W obliczu trudności – Ks. Leszek Smoliński

Nasza codzienność to nie tylko droga usłana płatkami róż, lecz także szlak pełen różnych trudności, kłopotów i doświadczeń, które utrudniają odkrywanie radości życia. Te kryzysy są odczuwane w wielu sferach – od ekonomicznej, społecznej, rodzinnej, aż po duchową. Kryzys to również sytuacje, które przekraczają nasze możliwości i kompetencje, utrata bliskiej osoby, pracy czy fiasko w wakacyjnych planach. Kryzys można przekuć w życiu codziennym w wypełnione pesymizmem zagrożenie albo pełną nadziei szansę rozwoju. Podobnie w życiu duchowym.

0
872

Dla przykładu, kryzys tożsamości dotyka ludzi młodych między okresem młodzieńczym a wczesnej dorosłości. Wtedy wydaje się, że wszystko zostaje wywrócone do góry nogami. Wynika to ze zmiany statusu i środowiska życia. Młody człowiek utożsamia się wówczas z grupą rówieśniczą i coraz krytyczniej odnosi się do autorytetów, zwłaszcza rodziców. Zaczyna się „młodzieńczy bunt”, utożsamianie się ze światem dorosłych, w kąt idą wartości, przekonania, postawy. Ta swoista rewolucja naznaczona bywa niepewnością, brakiem orientacji, negacją.

W takim klimacie dokonuje się określenie własnej tożsamości, a także świadomy wybór wiary. O ile pierwsze etapy wiary są związane głównie z rodziną, o tyle w czasie kryzysu tożsamości młody człowiek sam dokonuje świadomego wyboru. Łatwo można dostrzec, ilu młodych ludzi kwestionuje wówczas wiarę i zarzuca praktyki religijne – ślub gdzieś daleko, więc potem się pomyśli… I tak czas cierpienia, błędów i wypaczeń daje motywację do nowych poszukiwań. Sprzyja bowiem zrobieniu kroku w kierunku wiary głębokiej, świadomej, odpowiedzialnej, dojrzałej, która pomoże przezwyciężać trudności i problemy życia codziennego.

Drugim ważnym kryzysem z punktu widzenia rozwoju duchowego jest z pewnością kryzys wieku średniego, który Ojcowie Pustyni nazywali „demonem pory południowej”. Skąd ta dziwnie brzmiąca nazwa? Demon południa dotykał mnichów, gdy niebo było w zenicie. Kryzys połowy dnia jest odbiciem kryzysu połowy życia. A w nim pojawiają się zmęczenie, znużenie, niezaspokojenie, brak stabilności, smutek, gorycz, bezsenność, poczucie pustki czy utraty chęci życia. Jaki sens ma taki kryzys? Z pewnością taki, że mobilizuje do nowych poszukiwań duchowych, rodzi pragnienie wiary dojrzałej, opartej na świadomym wyborze. Osoby dotknięte kryzysem odkrywają na nowo potrzebę i sens głębokiej modlitwy i sakramentów, podejmują praktyki zaniechane od młodości, poszukują osobistej relacji z Bogiem.

Jak możemy podejść do kryzysu? Z pewnością nie walczyć – w pojedynkę raczej nie uda nam się go pokonać – ale podjąć próbę wyjścia z niego na pewny grunt. Co ciekawe, życie duchowe rozwija się właśnie dzięki kryzysom, gdy rozpada się misternie tworzony, ale nieprawdziwy system wartości. Kryzysy duchowe przypominają, że pewne wartości wymagają namysłu, przepracowania, zmiany.

Warto też wziąć pod uwagę ciekawą inspirację, którą proponuje ks. dr Marek Wilczewski w książce pt. Maryja, święci i nasze problemy (Włocławek 2020). „Szukając rozwiązania problemów, z którymi zmagamy się na co dzień, warto przyjrzeć się życiu świętych, bo przecież oni także idąc przez życie doświadczali podobnych trudności. Oni też tracili swoich bliskich, czasem gubili się w podejmowanych wyborach, czasem doświadczali niezrozumienia, a nawet krzywdy ze strony swojego otoczenia. Mimo to, we współpracy z Matką Najświętszą i Jej Synem, zdołali przezwyciężyć swoje problemy i wejść do chwały zbawionych. Dzisiaj są dla nas wzorem (niestety trochę zapomnianym), jak można przejść zwycięsko różnego rodzaju życiowe próby” (s. 5).
Ks. Leszek Smoliński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię