprawidłowości finansowych.

Oddać infosferę zagranicznym koncernom, to czyn równie nieodpowiedzialny, co niespotykany w cywilizowanym świecie. Tymczasem podobnie postępuje się w Muzeum Auschwitz-Birkenau, gdzie zagraniczni przewodnicy opowiadają, co chcą o historii tego miejsca. Nie zawsze zgodnie z prawdą, a zawsze zgodnie z polityką historyczną swego państwa. Uregulowanie tej kwestii to nadanie sensu tej placówce muzealnej.

Zamiana

PO skompromitowała się jako partia polityczna i jako totalna opozycja. Mimo to Budka i Trzaskowski, majacząc o nowym dziele społecznym o nazwie „Nowa Solidarność”, nawiązują do legendy tego ruchu. Sprzyjają im media polskojęzyczne i zamieniają Wyszkowskiego, Rozpłochowskiego, Michałowskiego, Kołodzieja na Wałęsę, Krzywonos, Lisa, Borusewicza. Przegrani bohaterowie mają ratować przegrany układ okrągłostołowy.

Gdy historycy zamiast prowadzić rzetelne badania naukowe wyprzedzają się w antypolonizmie, trwa umywanie niemieckich rąk od odpowiedzialności za zbrodnie wojenne. Już przecież wiadomo, że winni byli naziści. Co więcej, skoro obozy zagłady znajdowały się w okupowanej Polsce, to owi naziści muszą być polskiego pochodzenia.

W tej sytuacji warto podać przykład prof. Iwo Pogonowskiego, inżyniera-nafciarza, który propagował historię Polski w Ameryce. Przeciwstawiał się popularnemu mitowi o polskim antysemityzmie i nacjonalizmie. W głośnej książce „Pierwsza demokracja w nowożytnej Europie” ukazał pionierskie rozwiązania polskiego parlamentaryzmu.

Warto też sięgnąć po prace prof. Feliksa Konecznego, badacza cywilizacji i historiozofa. W fundamentalnym dziele „O wielości cywilizacji” przedstawia formowanie się rożnych ustrojów społecznych. Szczególnie aktualne jest przeciwstawienie cywilizacji łacińskiej (człowiek jest najważniejszy, z racji moralnych ma prawo i obowiązek nie dopuszczać do przemocy) – cywilizacji wschodniej (państwo decyduje o człowieku, religii). Wniosek – misja naukowca to ochrona społeczeństwa przed lewactwem i barbarzyństwem, demaskowanie kłamstw i manipulacji.

Uniki

Zdaniem sędzi Marii Trzcińskiej w obozie zagłady KL Warschau (podobozy na Kole i Woli oraz Gęsiówkę wyzwolili AK-owcy podczas Powstania Warszawskiego, uwalniają więźniów żydowskich) niemiecki okupant zagazował i zamordował 200 tys. mieszkańców stolicy. Prawda o tej zbrodni nie jest powszechna. Nie ma też stosownego upamiętnienia, mimo uchwały sejmowej z 27 lipca 2001 roku. Co więcej, komisję badającą sprawę rozwiązano, zaś akta zaginęły. Projektowany panteon narodowy nie powstał.

Nie tylko w tym przypadku IPN-owscy śledczy nie sprawdzili się. W ściganiu zbrodni komunistycznych dali się wyprzedzić czasowi, bo oskarżonym udawało się spocząć w zasłużonych powązkowskich kwaterach. Próżno teraz dochodzić, czy to nieudolność, czy miłosierdzie systemowe.

Przerwanie ekshumacji w Jedwabnem w maju 2001 roku umożliwiło snucie antypolskich fantasmagorii, szkalujących polskie społeczeństwo. W ten sposób pomija się działalność niemieckich grup specjalnych, organizujących likwidację ludności żydowskiej. Nie wiadomo, kiedy wznowi się prace ekshumacyjne, chociaż ujawnienie prawdy o niemieckich działaniach, przyczyniłoby się do ukrócenia antypolskiej propagandy. Tym bardziej, że tylko rezultaty częściowej ekshumacji wykluczyły nieuzasadnione oskarżenia Jana Tomasza Grossa.

Wypieranie

14 czerwca 1940 roku do obozu w Oświęcimiu przywieziono pierwszy transport tarnowskich więźniów politycznych (728 ludzi). Obozy zagłady dla ludności żydowskiej powstały dopiero w 1942 roku. Mimo to obóz Auschwitz-Birkenau kojarzony jest powszechnie z żydowską martyrologią. Prawda o polskich więźniach (Kolbe, Pilecki, Leszczyńska, Kołodziej, Szajna) nie jest dostatecznie eksponowana, a na uroczystościach rocznicowych polscy uczestnicy są dyskryminowani za odprawianie nabożeństw i wnoszenie flag.

Niezależnie od tego, niemieccy specjaliści od propagandy już w latach 50. sformułowali pojęcie „polskie obozy koncentracyjne”, które funkcjonuje do dziś mimo protestów i procesów sądowych. I walka trwa nadal, bo im więcej „polskich obozów” w światowej opinii publicznej, tym mniej niemieckiej odpowiedzialności.

Od czasu, gdy jakiś dowcipny rachmistrz GUS-owski umieścił w kwestionariuszu spisowym „narodowość śląską”, pojawili się separatyści, nie bez poparcia PO-PSL i mniejszości niemieckiej. Ślązacy – separatyści kwestionują sens powstań śląskich (bo bratobójcze), choć to nielogiczne, gdy opowiadają się za opcją niemiecką.

Nie jest tajemnicą, że od lat niemieckie służby wykupują archiwalia, dokumentujące zbrodniczą działalność na terenach okupowanych krajów, bądź pozyskują je do rzekomo prowadzonych procesów sądowych. Pomysł prosty – kto będzie (po dziesięcioleciach) badał zbrodnie w obozach koncentracyjnych, gdy nie będzie dokumentacji. Nie ma dowodów, nie ma przestępstwa – moralna pralnia działa.

Manipulacja

Międzynarodowe konwencje prawne o prowadzeniu wojny dopuszczają reakcję wojskową, gdy, gdy agresor pozwala na dywersyjne działania swojej ludności cywilnej. Tak właśnie było w Bydgoszczy, gdzie niemieckie bojówki strzelały do polskich żołnierzy. Goebbelsowska propaganda rozpowszechniła jednak legendę o krwawej bydgoskiej niedzieli. Powtarzana w podręcznikach funkcjonuje tak, jak prowokacja gliwicka (sfingowany napad na niemiecką radiostację) – pretekst do wypowiedzenia wojny.

Litewskie władze chętnie włączają się w polskie obchody rocznicowe – czy to Powstanie Styczniowe, czy Konstytucja 3 Maja. Nie pozostaje to jednak w żadnym związku z sytuacją Polaków na Litwie, gdzie konsekwentnie lituanizuje się Wileńszczyznę. Nie przeprowadzono reprywatyzacji, ogranicza się szkolnictwo, nie mówiąc o pisowni nazwisk.

Analogie w dochodzeniu prawdy o ludobójstwie katyńskim, z tym dotyczącym katastrofy smoleńskiej, nasuwają się same. Kłamstwo i oportunizm, przemilczenia i ukrywanie sprawców. Klęska wspólnoty narodowej, bo obie tragedie posłużyły jako kamienie założycielskie PRL i państwa PO.

Polska Antygona wciąż czeka na granicy polsko-ukraińskiej. Tymczasem prezydent Wiktor Juszczenko potraktował banderowców jak patriotów, a polscy senatorowie potępiają akcję „Wisła”. Mniejszość ukraińska w Polsce może za pieniądze podatników dyskredytować ludobójstwo wołyńskie, a polskie rodziny nie mogą zapalić świeczki swym pomordowanym przodkom.

Tymczasem pomnik Ofiar Wołyńskich usytuowano na przedmieściach stolicy, gdzie trudno dojechać. I wciąż mówi się o dobrych relacjach polsko-ukraińskich, zresztą bez żadnych warunków. I to w sytuacji, gdy w 2016 roku Rada Najwyższa zrównała polski i ukraiński udział w ludobójstwie wołyńskim.

Zgromadzone przykłady pokazują aż nadto dobitnie, że zamach na prawdę, na pamięć historyczną, trwa w najlepsze – w interesie polityki historycznej poszczególnych państw. Kto panuje nad przeszłością, ma przed sobą przyszłość. Kto narzuca swoją narrację, pozbawia tożsamości innych. Pozostaje głoszenie prawdy i obrona jej przed zakusami kłamców i dywersantów.

1 KOMENTARZ

  1. „Zdaniem sędzi Marii Trzcińskiej w obozie zagłady KL Warschau (podobozy na Kole i Woli ”

    Wielu ludzi dalo sie nabrac, w rzeczywistosci Trzcinska i jej zwolennicy to komunisci z „ZP Grunwald” pod kierownictwem znanego wroga Kosciola Kazimierza Kakola ktorzy w roku 1988 w obliczu upadku rzadow PZPR wymyslili sobie ze uwiarygodnia sie udajac prawicowych patriotow.
    Swoje „dowody” Maria Trzcinska sfabrykowala metoda szantazowania swiadkow.

    Ostatnio zaliczyli wielka wpadke jak okazalo sie ze Mira Modelska-Creech uzyla tablicy ukradzionej z grobu powstanca warszawskiego Antoniego Mitraszewskiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
273SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content