Ekonomia ma się dobrze, w Polsce i Europie. Ale szara rzeczywistość w postaci koronawirusa zmieniła nasze postrzeganie świata i z wysokiego pułapu wielkiej zachodniej europejskości spadliśmy na ziemię, po której trzeba teraz mocno stąpać. Okazuje się, że patriotyzm gospodarczy i kupowanie polskich produktów, o czym słyszeliśmy wcześniej, w dobie ogarniającego świat kryzysu gospodarczego, ma sens, bo dotyczy nas wszystkich. Naszych rodzin, przyjaciół, znajomych, sąsiadów oraz tych, którzy właśnie stracili pracę, albo nie wiedzą kiedy wrócą do pełnopłatnego zatrudnienia. Nagle produkt polski i kupowanie go w sklepie zaczęły dotyczyć utrzymania polskich przedsiębiorstw i w rezultacie – nas samych.

W mediach mówi się i pisze o kodzie kreskowym i cyfrowym, oznaczającym na opakowaniu kraj pochodzenia towaru. To takie paski i cyfry pod nimi, które muszą być na każdym produkcie. Przeważnie kod jest drukowany jako nalepka przez kasjerkę ważącą produkt, po wszystkie mąki, książki, ubrania, pralki. Słowem wszystko, na co wydajemy pieniądze, a przynajmniej 90 proc. jest kodowane. Możemy się zapytać – w jakim celu? Otóż ten właśnie kod informuje o kraju, w którym został wyprodukowany.

Polski produkt ma początkowe cyfry 590. Czyli patriotycznie wkładamy go do sklepowego koszyka, mając poczucie dobrze spełnionego obowiązku, bo właśnie ochroniliśmy kolejną polską firmę przed upadkiem. A czy tak jest w istocie? Czy naprawdę kod i cyfry 590 oznaczają, że przykładowo – jabłka i kasza oraz sok w kartonie są wyprodukowane przez polskich rolników? Aby do tego dojść, musimy najpierw spojrzeć co to jest kod cyfrowy i kto nim zarządza.

Kodowanie produktów zaczęło się w latach siedemdziesiątych, po założeniu międzynarodowej firmy GS-1, której celem było sprawdzanie pochodzenia najrozmaitszych produktów sprzedawanych w Europie. Jak wiele spraw dotyczących handlu międzynarodowego, pierwsze kodowania odbyło się w Stanach Zjednoczonych w roku 1970. Jaki produkt, usługa, transport itd – wszystkie te informacje pomagały firmom produkującym i handlującym zbierać bazę danych dla potrzeb produkcji, konsumpcji i oczywiście sprzedaży światowej. Parę lat później, w 1973 roku w Belgii powstała firma non-profit, czyli obecna GS-1. Rozwinięto sposoby oznakowania towarów, aby nie tylko kupujący na wszystkich kontynentach mieli świadomość kraju pochodzenia produktu, ale zwłaszcza w ówczesnej Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej. Rozwijająca się współpraca gospodarcza Europy Zachodniej potrzebowała systemu informacyjnego dotyczącego przepływu towarów – kreskowy system kodowania właśnie to umożliwiał.

Dzisiaj siedziby firmy GS-1 są w Princetown, w stanie Connecticut w USA, oraz w Brukseli. Ten światowy konglomerat wyznacza kody kreskowe oraz cyfrowe dla wszystkich producentów i firm handlowych, słowem – prawie dla każdego zarejestrowanego podmiotu gospodarczego. W roku 1990 również Polska dołączyła do krajów uczestniczących w systemie GS-1. Tak jak wszystkie regionalne, czyli krajowe biura, jest to firma typu non-profit, mająca siedzibę w Poznaniu.

Opracowane kody maja nazwę EAN – 13: European Article Number – określający paski, oraz GTIN – 13 to numerki pod paskami. Jak wyjaśnia biuro GS-1 w Poznaniu na swojej stronie internetowej, organizacja ta ma za zadanie przydzielanie pasków i cyfr podmiotom gospodarczym i pilnuje aby było to robione w sposób zgodny z międzynarodowymi ustaleniami. Nie ma ona charakteru zarobkowego, czyli jest podmiotem zrzeszonym w międzynarodowej instytucji, do której należy 114 podobnych na całym świecie. Ich udział w globalnym handlu pokazuje ilość podmiotów gospodarczych, które są przez nich obsługiwane: 2 miliony, które zajmują się 25 sektorami przemysłu w 150 krajach. Jak wielkie jest znaczenie tych kresek i cyfr, przedstawia następna cyfra: 5 miliardów skanowanych dziennie towarów w światowym handlu. Czyli te kreski wykazują na przykład we Francji, czy masło pochodzi z Polski czy też z Czech, a w naszym lokalnym sklepie – że kupujemy Irlandzkie. Takie skanowanie później daje obraz międzynarodowego handlu i możliwości nie tylko handlowych, ale i transportowych, bo sposób przemieszczania się towaru jest również skanowany. Standardy wprowadzone przez światową GS-1 ułatwiają firmom międzynarodową sprzedaż i dostawę. Biura GS-1 zajmują się również aktywnie szkoleniem i pomagają firmom członkowskim w stosowaniu systemu.

Poznańska organizacja GS-1 jest wspomagana przez Radę GS-1, która jest reprezentowana przez osoby z przedsiębiorstw polskich ze wszystkich branż. Rada nadzoruje działalność GS-1 w Poznaniu, wytycza kierunki rozwoju i zatwierdza plany finansowe. Zasiadają tam ludzie z firm gigantów, o olbrzymiej wiedzy i doświadczeniu. Na przykład dając tylko te najbardziej znane firmy, reprezentują oni Leroy Merlin, Grupę Żywiec, Jeronimo Martins, Geberit (systemy łazienkowe, rury itp.), Befaszczot (szczotki i pędzle wszelkiego rodzaju), Omnipack (logistyka dostaw i sprzedaży) – to tylko kilka z przedstawicieli siedemnastu firm zasiadających w radzie.

Kod kreskowy i cyfry 590 znakujące towar, które w powszechnym domniemaniu są oznaką pochodzenia polskiego tego towaru, jest po prostu stwierdzeniem kraju w którym zarejestrowano firmę rejestracji kodu. Nie oznacza więc to wcale kraju produkcji ani użycia polskich składników przy produkcji. W czasie rejestrując w biurze GS-1 w Polsce, zostaje nadany numer oznaczający kraj, potem numer identyfikacyjny podmiotu gospodarczego, a następnie numer towaru. Zaś ostatnia liczba to cyfra kontrolna.

Warunkiem otrzymania kodu jest siedziba firmy na terenie Polski lub Unii Europejskiej, która wystąpi o nadanie kodu dla swojego towaru i złoży odpowiednią deklarację. Po otrzymaniu kodu, można go spokojnie wkleić na opakowanie i sprzedawać w sklepie.

#KOD590

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Proszę wpisać tutaj swoje imię