22,9 C
Warszawa
poniedziałek, 4 lipca, 2022

Maria, kobieta z Polską w sercu – Sylwia Kozakowska

26,463FaniLubię

Tym artykułem rozpoczynamy cykl tekstów o wybitnych kobietach, które kształtowały los Polski, krzewiąc wiarę, wiedzę, sprawiedliwość i solidarność.

Kobieta polska, jest wiecznym, nieubłaganym i niewyleczonym spiskowcem. O! Nie żartujcie z nią. Ona jest prawdziwie niebezpieczna. One to głównie pobudzają odwagę mężczyzn. We wszystkich sprawach spotykamy się z kobietami polskimi. Jest to siła rewolucyjna, z którą musimy się liczyć”.

Zapis rosyjskiego historyka Mikołaja Berga można by wpisać do paszportu Marii Rodziewicz w rubryce „znaki szczególne.” Jaka była córka powstańców zesłanych na katorgę Sybiru? Nie wiemy, jak wyglądała, chociaż możemy domyślać się, co czuła i myślała ta odważna kilkunastoletnia dziewczyna, kiedy wzmogły się represje carskie po powstaniu styczniowym. Stała się wówczas ważnym ogniwem łączącym tajne punkty dostawy polskich książek zza kordonu, na które było ogromne zapotrzebowanie polskiej społeczności. Przesyłki te osobiście dostarczała na miejsce przeznaczenia za zgodą matki, Sybiraczki. Maria w towarzystwie zaufanego Poleszuka szła piechotą, obładowana zakazanymi książkami, znosząc niewygody przypadkowych noclegów po wsiach i zaściankach Wileńszczyzny, ryzykując wywózkę na Sybir. W tym czasie oprócz kolportażu organizowała też tajne nauczanie, dbając, żeby w okolicznych dworkach pracowały polskie nauczycielki. Kandydatki do pracy z dziećmi przygotowywały się do zawodu w „szwalni” pani Żabińskiej. „Szwalnia” to oczywiście kamuflaż tajnych kursów pedagogicznych. Praca Marii to istne szaleństwo, na które nie łatwo było się zdobyć, po tragicznych doświadczeniach rodziców ukaranych za sprzeciw wobec cara. Taka była Maria, jej bezpieczeństwo nie było ważne. Wiedziała jak wielu jej rówieśników, że aby odzyskać własne państwo, trzeba „walczyć, bić się, rwać pazurami, trzeba mieć tę wolę walki o imponderabilia”.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Rodzice Marii, Henryk Rodziewicz i żona Amelia, zostali zesłani na syberyjską katorgę za pomoc powstańcom. Był luty 1864 r. Ojciec szedł piechotą, zakuty w kajdany, matce w drodze łaski pozwolono jechać na własny koszt. Dziesięć dni wcześniej urodziła córeczkę, Marię. Osieroconym maleństwem zaopiekowali się dziadkowie Kurzenieccy. Po ich śmierci dziewczynkę wychowywała ciocia, Karolina Skirmunttowa. Po ośmiu latach zesłania dzięki amnestii rodzice wrócili do kraju, do Warszawy, gdzie nakazano im osiąść bez prawa opuszczania miasta. Zamieszkali na Starym Mieście, oboje chorzy i w wielkiej biedzie. Ich majątek został skonfiskowany. Gdy zmarł brat Henryka sytuacjia bytowa Rodziewiczów się polepszyła. Odziedziczyli po zmarłym Hruszową, w powiecie kobryńskim, 70 km na wschód od Brześcia. W tym czasie został zniesiony zakaz opuszczania Warszawy. Rodzina wróciła do domu. Po śmierci ojca Maria musiała zająć się pracą w majątku. Teraz łączyła działalność konspiracyjną z prowadzeniem dużego gospodarstwa. \Mimo nadmiaru obowiązków założyła tajne stowarzyszenie Kobiet „Unia”, zorganizowane na wzór Stowarzyszenia Ziemianek w Królestwie Polskim. Opracowała program, a potem została łączniczką między kołem kobryńskim a warszawską centralą.

Jaka była Maria Rodziewiczówna? O jej cechach czytamy w pamiętniku przyjaciółki i krewnej, Jadwigi Skirmunttówny „Pani na Hruszowej”. Maria całe życie zmagała się z chorobą, walczyła z astmą, często przechodziła zapalenie płuc. Szczupła, ruchliwa, skłonna do żartów i śmiechu, kochała życie i ludzi. Była osobą otwartą i spontaniczną, naturalną w stosunkach z innymi, bezkompromisową, gdy w grę wchodziły jej przekonania i wartości. Staranne wychowanie domowe i u sióstr Niepokalanek w Jazłowcu, tradycja powstania styczniowego, bohaterskie postacie z literatury polskiej, ukształtowały jej charakter.. Z domu wyniosła żywą i gorącą wiarę, umiała przyjąć każdą drogę prowadzącą do Boga. Ta niezwykła kobieta s stworzyła wzorowo funkcjonujące gospodarstwo i ciepły dom, w którym przyjmowała licznych gości.

Podczas klęsk żywiołowych pomagała potrzebującym i angażowała innych do pomocy. Organizowała punkty sanitarne i szpitaliki, reagowała natychmiast na każdą ludzką biedę. „Miała serce pełne miłosierdzia, ręce szczodre, oczy otwarte na cierpienie i nędzę, uśmiech skory do pocieszania”.

Przed zaborami Hruszowa razem z całym kobryńskim powiatem należała do dóbr królewskich. Po zaborach cesarzowa Katarzyna oddała te ziemie swoim generałom. Dziadkowi Rodziewiczówny, chorążemu Antoniemu Rodziewiczowi, udało się odkupić tę posiadłość od Suworowa. Dziedzicząc Hruszową, Maria uważała, że przez wzgląd na pamięć królów Polski, ma obowiązek tę ich własność zachować w całości.

W pierwszych latach po agresji bolszewickiej wróciła z Syberii liczna rodzina najbliższych sąsiadów. Wróciła do spalonego domu, do wyjałowionej ziemi. Rodziewiczówna pomogła im finansowo przy budowie, chociaż jej majątek też był spustoszony. Ostatnie pieniądze przeznaczyła na pomoc sąsiadom. Na pytanie, jaki procent od tej sumy wyznaczy, odpowiedziała „gęś na św. Marcina i indyk na Wielkanoc”. Tej umowy święcie do końca dochowywano. Jadwiga Skirmuntówna wspomina: „W ciągu roku dom stanął niewielki, ubogi, ale swój, a jakeśmy w nim radosne mieli inkrotowiny. Po obiedzie zaczęliśmy wszyscy chórem śpiewać, a ci Sybiracy urodzeni i wychowani na Syberii znali patriotyczne pieśni lepiej od nas! I tak się dźwigają w ojczyźnie Traugutta nasze polskie dwory, pełne wiary w polską przyszłość na Kresach.”

Historia nie była łaskawa dla tamtych stron Polski. Przez ziemie kresowe od najdawniejszych czasów przetaczały się różne wojska, armie zaborców, oddziały rewolucyjne, uciekinierzy, rabusie i przestępcy. Pustoszono osiedla, dworki, wsie i kościoły, dewastowano zabytki, zabijano i dręczono mieszkańców, niszczono plony i przyrodę. Te burze nie ominęły Hruszowej. Kilkakrotnie dewastowano dwór i zabudowania gospodarskie, rabowano inwentarz albo rekwirowano na potrzeby wojenne. Ale Hruszowa odradzała się jak feniks z popiołów i zawsze, dopóki tam była Polska. Ludzie potrafili okazać wdzięczność. Na jubileusz 50-lecia pracy sąsiedzi z bliższej i dalszej okolicy, także chłopi wręczyli Marii album z dedykacją „Sprawiedliwej Pani i Matce za pięćdziesiąt lat wspólnej pracy” . ofiarowali też dzwon do hruszowskiej kaplicy, o którym Maria marzyła od dawna.

W wielkim zapracowaniu znalazła czas na twórczość literacką. Napisała 42 powieści i wiele nowel – wszystkie utwory są świadectwem jej życia. Kluczem do zrozumienia postaw i poglądów bohaterów jest biografia autorki. Jej twórczość jest zakorzeniona w otaczającym ją świecie. Utwory ujawniają jej doskonały zmysł obserwacji i poczucie humoru, ujęła w nich wszystkie wymiary ludzkiego bytu. Przedstawiała zachowania godne, odważne, nakierowane na sprawy takie jak niepodległość i Ojczyzna, honor i wiara. . Za Ojczyznę można cierpieć, ale nie można zadawać bólu; można za nią umierać, ale nie wolno w jej imię zabijać. Cała jej twórczość to lekcja odpowiedzialności za los narodu i duszę człowieka.

W roku 1913, kiedy obchodziła jubileusz pracy twórczej, Henryk Sienkiewicz napisał w liście gratulacyjnym: „ Łącze się z tymi, którzy otaczają Cię w dniu dzisiejszym, aby złożyć hołd należny Twemu talentowi i Twojej pracy. Radość, z jaką społeczeństwo przyjęło pierwszą Twą powieść, sława i uznani,e jakie ją otoczyły, były dowodem, że istnieje ścisły, serdeczny i głęboki związek między Twoją duszą a duszą polskiego ogółu, i że Ty wypowiadasz w wysokiej artystycznej formie to właśnie, co on myśli, co czuje, do czego dąży. […] Twoja wiara, Twoja nadzieja i Twoja miłość była wiarą, nadzieją i miłością polskiego narodu”.

W okresie międzywojennym Maria Rodziewiczówna była najpoczytniejszą w Polsce autorką. Na jej prozie kształcił swoje gusta literackie jej rówieśnik, Stefan Żeromski, później również Czesław Miłosz.

Gustaw Morcinek, Ślązak wychowywany w niemieckim gimnazjum, jako nastolatek przeczytał „Pożary i zgliszcza”: „Byłem tą powieścią olśniony, czytałem ją i przeżywałem jakby na jawie, dzięki Rodziewiczównie uświadomiłem sobie, że jestem Polakiem, ta powieść utorowała mi drogę do Mickiewicza i Słowackiego.”

Pracować i trwać dla Polski to była idea, która przyświecała Marii Rodziewicz w każdej pracy zarówno literackiej, jak i społecznej. Nie żałowała wysiłku w odbudowywaniu zgliszcz po wielokrotnych zniszczeniach najeźdźców, trwać, aby koła młyńskie naszego położenia między Rosją a Niemcami nas nie starły. Kiedy w powstańczej Warszawie dotarła do niej wiadomość, że Hruszowa została spalona, odpowiedziała z właściwym sobie hartem ducha: „To nic, byle Polska była”. Miała wówczas 80 lat i nadzieję, że weźmie się po raz kolejny do pracy nad odbudową. Gromadziła nawet sprzęty gospodarskie, wierząc, że będą potrzebne w dźwiganiu domu ze zgliszcz. Maria Rodziewicz odeszła na wieczną wartę 5 listopada 1944 roku. Ostatnie dni życia były dla niej golgotą. Umarła z wycieńczenia, głodu i zimna, uciekając z płonącej Warszawy. Przypadkowe schronienie znalazła w posiadłości Żelazna pod Warszawą i tam zakończyła życie.

Jest coś symbolicznego w dacie jej urodzin i śmierci 1864 – 1944, nawet w dacie pogrzebu – 11 listopada, to jakby przesłanie dla nas określające nasze zadania i obowiązki. Z grobu Rodziewiczówny na Powązkach w Warszawie słychać szept „nie wolno się poddać nigdy, nigdy”. Ona słyszała ten szept z grobu swoich rodziców i dziadków, z mogił rówieśników, którzy oddali życie w walce z zaborcą. Trzeba trwać, klęski są dla nas tylko obowiązkiem podjęcia walki na nowo, nie zawsze walki zbrojnej, ale cierpliwej, mrówczej pracy w tym czasie, który jest nam dany, aby polskość i Polacy trwali, bo „Byli tu i będą”.

Życiorys Marii Rodziewicz nie jest lukrowany. Ona naprawdę taka była. Taki ładunek prawości, szlachetności, miłości do ojczystej ziemi, jaki jest zawarty w jej utworach, jest niemożliwy u człowieka, który nie ma gorącego serca, który sam nie jest szlachetny.

Tęsknimy do takich ludzi, zwłaszcza dzisiaj, kiedy fakty codziennie odsłaniają nikczemność i pospolite kłamstwo. Kiedy we wszystkie sfery życia wkrada się wulgarność, nienawiść, kiedy kurczą się horyzonty myślowe. Kiedy deptane są wszystkie wartości, kiedy artyści trudnią się głównie produkcją skandali ku uciesze gawiedzi.

Sylwia Kozakowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content