Skorzystajmy z jubileuszowego odpustu

5 maja rozpoczął się rok jubileuszowy 800-lecia śmierci karmelity, św. o. Anioła z Sycylii. Wierni, którzy będą uczestniczyć we Mszy Świętej w kościele karmelitańskim, mogą uzyskać odpust zupełny po spełnieniu szczególnych warunków. Ojcowie z Zakonu Braci Najświętszej Maryi z Góry Karmel zachęcają też do przesyłania intencji do wspólnej modlitwy. Już niebawem rozpocznie się peregrynacja relikwii św. o. Anioła po klasztorach karmelitańskich.

0
782

Pomimo upływającego czasu żyjący przed wiekami karmelita wciąż opiekuje się tymi, którzy przyzywają Jego wstawiennictwa. Skorzystajmy z jubileuszowego odpustu Przykładem mogą być wydarzenia z 1656 r., kiedy to mieszkańcy Europy doświadczyli jednego z najtragiczniejszych momentów w historii swoich krajów. „Przechodzącą przez kolejne państwa dżuma zdziesiątkowała miasta i wioski. Symbolem tamtych wydarzeń stał się charakterystyczny ubiór ochronny noszony przez lekarzy w czasie epidemii, z maską w kształcie dziobu, gdzie wkładano wonne olejki tłumiące fetor rozkładających się zwłok. Tragedia całej Europy sprawiła, że ludzkość szukała pomocy w medycynie, a Kościół błagał Boga o miłosierdzie. Mieszkańcy Neapolu w tym czasie zanosili pokutne pieśni, przyzywając wstawiennictwa św. o. Anioła Ana Maria Lourdes Valverde Cueva to świadek życia franciszkańskich męczenników: o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka. Poznała ich w Pariacoto, gdzie misjonarze posługiwali. Dziś mieszka w Stanach Zjednoczonych. W trudnych momentach życia przyzywa ich pomocy i – jak sama mówi – zawdzięcza im życie. Cud, którego doświadczyła Cueva, wydarzył się już po jej przyjeździe do USA. „Mieszkam obecnie na wsi, w stanie Maryland. Pewnego wieczoru, a właściwie nocą, bo już było ciemno, prowadziłam samochód, przejeżdżając przez dość spokojne miasteczko, spokojną drogą, praktycznie bez aut. Nagle na drodze z ograniczeniem prędkości do 30 mil/h pojawił się z boku samochód pędzący w moim kierunku z prędkością ok. 70-80 mil/h. Działo się to tak szybko, że nie byłam w stanie nic zrobić: ani zwolnić, ani przyśpieszyć, więc uderzył we mnie z całym impetem. Pamiętam jednak, że nagle, gdy zobaczyłam, jak rozpędzone auto zbliża się do mojego samochodu, nie wiadomo skąd pojawiła się w mojej głowie myśl: «Ojcze Michale i Zbigniewie, ratujcie mnie!» – wyznaje kobieta. – Właściwie to krzyknęłam w ten sposób, wzywając ich na pomoc. Potem pamiętam tylko, że otworzyłam oczy i nie widziałam ni- Uratowali jej życie czego poza tym, że siedzę w kompletnie zniszczonym samochodzie. Chwilę potem podbiegł do mnie jakiś mężczyzna, który z przerażeniem w oczach zobaczył mnie płaczącą i zapytał, jak się czuję. I po chwili, patrząc na mnie, dodał: «Nie mogę uwierzyć, że nic ci się nie stało!». Potem przyjechała policja i każdy powtarzał to samo, że to jakiś cud. Zabrano mnie jednak do szpitala, ale i tam stwierdzono, że naprawdę nic mi nie jest. Prześwietlano mnie, szczegółowo badano i nic. Absolutnie nic! Karoseria mojego samochodu została zupełnie zniszczona, wszystkie szyby powypadały, a ja cała i zdrowa!” – dodaje. Opr. na podstawie materiałów Biura Promocji Kultu bł. Michała Tomaszka i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego wołującym Ducha Świętego, gestem uzdrawiającym, gestem posłania, ale również gestem przebaczenia. Mówiąc jednak o tym, że widzimy czasem osoby świeckie, które wyciągają ręce nad kimś, np. podczas modlitwy wstawienniczej, nie myślimy o sakramentalnym używaniu tego znaku, a o podejściu braterskim czy rodzicielskim i właśnie wtedy wiąże się z życzeniem dobrze tej osobie. Kazanie na Górze mówi, kto jest „błogosławiony”. Czy na Boże błogosławieństwo trzeba „zapracować”? W powszechnym użyciu, np. przy składaniu życzeń, mówimy często, ze życzymy komuś Bożego błogosławieństwa. Ale nie odczytujemy tego w ten sposób, że Pan Bóg nie błogosławi, chyba że Go poprosimy. W tych słowach chodzi bardziej o nasze ludzkie otwarcie się na Boże dary. Innymi słowy, życzę Pani, aby zawsze była Pani otwarta na Boże natchnienia i łaski. Czyli to my ciągle mamy siebie zmieniać, otwierać na Boga, a więc to zależy bardziej od nas, czy dary, które Pan Bóg przygotował, chcemy przyjąć, czy jesteśmy otwarci na to, co On chce dla nas, a nie na to, co sami wymyśliliśmy, że będzie dla nas dobre. Przecież to Bóg wie, czego nam potrzeba. Chrystus w Kazaniu na Górze mówi, że błogosławieni są cisi, ubodzy w duchu, smutni, miłosierni… Ktoś może powiedzieć, że to nielogiczne – takie „słabe” – jak by to powiedzieli młodzi. Jak można za szczęście uznawać np. smutek? Tak, to będzie niezrozumiałe dla każdego, kto nie próbuje pojąć takich spraw po Bożemu. Błogosławieni to znaczy szczęśliwi, czyli szczęśliwi są wszyscy, którzy porzucili sposób myślenia świata, a przejęli kategorie myślenia Królestwa Bożego. Bardziej zależy im na dobru ducha niż na dobrach materialnych, co nie znaczy, że przestali z nich korzystać, ale swój skarb ulokowali w niebie. Dziękuję za rozmowę. Z o. Tarsycjuszem Bukowskim, bernardynem, rozmawia Małgorzata Pabis i oddając mu przyszłość swojego. Kiedy epidemia ustała, wierzono, że z nieba przyczynił się do tego święty karmelita, który ponad 430 lat wcześniej zginął śmiercią męczeńską” – opowiada karmelita o. Karol Amroż.

Jak podkreślają ojcowie karmelici, choć wydaje się, że św. o. Anioł to postać z dawnych czasów, to jego miłość do Chrystusa i gorliwość w głoszeniu Ewangelii może być inspiracją dla ludzi żyjących w XXI w. „Odkryjmy na nowo tę postać stojącą u fundamentów Zakonu Karmelitańskiego, który od wieków, przez realizowanie swojego posłannictwa służy Bogu i drugiemu człowiekowi” – zachęcają.

Więcej informacji o św. o. Aniele znajduje się na stronie internetowej https://aniol.karmelici.pl. Tam też można wysłać swoją intencję, która będzie ofiarowana podczas Mszy Świętej sprawowanej każdego 5. dnia miesiąca za czcicieli św. o. Anioła.
Zgodnie z dawną tradycją w dniu poświęconym św. Aniołowi błogosławiono gałązki wierzby. Wiara ludu przypisywała im moc, która miała ochronić domy i pola przed niebezpieczeństwami.

Anioł urodził się w 1185 r. w Jerozolimie. Po śmierci rodziców wraz z bratem wstąpił do klasztoru na Górze Karmel i tym samym stał się jednym z pierwszych karmelitów. Po przyjęciu święceń kapłańskich przełożeni posłali go, by głosił kazania po całej Europie. Szybko stał się bardzo sławny za sprawą cudownych uzdrowień, które miały miejsce za jego wstawiennictwem. W 1218 r. został wysłany do Rzymu, aby przedłożyć papieżowi Honoriuszowi III nowe konstytucje zakonne. Dał się wówczas poznać jako znakomity kaznodzieja.

W 1220 r. św. Anioł chciał nawrócić katarskiego rycerza, napominając go za jego niemoralne życie. Spowodowało to złość rycerza, który zabił o. Anioła na Sycylii. Świętego karmelitę pochowano w nowo wybudowanym kościele Matki Bożej, a jego grób wkrótce zasłynął licznymi cudami. Kult o. Anioła zatwierdził papież Pius II w 1459 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię