-3,7 C
Warszawa
poniedziałek, 24 stycznia, 2022

PO-waga urzędu – Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom

26,463FaniLubię

Zapowiadane przez PO od lat rządy fachowców od momentu przejęcia przez Hannę Zdanowską w Łodzi (2010) przypominały satyrę w krótkich majteczkach.

Do pewnego momentu było nawet śmiesznie. Łodzianie zdążyli przywyknąć do nic niewnoszących miałkich wypowiedzi przedstawicieli biura prasowego, nieudolnie formułowanych pism przysyłanych z urzędu, czy niepoważnego zachowania samej prezydent np. występującej niezmiennie w niechlujnym garniturku i obuwiu sportowym nawet w czasie składania kwiatów pod pamiątkowymi tablicami przy różnych okazjach.

- Autopromocja - KLIKNIJ NA GRAFIKĘ-

Od początku widać było, że dla Hanny Zdanowskiej liczy się tylko przekaz nawet, jeśli nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością. Wzorem nieuczciwych handlarzy, aby sprzedać marny towar postanowiła uciekać się do sztuczek.

Przez całe lata za pieniądze uczono ją podstawa wypowiedzi publicznych. Nie potrafi jednak przemówić spontanicznie, od serca. Uczy się na pamięć przygotowanych przez propagandystów wystąpień, którzy również poprawiają przeprowadzone z nią wywiady. Ci, którzy mieli okazję porozmawiać z prezydent Łodzi, są zażenowani jej poziomem. Jednak dobrze uprawiana propaganda nieistniejących sukcesów przynosi efekty, a prezydent Łodzi udało się uzyskać mandat wyborców na kolejną kadencję.

Dokonania, których brak

Hołubiona przez prezydent Zdanowską liczna grupa suto opłacanych dziennikarzy, pozyskanych z przeróżnych redakcji do pracy w urzędzie miasta, miała gwarantować rządzącej święty spokój, nawet wtedy, gdyby na jaw wyszły skandaliczne wydarzenia.

Jeśli w magistracie coś pójdzie nie tak jak trzeba, zatrudniony tam dziennikarz dzwoni do dawnych kolegów z redakcji, aby im przekazać informację odpowiednio zmanipulowaną.

Przekupywanie dziennikarzy na rzecz prezydent Zdanowskiej odbija się na kieszeni podatników. Średnie zarobki w Wydziale Prasowym to ok. 7000 zł. Dla porównania średnia pensja w Łodzi to 4600, wielu łodzian nie osiąga takiego poziomu. Tylko na opłacenie miesięczne rzecznika prezydent magistrat wydał w 2019 roku 15 tys. miesięcznie. Gigantyczne środki wydawane na biuro prasowe w żaden sposób nie przekładają się na jakość pracy zatrudnionych tam osób.

Zaklinacze rzeczywistości

Opinia publiczna karmiona jest nieprawdziwymi informacjami, dziennikarze zadający prezydent Zdanowskiej trudne pytania są zbywani, traktowani lekceważąco. I to przez swoich kolegów, byłych dziennikarzy, a obecnie urzędników. Pracownicy biura prasowego często unikają odpowiedzi na pytania. Niektóre redakcje muszą czekać po kilka dni na odpowiedź. Buta i arogancja przebijają z wypowiedzi i zachowania reprezentującej biuro prasowe Jolanty Baranowskiej. Z uporem godnym lepszej sprawy zaklina rzeczywistość, przekazując opinii publicznej informacje nieprawdziwe, przekłamane albo przemilcza fakty.

Bojaźliwa pani

Prezydent Zdanowska z oczywistych powodów unika bezpośredniego kontaktu z dziennikarzami. Nie ma przygotowania merytorycznego, więc boi się stawić im czoła, tak samo jak dawniej bała się stanąć do debaty wyborczej. Nigdy wszak w żadnej nie uczestniczyła. Na posiedzeniach Rady Miasta nigdy się nie pojawia. Boi się odpowiadać na pytania radnych.

Każde jej wystąpienie jest aranżowane, każde słowo sprawdzone. Najbliższe otoczenie wie, że bez przygotowania nic nie powie, bo polegnie. Obraz Hanny Zdanowskiej pokazywany w mediach nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Trzecim, co do wielkości miastem w Polsce rządzi kobieta, która jest jak pacynka, poruszana przez innych. Kompletnie nie panuje nad podległymi sobie urzędnikami, więc co sprytniejsi wyznaczają kierunek jej działań. Można odnieść wrażenie, że kto pierwszy wstanie, ten rządzi.

W całej Polsce ludzie zazdroszczą jej sukcesów. Niewielu wie, że tylko na Wydział Promocji i Nowych Mediów (głównie internetowych trolli utrzymywanych za pieniądze podatnika) przeznaczono w tym roku 16 mln złotych. Dla porównania na walkę z przemocą w rodzinie przeznacza się w Łodzi ok. 20 razy mniej.

Niestety robi się groźnie, bo beztroska i rozpasanie otoczenia prezydent lekceważącego potrzeby łodzian przekłada się na ich życie i zaczyna przynosić poważne skutki społeczne.

Zabawa w penisa

W ostatnim czasie opinią publiczną wstrząsnęła informacja o zaproszeniach wystosowanych z Urzędu Miasta Łodzi na walentynkowe wydarzenie polegające na …porównywaniu penisów zwierzęcych. Pomysłodawcy imprezy zachęcali właścicieli czworonogów do wystąpień w stylu: „mój jest większy czy twój?”, lub „czy rozmiar penisa ma znaczenie?” Urzędnicy liczyli też, że sprowadzony na to spotkanie pancernik włochaty „ośmieli się pokazać małe co nieco…”.

Niestety biedne zwierzę dręczone w świetle kamer nie stało się przedmiotem troski środowisk walczących o prawa zwierząt. Błyskawicznie zareagował natomiast jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości Sebastian Bulak, słusznie krytykując w mediach społecznościowych to kuriozalne „wydarzenie” organizowane przez miejskich urzędników za publiczne pieniądze.

To uruchomiło lawinę infantylnych wypowiedzi w gronie radnych koalicji rządzącej. Szef klubu Platformy Obywatelskiej, Mateusz Walasek zaczął się przechwalać, że adoptował z łódzkiego zoo tapira z imponującym przyrodzeniem. Znany z propagowania ideologii LGBT przewodniczący Rady Miasta Łodzi, Marcin Gołaszewski, w nagranym specjalnie filmiku wspominał, że gdy miał cztery latka, mama pokazywała mu kopulujące psy i w ten sposób wychowywała go seksualnie. Z wiadomym efektem.

Urzędowi spece od promocji z pomocą zaprzyjaźnionych dziennikarzy próbowali złagodzić oburzenie radnego PiS, tłumacząc nieudolnie, że z jego powodu dzięki temu sprawa porównywania penisów w Walentynki została nagłośniona. Niestety Łódź stała się pośmiewiskiem całej Polski. Łodzianie kpili z prezydent i jej urzędników, publikując fraszki okolicznościowe na forach. Pojawił się nawet pomysł postawienia w centrum „ pomnika penisa pancernika włochatego”. Zaspokajałby zdaniem łodzian potrzeby estetyczne i kulturalne Hanny Zdanowskiej i jej otoczenia, byłby doskonałym uzupełnieniem stojącego już jednorożca (pozbawionego tyłu).

Feminizm okazjonalny

Brak reakcji łódzkich feministek zastanawia, czy akcja porównywania penisów reklamowana przez urzędników ich nie obrażała? A przecież powinna. Gdzie prawa samic do udziału w konkursie? Dlaczego mają być dyskryminowane?

A jednak awanturujące się na ulicach Łodzi PATO-dziewuchy całą sprawę przemilczały.

Zapewne dlatego, że jedna z nich (była szefowa stowarzyszenia Dziewuchy Dziewuchom), a obecnie pełnomocniczka prezydent Łodzi ds. dzieci i młodzieży już przysporzyła problemów magistratowi.

Podczas manifestacji zwolenniczek aborcji Agata Kobylińska zaszokowała wulgarnym zachowaniem i bluźnieniem w miejscu publicznym. A przecież obowiązuje zasada, że urzędnik samorządowy również poza urzędem ma obowiązek zachowywać się godnie, w sposób nieurągający powadze piastowanego urzędu.

Od pełnomocniczki prezydent miasta ds. dzieci i młodzieży można wymagać więcej. Przecież ma wychowywać! Oburzony jej skandalicznym zachowaniem radny Sebastian Bulak domagał się wyciągnięcia konsekwencji i pozbawienia tej istotnej funkcji. Jego starania wsparła NSZZ Solidarność Pracowników Oświaty

Faworyt w akcji

W imieniu prezydent Hanny Zdanowskiej odpowiedział mu zastępca Adam Pustelnik, reklamowany przez nią samą jako „doskonały kandydat na jej następcę albo na ministra czy prezydenta państwa. Zdaniem pana Pustelnika pełnomocniczka nie zrobiła nic niestosownego, miała prawo do wyrażania swoich poglądów. O tym, że obowiązuję ustawa o samorządzie, statut, regulaminy a wykroczenia tego typu są ścigane, genialny namaszczony pewnie nigdy nie słyszał. Bluzgi, które rzucała publicznie pełnomocniczka prezydent brzmiały swojsko i nie raziły jego zgrabnych uszu.

A oburzenie radnego PiS to dowód na to, że są w naszym mieście ludzie mniej postępowi, nieposiadający klasy, którą zaprezentowała urzędniczka.

W mieście pełnym dziur w jezdniach i walących się ruder, gdzie udręczeni łodzianie czekają po kilkanaście lat na mieszkanie problemy ludzi są nagminnie ignorowane. Priorytetem władz nie jest dobra organizacja i poprawa warunków życia mieszkańców, tylko jakaś prymitywna zabawa za publiczne pieniądze. Jak długo jeszcze łodzianie będą się na to godzić?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię

Powiązane artykuły

Pozostańmy w kontakcie

26,463FaniLubię
322SubskrybującySubskrybuj
- Reklama -spot_img

Najnowsze Artykuły

Aplikacja Mobilna

Install
×
Skip to content